5 minut szczęścia na co dzień

Fajny mem ostatnio wypatrzyłam w internetach, że ze szczęściem jest jak z orgazmem. Czyli możesz czekać aż ktoś ci go da, albo możesz go sobie dać sama.

Bardzo trafny, moim skromnym zdaniem. I bardzo obrazowy. W dodatku każdy seksuolog potwierdzi, że samodzielne dostarczanie sobie orgazmów znakomicie ułatwia potem życie seksualne, bo już wiemy co lubimy, jak lubimy i gdzie są nasze czułe punkty. A ustalmy, że nasz kochanek czy kochanka nie jest duchem świętym i bez naprowadzenia może błądzić jak dziecko we mgle nawet przy najlepszych chęciach. Leżenie w milczeniu i cicha frustracja raczej nam nie pomogą w dotarciu do szczytu rozkoszy.

Całkiem podobnie ze szczęściem. Spora część kochanych kobietek nadal czeka na przysłowiowego królewicza, który odnajdzie, doceni, porwie w ramiona i potem to już chóry słowicze i szampan z truskawkami. Same nie zakrzątną się wokół siebie, nie zastanowią co sprawia, że czują się szczęśliwe, bo przecież juz zaraz zjawi sie ON i będzie wszystko wiedział.

A niby SKĄD??? Na ogół nie plączą się w realu obdarzeni niewiarygodną empatią, głębią i posypani brokatem przemyśleń nasi osobiści terapeuci, tylko całkiem zwyczajni faceci. Którzy w dodatku, co już pisałam parę razy, głównie zainteresowani są tym, żeby to IM było dobrze. Jeśli przy okazji dobrze jest też Tobie, to super, znaczy, że znaleźli właściwą laskę. Pamiętajmy, że mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie. Jak facet jest zakochany, to zrobi sporo dla wybranki, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że nawet zakochany po kokardę nie rozwinie w sobie zdolności telepatycznych. A gdyby nawet się taki trafił, to i tak się niczego nie dowie, jeśli ty sama nie wiesz, czego właściwie chcesz, co lubisz i co cię uszczęśliwia.

Podobno pamięć jest jak mięsień i dlatego trzeba ćwiczyć, co nasza szkoła straszliwie ostatnio zaniedbuje. Dzieci nie uczą się teraz na pamięć wierszy i wychodzą ze szkoły obdarzone pamięcią złotej rybki, co btw. pozwala doskonale funkcjonować politykom. Wyborca, który niczego nie pamięta jest na rękę każdej władzy.

Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że ze szczęściem jest całkiem podobnie. Czyli, że trzeba ćwiczyć. Proponuję zacząć od 5-ciu minut dziennie. Teraz jest bardzo dobra okazja, bo rano przyświeca słoneczko, więc można zrobić sobie kawę, wystawić buzię do słonka, posłuchać śpiewu ptaków i zwyczajnie ucieszyć się z nowego dnia. A potem zastanowić- co mogę dzisiaj zrobić DLA SIEBIE fajnego?

I zrobić to.

2 komentarze
  • Avatar
    Amanda
    Posted at 22:44h, 04 lipca Odpowiedz

    Gorzej jak ktoś inny wie co kogoś (partnera/partnerkę czy kogotam) uszczęśliwia, ale nie jest zainteresowany/a zrobieniem tego od czasu do czasu. I nie, że to rzecz wbrew sobie czy jakieś nie wiem co typu kup mi10 willi, ot miły gest. Bo myśli tylko o sobie. To już nawet samouszczęsliwianie się nie pomoże. Strategia żeby mi było dobrze jest super, tylko taki drobny haczyk. Kobiety głupio latają wkoło faceta i faceci mogą tę strategię stosować. Jakby kobiety przestały głupio zabiegać to by się skończyło. Natomiast większość facetów to lenie i wygodniccy i raczej nie są zainteresowani żeby ich partnerce faktycznie było dobrze. I tu jest problem. Są też takie kobiety ale rzadziej jakoś się z nimi spotykam.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 06:51h, 05 lipca Odpowiedz

      od kiedy uszczęśliwianiem siebie zajmuję się samodzielnie jest mi o wiele lepiej 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: