Bogini płodności

Niezależnie, czy oglądam film obyczajowy, science fiction czy kryminał, jedna kwestia wygląda zawsze tak samo, do znudzenia. Jeśli tylko wątek obejmuje kwestię płodności bohaterki i okazuje się, że ma ona z tym problem, reakcja jest nieodmiennie standardowa. Czyli rozpacz w groszki. Żeby nie było. Bardzo współczuję kobietom, które chcą mieć dziecko, ale z jakiegoś powodu nie mogą i jest to dla nich trauma. Rozumiem, że dla wielu ludzi problem z płodnością jest koszmarem odbierającym radość życia. Bolesne i kosztowne zabiegi in vitro, seks na komendę, kuracje hormonalne. I wyczekiwanie z nadzieją i trwogą na  wynik testu ciążowego. Amerykańskim naukowcom zostawmy zbadanie, czy tkwiliby w tej traumie, gdyby nie społeczne stereotypy.

Ale czy chociaż raz, tak dla równowagi, nie mogłabym na ekranie zobaczyć bohaterki, która dowiadując się o własnej niepłodności skacze do góry z radości, bo nie musi łykać pigułek rujnujących wątrobę i wiecznie ze strachem obliczać, kiedy ma dni płodne? Nie patrzy tęsknie na cudze wózki, nie rozczula się na placu zabaw, ale nie jest przy tym Cruellą i schwartzcharakterem? Naprawdę wszystkim z nas transmisja własnych genów w przyszłe pokolenia spędza sen z powiek? Nikogo nie dziwi cała masa, z założenia bezdzietnych, mężczyzn, ale kobieta deklarująca brak tęsknoty za macierzyństwem, to wciąż społeczne tabu. Przecież MUSISZ  chcieć być mamusią. Inaczej coś z tobą nie tak.

Ileż hejtu zebrała niezapomniana Maria Czubaszek, kobieta odważna i bezkompromisowa, otwarcie deklarująca, że za dziećmi cudzymi nie przepada, a własnych mieć nie chce. Uwielbienie dla rozwrzeszczanej bandy smarkaczy na plaży, która nie zważając na nikogo i na nic, realizuje mit bezstresowego dzieciństwa jest OBOWIĄZKOWE. Spróbuj powiedzieć coś jednej, czy drugiej kwoce, przekonanej, że oto powiła ósmy cud świata. I ten cud ma prawo uprzykrzać innym życie, bo ” to tylko dziecko”. No właśnie- tylko. Na piedestał powinno sobie dopiero zasłużyć.

Czemu dziewczyny, a znam takie, które nie bardzo palą się do reprodukcji, czują się zobowiązane do tłumaczenia i usprawiedliwiania swojej decyzji? Niegrzecznie i namolnie indagowane na przeróżnych uroczystościach rodzinnych, wiją się ze wstydu pod oskarżycielskimi spojrzeniami ciotek, babek i teściowych? Tak jakby urodzenie jednego czy drugiego niemowlaka było dowodem na przydatność i gwarancją życiowego sukcesu. 

Zdaje się, że Ziemia jest mocno przeludniona, nie ma się co tak wyrywać. A coraz większa część puli genetycznej jest pouszkadzana różnymi mutacjami, więc należałoby zwiększyć ostrożność. Chcesz mieć dzieci, super, polecam zwłaszcza dziewczynki. Ale jeśli masz do ewentualnego macierzyństwa stosunek niechętny, to też jesteś ok. Historia dostarcza aż nadto przykładów kobiet twórczych, wybitnych i spełnionych, mimo, a może właśnie dlatego, że bezdzietnych.

Tags:
No Comments

Dodaj komentarz