Człowiek w masce

Bardzo ciekawy wywiad z Jackiem Masłowskim, psychoterapeutą mężczyzn, wpadł mi w ręce, kiedy siedziałam ostatnio u fryzjerki z farbą na włosach. Btw. proponowałabym jakiś pomnik dla wynalazcy farby do włosów, Eugene Schuellera, chemika znad Sekwany. Ale tu nie o tym. Okazuje się, że na pytanie, czego oczekują od swoich kobiet mężczyźni, najczęściej pada odpowiedź, że akceptacji. Co panie zadziwia, bo zwykle myślą, że seksu. Paniom życzymy, żeby przestało im się śnić, a zaczęło przydarzać. Wróćmy do panów. To by mi się zgadzało z tym, co sama słyszę od swoich kolegów, kiedy jestem Szpiegiem z Krainy Deszczowców na różnych wyjazdach paralotniowych, na których “ona jedna, ich siedmiu”.

Akceptacji. Przyjęcia. Acha, i jeszcze “świętego spokoju”. Od wiecznych oczekiwań, poleceń, roszczeń i pretensji. No i super. Jeśli o mnie chodzi, to proszę bardzo, kilogramami. Naprawdę, kocham Was, chłopaki. Akceptuję fakt, że nie macie ochoty dorosnąć i sprzątać po sobie swoich skarpetek, klocków i autek. A czasem nowych laleczek. Bylebym nie musiała z wami mieszkać. Oraz to, że nie potraficie złapać kontaktu ze swoimi emocjami, ani o nich rozmawiać. Że przez połowę życia nie możecie się rozstać z okresem buntu nastolatka, a partnerka domagająca się współudziału w domowych obowiązkach kojarzy wam się z mamusią, co się czepiała o sobotnie porządki, ale w końcu przymykała oko i zasuwała sama. Mogę z tym żyć, poradzę sobie.

Ale okazuje się, że ta potrzeba akceptacji, to infantylna potrzeba tych, którzy nie dorośli i szukają bardziej matki zastępczej niż partnerki. To mamusia ma kochać syneczka takim, jaki jest. Naturalna, dziecięca potrzeba. Dorosły mężczyzna potrzebuje UZNANIA. Nie machnięcia ręką “on już taaki jest” podszytego rezygnacją, tylko zachwytu “on TAKI jest”. I podoba mi się. Z takim chcę być.

No i tu dla panów zaczynają się schody. Żeby dostać uznanie, to jednak, jak się okazuje, trzeba się trochę napracować i dorosnąć. Ogarnąć te emocje w kontakcie ze sobą i innymi mężczyznami, nauczyć się samodzielności. Uniezależnić od kobiecej opieki. Przestać być pałeczką w sztafecie, którą z rąk do rąk podają sobie mamusia, żona, druga żona i kochanka. Żeby naprawdę kochać kobietę, to trzeba najpierw przestać jej desperacko potrzebować do zaspokajania swoich potrzeb. Wtedy jest miejsce na partnerski związek. Czyli- potrzebuję cię, bo Cię kocham, zamiast kocham Cię, bo potrzebuję. Dopiero wtedy jest miejsce na prawdziwą relację i bliskość.

I można zdjąć maskę.

 

 

 

 

3 komentarze
  • Magda
    Posted at 08:43h, 09 maja Odpowiedz

    Wiedźmo…Ty nazywasz w punkt to, co w mojej duszy gra już od dawna 🙂 Dziex. Twoja fanka z fane page 🙂

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 09:54h, 09 maja Odpowiedz

      Wszystkie jedziemy na tym samym wózku 😉 pozdrawiam

  • Amanda
    Posted at 22:35h, 16 listopada Odpowiedz

    Czytałam ostatnio w ,,Zwierciadle” podobny artykuł. Psycholog twierdził, że mężczyźni są niedojrzali i to ich zaleta bo przez to odkrywali np. Amerykę. I, że oni się nie mogą odnaleźć w dzisiejszym świecie silnych kobiet. Jakoś jak kiedyś mężczyzna mógł z byle powodu lać kobietę i zabraniać jej się odzywać to ,,nieumiejącymi się odnaleźć i biednymi” kobietami żaden facet się nie przejął. Tylko sufrażystki. Więc teraz niech nie wymagają zrozumienia tylko wreszcie dorosną. A tak na marginesie, te typowo ,,męskie” role nadał patriarchat bo w prehistorii to i on i ona byli żywicielami tylko na rożne sposoby. Najpierw sami coś głupiego stworzyli a teraz biadolą. Ale karma zawsze wraca.

Dodaj komentarz