Czemu mu nie staje, czyli instrukcja obsługi cepa

Czytam ci ja sobie kolejną pozycję książkową na temat skomplikowanej męskiej psychiki i znowu oczom nie wierzę. Tym razem to “Macho-instrukcja obsługi” Andrzeja Gryżewskiego i Artura Górskiego, jeden seksuolog, drugi dziennikarz. Obaj panowie są znawcami mężczyzn z kategorii “ja jestem macho, niech kobiety mi wybaczą“, jak śpiewał niejaki K.A.S.A.

Oczom nie wierzę w sensie tych wszystkich wyobrażeń, które kiedyś miałam na temat mężczyzn ogónie. A już po takiej “Samotności w sieci”, szczególnie. Że głębocy. Że myślący. No jednak trzeba, moje drogie, brać pod uwagę krzywą Gaussa. Bo są tacy, rzecz jasna, ale raczej z rzadka.

Wracając do tematu. Tytułowy MACHO to mężczyzna, dla którego filmową inspiracją będzie Rambo, a w rodzimej wersji Bogusław Linda jako Franz Maurer w “Psach”. Czyli facet, co to się kulom nie kłania, wypić potrafi wiadro wódki, a przez jego łóżko przewijają się tabuny atrakcyjnych kobiet grzecznie znikających o poranku.

Okazuje się, że do bycia tym typem aspiruje wielu naszych kolegów. Po to te motocykle, skóry, fury i komóry, żeby móc wycedzić w barze do kolegi “co ty, kurwa, wiesz o zabijaniu” i pochwalić się listą świeżo zaliczonych panienek.

Śmiesznie się to czytało na stronce pana Szabelskiego, bo szkoły uwodzicieli to jednak margines życia społecznego. Trochę mniej śmiesznie wygląda to w poważnej książce, do której materiały zbierali autorzy w swojej profesjonalnej działalności psychoterapeuty i dziennikarza. Bo oni zbierali na samym świeczniku, można powiedzieć, w centrum dowodzenia. Cywilizacją. Uświadommy sobie, że to są faceci rządzący miastem, krajem, światem. To te żałosne typy, od przedszkola do trumny bawiące się w zabawę “kto ma większego”, decydują o tym , w jakim świecie będą żyły nasze dzieci.

A wracając do samej instrukcji obsługi. Jeśli któraś ma ochotę obsługiwać, bo ja osobiście nie bardzo. Okazuje się, że w celu obsługiwania należałoby się zaopatrzyć w duże pudełko niebieskich tabletek, bo od nadmiaru spiny i chęci wykazania się, panom, niestety, bardzo często nie staje. A obietnice szalonych nocy i wielokrotnych orgazmów można spokojnie włożyć między bajki. Twarde bicepsy to nader często miękka faja.

Bo, niestety dla panów, można rządzić światem, a nie można własnym penisem. Twardzi faceci ze zgrozą odkrywają, że ich najlepszy przyjaciel stanowi najsłabsze ogniwo zakładanej zbroi. I jedynie ta alarmowa sytuacja jest ich w stanie zmusić do wizyty u psychoterapeuty i tzw. wglądu. W siebie. Bo gdyby im stawał na zawołanie, to nigdy by nie wpadli na to, że może jednak coś z nimi nie tak.

Że, na przykład, w związku liczy się kontakt i ciekawość drugiego człowieka. Albo, że w ogóle kobieta też człowiek. Że fajnie jest ze sobą rozmawiać.

I, że mogą przestać udawać, bo prawdziwi są ciekawsi.

 

 

Tags:
, ,
2 komentarze
  • Avatar
    M
    Posted at 14:51h, 15 września Odpowiedz

    ,,To te żałosne typy, od przedszkola do trumny bawiące się w zabawę “kto ma większego”, decydują o tym , w jakim świecie będą żyć nasze dzieci.” Dlatego świat ludzi wygląda jak wygląda, w wielu aspektach. I póki więcej kobiet nie będzie chciało tego zmienić i zwalić ze stanowisk tych nieodpowiedzialnych i, jeśli chcą i potrafią, samemu ich zająć, to chyba będzie tak dalej 🙁

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 15:03h, 15 września Odpowiedz

      Najwyższy czas przejąć władzę nad światem, dawno to mówię 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: