Baw mnie, przytul i zbaw mnie

W poście “Zmowa pierwszych żon” zaproponowałam kobietom “po przejściach”, żeby się teraz, po wypełnieniu rozmaitych obowiązków życiowych, po prostu życiem bawiły.

I natychmiast uświadomiłam sobie, że większość tego zwyczajnie nie potrafi. Nie wie jak. Nigdy tego nie robiły. Jak były małe, bawiły się lalkami i w dom. Albo jeszcze w sklep. Sama też tak robiłam. I jeszcze w szpital, biedne misie pleśniały od kolejnych serii zastrzyków.

Nawet jak nowocześni rodzice kupili pod choinkę zdalnie sterowane autko, cud ówczesnej techniki, to bez żalu oddałam je pierwszemu z brzegu chłopcu, który o nie poprosił i pobiegłam do koleżanek bawiących się lalkami.

No tak mamy. Naśladujemy swoje mamy, żeby odnaleźć się w swoich kobiecych rolach. Kochamy swoje lalki, czeszemy, przebieramy, lulamy do snu. I faktycznie, kiedy zakładamy rodzinę, mamy dzieci, jest jak znalazł. Z oddaniem bawimy się w dom, tym razem prawdziwy, następne dwadzieścia lat. Coraz bardziej znudzone monotonią tej zabawy.
Mimo tego odkurzamy, pierzemy, zawijamy te sreberka, trzeba czy nie trzeba.
Dzieci dorastają, wyrywają się ku wolności, a mamusie przestraszone, że za chwilę zabawa się skończy i nie będą takie niezbędne, obsesyjnie pilnują odrabiania lekcji i mycia uszu.
I kiedy rzeczywiście zabawa się kończy, nie bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić przez resztę życia.

Chłopcy zdecydowanie są tu bardziej kreatywni i na ogół mają fajniejsze zabawki. Plastikowe karabiny zamieniają na paintballa, albo prawdziwą strzelnicę, rowerki na rowery lub motocykle, samolociki na szybowce, spadochrony, kite’a.

Kobiety w większości, bo nie wszystkie, nie bardzo potrafią się bawić. Zwykle oczekują, że to facet wymyśli, zaproponuje, zorganizuje. Zawiezie na miejsce, zakwateruje, wybierze trasę. Jak go nie ma-dramat. Nie mogę iść sama do kina, bo co ludzie powiedzą. Nie pojadę sama do Indii na jogę, bo mnie zjedzą krokodyle. Nie zapiszę się na kurs paralotniowy, bo się boję.

Generalnie, nie wyjdę ze swojej strefy komfortu, chociaż dawno już nie czuję się w niej komfortowo, tylko się nudzę śmiertelnie. Poczekam na królewicza, który mnie odnajdzie, włoży na nóżkę szklany pantofelek i porwie na bal.

No, kochana, o ile jeszcze masz na to cień szansy będąc piękną, młodą czarodziejką, chociaż królewicze podobno w dzisiejszych czasach mocno się rozleniwili, to później szanse maleją wykładniczo do funkcji czasu.

Może się, oczywiście, zdarzyć taki cud, że z portalu randkowego;

“czasem jeszcze sfrunie im do nóg

jakiś były młody bóg..” jak w piosence Michała Bajora, ale bardziej prawdopodobne jest, że sfrunie oferma matrymonialna, albo zawodowy naciągacz.

Zresztą, gdybyś to Ty była sensownym, ogarniętym facetem z pomysłem na siebie i życie, to czy szukając kogoś do pary, szukałabyś osoby, która sama nic interesującego nie robi, tylko czeka na czasoumilacza, który ją będzie zabawiał?

No właśnie.

 

Tags:
2 komentarze
  • Asia
    Posted at 07:37h, 27 stycznia Odpowiedz

    Kobiety – zaprogramowane istoty do roli matki i z wpojonym przekonaniem,że nie mają prawa do bycia i życia po swojemu.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 16:46h, 27 stycznia Odpowiedz

      no i najwyższy czas to zmienić

Dodaj komentarz