Biegnąca z wilkami

Książkę Clarissy Pinkoli Estes pod ww. tytułem polecam gorąco, choć nie jest najłatwiejsza w odbiorze. Ale warta poznania przez każdą wiedźmę, która pragnie odkryć w sobie Dziką Kobietę i nauczyć się żyć pełnią życia.

Mnie się z wilkami jeszcze kojarzy przysłowie “człowiek człowiekowi wilkiem”, którego wymowa jest bardzo dla tych szlachetnych zwierząt niesprawiedliwa. Bo chodzi w nim o to, że siebie nawzajem krzywdzimy, a dla wilka nie ma nic ważniejszego niż dobro jego watahy.

Więc nie bardzo wiadomo jak to określić, żeby nie obrażać zwierząt. Kobieta kobiecie suką? Koleżanka koleżance małpą? Doesn’t matter, jak to mówią w filmach. Na pewno znacie to zjawisko. Koleżanka z sąsiedniego biureczka zjadliwa jak tojad. Ciocia złośliwie komentująca niewprawny jeszcze makijaż bratanicy na rodzinnym przyjęciu. Przyjaciółka rzucająca dowcipne uwagi, a przy tym kąśliwe i dokuczliwe jak komary. I powodujące malaryczne dreszcze.

Zastanawiałyśmy się ostatnio z moją starszą córką, czemu tak rzadko słyszy się od innych kobiet komunikaty wzmacniające, budujące, dodające skrzydeł. Jakbyśmy się bały, że od pochwalenia wyglądu koleżanki same zbrzydniemy. Pamiętam jak mojej mamie było przykro, bo na rodzinnym przyjęciu żadna ze szwagierek nie skomplementowała głośno jej nowego ślicznego płaszczyka. Za to potem po kryjomu podziwiały go w garderobie, na czym je nakryła.

Kasia Miller, moja mentorka, osoba niezwykle pogodna, spełniona i radosna, nigdy nie żałuje innym kobietom wsparcia, komplementu, albo miłej uwagi. Potrafi też nieźle przysolić, żeby nie było. Ale to wtedy, kiedy trzeba którąś potrząsnąć na warsztatach. Sama kiedyś chodziłam obrażona na nią przez dwa dni, bo usłyszałam, że jestem “rozkapryszonym bachorem”. Przemyślałam, pomogło.

Doszłyśmy z córką do wniosku, że to wzajemne ocenianie się, krytykowanie i złośliwości, najprawdopodobniej mają swoje trujące źródło w uczuciu zazdrości. To całkiem pożyteczna emocja, kiedy służy nam do tego, żeby zazdroszcząc komuś czegoś, zmotywować się do pracy nad sobą. I bardzo destrukcyjna, kiedy zamienia się w zawiść i chęć dokopania tej, która według nas, ma lepiej. Bo ma fajnego męża, a my nie. Albo fajną pracę, a my nie. Albo wielbicieli, a my nie. I najgorsze- bo jest z siebie zadowolona, a my nie. Zamiast zapytać ją, jak to robi, że ma fajnie i ewentualnie wziąć z tego dla siebie, to wsadzamy szpilę, żeby przekłuć ten jej różowy balonik. Niech sobie nie myśli.

Podoba mi się zdanie wygłaszane w czasie wykładów przez Mateusza Grzesiaka “to, że utniesz komuś głowę, nie sprawi, że staniesz się wyższy”.

 

6 komentarzy
  • M
    Posted at 10:56h, 04 września Odpowiedz

    Fajnie gdyby kobiety umiały wcielać te rady w życie. Jak już kiedyś Pani pisałam w moim otoczeniu obserwuję głownie to o czym Pani teraz pisze 🙁 Podobno ludzie o bardzo niskiej samoocenie dokopują innym by sami siebie dowartościować chociaż czasami mi się wydaje, że to zwykła ludzka wredność.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 11:02h, 04 września Odpowiedz

      Myślę, że jednak to pierwsze. Zresztą to się nie wyklucza, po prostu ludzie zadowoleni z siebie, rzadko bywają wredni. No chyba, że mamy do czynienia z psychopatą, to co innego.

  • Ken.G
    Posted at 12:02h, 04 września Odpowiedz

    Baba babie babą, po prostu :/ Kompleksy, zawiść, frustracja. Sama piszesz, że zadowoleni rzadko bywają wredni – są zajęci sobą i swoim szczęśliwym życiem, podczas gdy ci, którym coś nie wyszło, starają się ze wszystkich sił podzielić swoją frustracją z innymi, przelać ją na kogoś jeszcze poza sobą. Nic nie boli ich tak bardzo jak brak reakcji (tzn. kiedy szczęśliwy dalej jest szczęśliwy, zamiast posmutnieć).

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 19:28h, 04 września Odpowiedz

      zgadzam się w 100% 🙂 tylko, że ta strategia jest kompletnie do bani ;-), w sensie- tych, którym nie wyszło, lepiej byłoby jakby się uczyli od tych, którym wychodzi

  • Kocanka
    Posted at 20:50h, 08 września Odpowiedz

    Jak to zwykła mawiać moja koleżanka – nikt cię tak nie zlustruje jak druga baba… Fakt, facet popatrzy krócej lub dłużej w zależności od stopnia zainteresowania, a część żeńska? Od stóp do głów, wyłapie każdy szczegół. Niby nic, tylko dlaczego zawsze odnoszę wrażenie, że to wpatrywanie ma na celu znalezienie jakiegokolwiek defektu?
    Mam nieraz ochotę pochwalić wygląd obcej kobiety, tyle że hamuje mnie jej ewentualna reakcja… A może by tak jednak zacząć ?

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 18:26h, 09 września Odpowiedz

      Polecam gorąco, zwykle robi się milej..:-)

Dodaj komentarz