A ja mam większego!

Ciekawą prawidłowość zauważyłam w rozmowach z moimi sympatycznymi kolegami. Bawi mnie ona niepomiernie. 

Chodzi o to, że na ogół facet, jeśli jest, nazwijmy to, zainteresowany, nie potrafi spokojnie słuchać jakichkolwiek zachwytów na temat innego samca żeby natychmiast nie zacząć reklamować siebie. Nieważne, czy sensownie. Częściej nie.

On zdobył Kilimandżaro? A ja Babią i jeszcze Rysy. On napisał książkę? A mnie pani chwaliła na polskim za wypracowania. I zobacz, tu masz mój wiersz z młodości, prawda, że piękny?

Zresztą zgodnie ze spostrzeżeniami antropologów, o ile kobietom mowa służy do porozumiewania się i pielęgnacji kontaktów społecznych, to mężczyznom służy głównie do autoreklamy. O ile jeszcze między sobą potrafią rozmawiać normalnie, to niech no tylko pojawi się obok przedstawicielka płci nadobnej, to od razu zaczyna się puszenie i rozwijanie pawiego ogona.

Zawsze należy brać na to poprawkę i tych przechwałek nie brać tak całkiem na serio. Z męskich toków prędzej dowiemy się gdzie nasz ukochany chciałby pojechać, co zdobyć i kim zostać, niż to kim jest, gdzie był i co faktycznie zdobył. Chyba, że akurat trafimy na zdobywcę korony Ziemi i przepchniemy się na przód kolejki. Przeważnie autoreklama jest nieco na wyrost, a już szczególnie w tematach łóżkowych, bo gdyby panowie tyle mogli ile deklarują i, przede wszystkim, tyle potrafili, ile im się wydaje, że potrafią, to 30 procent kobiet nie meldowałoby w rozmaitych ankietach, że nigdy nie miały orgazmu. Nie byłoby na świecie niezaspokojonych żon i sfrustrowanych kochanek liczących muchy na suficie. A sex shopy nie notowałyby rekordowych obrotów na wibratorach lelo.

Natomiast ten odruch wyliczania swoich zalet, który automatycznie włącza się kolegom kiedy pochwalimy za cokolwiek tego, który jest akurat nieobecny, zapewne ma służyć przekierowaniu naszego zainteresowania na obiekt jedynie słuszny. I tu się koledzy na ogół przeliczają, bo w przeciwieństwie do nich, my mamy zwyczaj idealizowania nieobecnych ze szkodą dla obecnych. Nie wnikam czy to mądre czy głupie, tak po prostu jest.

Oni przytomnie biorą to co pod ręką, dlatego taki dobry start życiowy miewają sekretarki i asystentki do spraw marketingu.

My marzymy. A do marzeń przydaje się żeby obiekt był możliwie daleki i nieosiągalny. A nie ktoś sam zachwalający się głośno z zapałem hinduskiego przekupnia.

Poza tym, ja osobiście wolę sama oceniać zalety wybranka. Autoreklama wydaje mi się w złym guście i wcale mnie do niczego nie zachęca. Pamiętam pewnego Greka, który opowiadał mi, że miał 200 kobiet i tylko dwie były niezadowolone. Co za koszmarny slogan reklamowy. Która chciałaby być 201? Litości. Poza tym- no jednak dwie były niezadowolone..

Coś z nim musiało być nie tak.

3 komentarze
  • Irena
    Posted at 08:58h, 27 września Odpowiedz

    bo to wieczne dzieci są 🙁

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 20:13h, 27 września Odpowiedz

      mężczyzna rozwija się do trzeciego roku życia, potem tylko rośnie 😉

      • Amanda
        Posted at 22:25h, 01 października Odpowiedz

        W krajach typu Polska to chyba nawet gorzej 😉 3 latki nie bywają zidiociałe, to dzieci…

Leave a Reply

%d bloggers like this: