10 największych męskich zalet

Bardzo zabawny wpis Dagmary http://www.calareszta.pl/ , w którym ona wymienia męskie wady zainspirował mnie do stworzenia dla odmiany listy dziesięciu największych, moim zdaniem, zalet męskiego rodu. Ale nie typu “miau”, czyli; ” bo można się do niego przytulić”, tylko takich, które naprawdę podziwiam i uważam, że można by było czasem brać przykład. Piszę o własnych obserwacjach gatunku, więc proszę mnie nie poprawiać, każda ma swoje doświadczenia.

1. Absolutne przekonanie o własnej wyjątkowości. Wcale się nie nabijam. No, może troszkę. Ale tak serio- jesteśmy jak płatki śniegu. Każdy inny, niepowtarzalny, wyjątkowy. Kobiety najczęściej siebie nie doceniają, a swoje wyjątkowe umiejętności i talenty traktują lekceważąco. Mam przyjaciółkę, która prowadzi firmę księgową, zatrudnia kilkanaście osób, a wieczorami robi dywaniki ze sznurka, prawdziwe arcydzieła. Gdyby jakiś facet tak umiał to już pewnie miałby drugą firmę, rozprowadzającą te rękodzieła po świecie. Ona macha ręką- a co to tam, takie hobby..

2. Odwaga w próbowaniu nowych rzeczy. Kiedy zapytasz kobietę, czy umie coś robić, to jeśli nie ma w tej dziedzinie ze trzech medali i dyplomów, odpowie ci “..ee.. nie bardzo..tak trochę..”. Pytasz faceta, słyszysz;” Nie wiem, jeszcze nie próbowałem”. Spróbuje, to się przekona. I najczęściej okazuje się, że spoko, da radę. Nawet jeśli zrobił jedno spaghetti, to odtąd na pytanie, czy potrafi gotować, odpowie z pełnym przekonaniem “Oczywiście!” I będzie miał rację.

3. Przypisywanie swoich sukcesów sobie, a niepowodzeń okolicznościom zewnętrznym. Bardzo przydatna cecha, bo ustalmy, że nie wszystko nam w życiu wychodzi. I podczas, gdy przeciętna kobieta tonie w samobiczowaniu, facet tworzy spiskową teorię dziejów i śpi spokojnie. Przynajmniej ma potem odwagę, żeby spróbować jeszcze raz.

4. Decyzyjność. Nie cierpię u kobiet tego dzielenia włosa na czworo. Brania pod uwagę zdania koleżanki, pani z przedszkola i cioci Jadzi. Tego braku zaufania do własnego osądu i wiecznego szukania aprobaty otoczenia dla swoich decyzji. Nie twierdzę, że wszystkie tak mamy, ale podoba mi się u mężczyzn to absolutne zaufanie do własnego rozumu. Czasem uzasadnione, choć przeważnie na wyrost. Ale to i tak lepsze niż ciągła chwiejność i zmienianie zdania w zależności od tego z kim akurat rozmawiamy.

5. Umiejętność delegowania zadań. Mam kolegę, który twierdzi, że robotę tak należy rozdzielać, żeby dla ciebie nie zostało. Właściwie większość facetów rodzi się dyrektorami. Zatrudnij mężczyznę do organizacji obozowiska – zapędzi wszystkich do roboty, a sam będzie zarządzał. Zleć kobiecie, pójdzie drzewa ścinać na prycze i obierać ziemniaki na 20 osób. Bo jakby komuś coś kazała, to mógłby się obrazić. Lepiej sama zrobi.

6. Energooszczędność. Facet robi tyle, ile musi. Jak lew na sawannie. Ale jak już ma dach nad głową, za kołnierz się nie leje, strawa gotowa, a wrogowie zabici, to leży spokojnie przy ognisku. Baba nie. Ona musi się krzątać. A to przepierze. A to do ognia dołoży. Posprząta, choć nikt nie prosi. Herbatkę wszystkim poda. No musi, bo się udusi. A potem pretensje do całego świata, że zmęczona. No każdy by był.

7. Niepodzielność uwagi. I nie pozwalanie, żeby ktoś przeszkadzał, kiedy on się skupia na celu. Przykładowo. Kobieta sobie pisze. Przychodzi dziecko “mama..głodny jestem..”I co robi mama? Odkłada swoje pisanie i buch! do robienia potomkowi kolacji, choć naocznie można stwierdzić, że dzieciątko rączki, owszem, ma. Nawet jak pisze doktorat, to da się wrobić w pieczenie ciasteczek na szkolny kiermasz, bo inaczej czuje, że zawala jako matka. MATKA!!  A co robi tata? “Nie przeszkadzaj! TATA PRACUJE! Idź do mamy”. Dlatego mają na ogół lepsze wyniki. BO NIE POZWALAJĄ SOBIE PRZESZKADZAĆ. Traktują to co robią jako ważne. Cokolwiek to jest.

8. Oczekiwanie na obsługę. Bardzo fajna cecha. U mężczyzn dziedziczna, my musimy nad tym pracować. Przykładowo. Wchodzimy na zebranie, siadamy i czekamy aż się kolega domyśli, że ma nam przynieść kawę. Jak się nie domyśla, to miło podpowiadamy. Albo. Wracamy uchetane z roboty i kładziemy się na kanapie w oczekiwaniu na obiad. Zamiast zakasywać rękawki. Trzeba ćwiczyć i tłumić naturalne impulsy, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

9. Swoboda i luz w ubiorze. Chodzimy w tym, w czym NAM  wygodnie. Poza drag queens, których uwielbiam, ŻADEN facet nie ubrałby dobrowolnie szpilek, bo NAM się podobają wysmuklone nóżki. No way. A co my robimy? Produkujemy sobie halluxy.

10. Faceci mają żony. W dodatku równouprawnione i pracujące. Oraz, choć to się na szczęście zmienia, obrabiające chatę i domowników. Czyli tak naprawdę będące najtańszą służbą świata, bo nie dosyć, że nie trzeba płacić gosposi, to jeszcze ta gosposia własną pensję przyniesie. Jak bardzo trzeba być cwanym, żeby tak się umieć w życiu ustawić?? A w dodatku udało im się wmówić kobietom, że zamążpójście to coś, czego prawie każda pragnie jak kania dżdżu. No mistrze.

Szacun, chłopaki.

 

 

5 komentarzy
  • Viollet
    Posted at 08:54h, 11 marca Odpowiedz

    Strzał w dziesiątkę…:))))))) l

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 09:06h, 11 marca Odpowiedz

      dzięki, na pewno możesz coś dodać, założę się..;-)))

  • JIvy
    Posted at 22:14h, 13 marca Odpowiedz

    Bingo! Kiedy uświadomiłam sobie te wyjątkowości, zaczęłam małymi kroczkami odwzorowywać je w swoim stylu bycia i oczekiwać (a w pracy “bezczelnie” dawać kolegom szansę na wyjście poza schemat) odwrócenia ról – powolutku, niby żartem, “raz – nie zawsze” i za każdym razem z okazywaniem wdzięcznego uśmiechu i podziękowania za “cudowną troskę”. Stosuję przy tym argumentację “faktów” , zamiast “emocji” i “plasterka na ranę”. Skutek? Zaczęłam być poważniej traktowana, coraz mniej decyduje się za mnie i … odczuwam, że dzięki temu zyskałam na atrakcyjności nie tylko w oczach kolegów, ale i koleżanek, a przede wszystkim w oczach własnych… Nie zamierzam zawracać z tej drogi, bo ta zmiana podoba się RÓWNIEŻ mojemu TZ-owi :))

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 00:18h, 14 marca Odpowiedz

      działa, nie?;-)

  • JIvy
    Posted at 06:12h, 14 marca Odpowiedz

    I każdej ze stron przynosi korzyści! ;)) To tylko dowodzi, że mądrzy mężczyźni (a tylko takimi warto się otaczać na dłuższe “co dzień “) wolą kobiety, którym oni będą dotrzymywać kroku, a one będą ich skutecznie (choć może nie zawsze zgodnie z ich oczekiwaniami) włączać w swoje życie. Od chwili, gdy zdałam sobie sprawę, że zaspokojone w pierwszej kolejności MOJE potrzeby to zaspokojone potrzeby innych, ignoruję sugestie o wpisywanie się w bajkę o Kopciuszku z pierwszej części- właśnie trwa etap “długo i szczęśliwie”. ;))) A poza tym metoda lotniczej pasażerskiej maski tlenowej (najpierw załóż sobie, a potem “dziecku”, bo tylko tak możesz “mu” być pomocna i przeżyć) powinna być stałym elementem taktyki działania kobiet – mężczyźni ją stosują i co mądrzejsi oczekują tego od nas, choć jak przyznają, nie zawsze jest im z tym wygodnie…

Dodaj komentarz