Chłopiec z plakatu

Psycholodzy alarmują, że zawyżone standardy piękna wpędzają w zaburzenia odżywiania coraz młodsze roczniki dziewczynek. Oglądając idealne (?) ciała modelek i gwiazd ekranu kobiety coraz rzadziej bywają zadowolone z własnych ciał i twarzy. No bo co my robimy? My się PORÓWNUJEMY. Kiedyś można się było porównać z co najwyżej kilkoma panienkami z tej samej pensji, albo Kaśką od kowala. Nikt nie dostarczał do wioskowej Żabki co tydzień gazet z poprawianymi w Photoshopie twarzami celebrytek. A Jasiek od młynarza miał wybór między Kaśką, Maryśką i Zośką z sąsiedniej wsi. A i tak rodziło to przeróżne dramaty, tak pięknie opisane w etnograficznej piosence zespołu Brathanki „Czerwone korale”.

Tymczasem obecnie jeszcze dobrze nie dojedziemy do pracy, a już mimochodem nasz mózg zarejestruje kilka ciał wyginających się w seksownych pozach na plakatach reklamowych. I, uwaga, uwaga, będą to ciała głównie kobiet.

I teraz najciekawsze. Otóż nasz mózg ma taką ciekawą właściwość, że uśrednia. Robiono badania i okazało się, że za najpiękniejszą badani uznali twarz, która była średnią wypadkową z tysięcy twarzy.

W ciągu życia też nam uśrednia. A im więcej oglądamy twarzy pięknych, tym średnia wypada wyżej. Stąd właśnie owe zawyżone standardy. Kiedy w ciągu życia mieliśmy szansę spotkać co najwyżej kilka naprawdę pięknych osób i setki przeciętnych, to jakoś dało się żyć. Kiedy od rana do wieczora nasze zwoje atakują ciała idealne, patrzymy na siebie coraz bardziej krytycznie.

Plus z tego taki, że bardziej dbamy o siebie niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Wystarczy obejrzeć kilka filmów z lat 70-tych, zwłaszcza polecam „kino moralnego niepokoju”, nikt tam sobie urodą przesadnie głowy nie zawracał, liczyło się tak zwane wnętrze i duszne (od duszy) niepokoje. Teraz aktorów o tak bladych i nieumięśnionych ciałach nikt nie zatrudniłby nawet do telenoweli. O fryzurach nie wspomnę.

Ale ale. Nadal ten atak idealnych klonów to atak klonów głównie żeńskich. I gdybym miała skłonność do wiary w spiskowe teorie dziejów to wysnułabym z tego wniosek, że komuś zależy na tym, żeby to kobiety wciąż porównywały się z niedoścignionymi, bo sztucznymi, ideałami. Ponieważ nie mam, zakładam, że ciałami kobiet reklamuje się wszystko co się da, bo po prostu żyjemy w bardzo seksistowskim i patriarchalnym świecie, w którym o tym KTO będzie na plakacie decyduje jakiś napalony macho z agencji reklamowej. Bo czy naprawdę nawet pożyczki bankowe i kosiarki do trawy musi reklamować półnaga modelka?

Tymczasem nasi sympatyczni koledzy żyją sobie beztrosko, żadne zawyżone standardy nie spędzają im snu z powiek. A już w kraju nad Wisłą to w ogóle miód malina, w przekazach medialnych oglądamy głównie polityków i jak nasz mózg cokolwiek z tego uśredni to domowy miś będzie nam się wydawał najpiękniejszy na świecie. I najmądrzejszy. Aktorów przystojnych to mamy ze trzech, a modela ciężko wyłuskać nawet w Top Model. Średnia urody polskiej męskiej w skali 1 do 10 to jakieś -2. Chłopakom żadna anoreksja nie grozi.

No dobra, ale co my z tym?

Dwa postulaty.

Pierwszy. Pchajmy się na wysokie stanowiska do agencji, a jak już zasiądziemy na fotelu prezeski to do kampanii reklamowych wybierajmy wyłącznie idealnie zbudowanych modeli o zniewalającym spojrzeniu. I niech reklamują nawet damskie majtki.

Drugi. Jeśli w domu pragniemy mieć więcej akceptacji dla naszych niedoskonałości to proponuję okleić szafy i lustra plakatami filmowymi z twarzami i ciałami pięknych aktorów, modeli i sportowców. Jest szansa, że wtedy mózg naszego ukochanego nieco zawyży mu standardy odnośnie jego własnej osoby i odczepi się od nas.

Ryzykujemy, że on nam nieco obrzydnie, ale coś za coś.

 

2 komentarze
  • M
    Posted at 19:10h, 06 października Odpowiedz

    Ja bym postulowała odczepić się z tym sztucznym pseudo pięknem od kobiet po prostu i może cywilizacja znormalnieje…

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 19:26h, 06 października Odpowiedz

      jest szansa.. 😉

Leave a Reply

%d bloggers like this: