Bestiariusz polski część pierwsza

Przejrzyjmy sobie najbardziej popularne typy rozmaitych potworów rodzaju męskiego występujące w dorzeczu rzeki Wisły. Niektóre z nich są niebezpieczne i należy się wystrzegać spotkania z nimi sam na sam, zwłaszcza w ciemnościach niewiedzy kto zacz. Inne są jedynie odrażające i należy je tępić ze względów estetycznych. Występują też, oczywiście, rozmaite bestyje rodzaju żeńskiego, ale tymi zajmiemy się innym razem.

WUJUS OBLECHUS. Niebezpieczny jedynie dla młodych dziewcząt, które konfudować lubi i lubieżnie macać. Występuje nierzadko na Bagnach Rodzinnych i przybiera często postać osobnika męskiego w średnim wieku, brzuchatego i z wąsami. Rozpoznamy go łatwo po rubasznych żartach, które chętnie opowiada niedorosłym panienkom śliniąc się przy tym i pocąc obficie. Może przybrać postać szefa knajpy, wtedy będzie macał młode kelnerki, albo pana od wuefu, wtedy przypadkowo będzie wchodził do szatni, kiedy przebierają się uczennice. Generalnie nie ma śmiałości do niewiast dorosłych, więc swoje chucie kieruje do dziewczynek w wieku pokwitania i niewiele starszych. Podnieca go zawstydzanie ich, zapewne potem masturbuje się w kącie wspominając ich spłonione liczka. Dorosłe Wiedźmy powinny być czujne i eliminować tego potwora z otoczenia dziewczynek stanowczo i brutalnie. Nie jest to trudne, bo jak wspomniałam, boi się kobiet.

GLIŹDZIEC. Ten osobnik jest niebezpieczny i do walki z nim stawać może jedynie Szkolona Wiedźma. Gliździec rozwija się z tego szkolnego kolegi, którego dziewczyny brzydzą się instynktownie już w szkole, ale wtedy wydaje się nieszkodliwy. Mdły, pryszczaty, niespecjalnie zdolny, za to mściwy i chętnie donosi do pani. Niepopularny, nie bywa na imprezach, nie ma przyjaciół, więc idzie do polityki. Tam wysługuje się silniejszym, czekając na swoje pięć minut. Kiedy już wśliźnie się do zarządu jakiejś partii okazuje się nieprzejednanym ideologiem, gotowym zniszczyć każdego kto stanie mu na drodze. Pamięta wszystkie doznane od płci żeńskiej upokorzenia i afronty, więc mści się jak może. Nigdy otwarcie, bo to tchórz. Będzie zasłaniał się “wartościami”. Uległy wobec siły, skrycie marzy o nieograniczonej władzy nad tymi, które kiedyś dawały mu kosza. Trudny do ubicia w stadium rozwiniętym, śmiertelnie niebezpieczny w stadach.

HUBABUBA. Szkodliwy o tyle, że jeśli przyssie się na stałe, to z żywotnej milej kobietki zrobi przepracowaną, zmęczoną i zmierzłą babę. Wchodzi w związki z płcią żeńską na podobieństwo związku huby z drzewem, stąd nazwa. Początkowo drzewo nic nie podejrzewa, a kiedy już zostaje obrośnięte, jest za późno i huba wysysa z niego wszelkie żywotne soki. Tu podobnie. Hubabuba występuje na rynku matrymonialnym dość często i niestety jest trudno rozpoznawalny dla naiwnych kobietek obdarzonych instynktem opiekuńczym. Jego patologiczne lenistwo biorą początkowo za uroczą nieporadność, a złe nastroje i dąsy starają się rozproszyć swoją pogodą ducha. Kiedy już wpadną jak śliwka w kompot i próbują wydostać się z matni, hubabuba wchodzi w sojusz z klechonem i odwołuje się do nierozerwalności sakramentu. Zdzieranie go z siebie bywa długie i bolesne, bo żaden tego typu osobnik nie opuści dobrowolnie swojej żywicielki. Będzie popadał w nałogi, doszukiwał się w sobie problemów psychiatrycznych, groził samobójstwem. Należy być bezwzględną, pamiętaj, walczysz o życie. Prawdopodobnie potrzebna będzie pomoc Szkolonej.

C.d.n.

2 komentarze
  • Amanda
    Posted at 15:08h, 21 września Odpowiedz

    Gdyby takie ,,huby” tak się ,,przysysały” chętnie w celu innej czynności i ,,wysysały wszystkie życiodajne soki” to może ,,drzewoja” by nie narzekała xDD Nie mogłam, zaraz się odezwą obrażalscy, że kogoś obrażam 😉

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 20:27h, 21 września Odpowiedz

      drzewoja, ślicznie 🙂

Leave a Reply

%d bloggers like this: