Dawanie

Trafiłam kiedyś na książkę p.t. “Dawcy i biorcy”. Opowiadała ona o tym, jak dobieramy się w pary. Otóż ludzkość dzieli się na dawców i biorców , i to są te słynne połówki jabłka . Te, które się szukają, łączą i potem to już fanfary grają, anioły fruwają. Każdy Dawca potrzebuje swojego Biorcy i odwrotnie. Dawca, jak sama nazwa wskazuje, to ta strona związku, która bardziej się stara. Biorca pozwala się kochać. Z opisu wynikało nawet, że to Dawca jest bardziej namolny, wprost nie może żyć bez swojego Biorcy.
Byłabym tu orędowniczką poglądu, że lepiej jednak być całością, która ewentualnie może być do pary, ale mit trzyma się mocno.

Ad rem

Autorzy skalują zjawisko od 1 do 10, przedstawiają opisy i tak dalej. Gdzieś w środku książki pada zdanko, brawo za uczciwość  “badania (amerykańskich naukowców) wykazują, że większość dawców to ,uwaga,uwaga,werble…Kobiety!!!”
No super, to już mamy uzasadnienie naukowe, po prostu natura, geny. Baba jak nie daje, to usycha..Energii, czasu, pachnącego ciałka w zwiewnym peniuarze.
Dawaj oczywiście, skoro to natura i nie możesz wytrzymać. Ale pamiętaj o jednym ważnym szczególe, bo wielu kobietom on umyka. Otóż zdradzę ci sekret, być może też już odkryty przez amerykańskich naukowców, a może czekający dopiero na swojego czujnego laboranta, który zjawisko zmierzy, opisze i zrobi na tym doktorat.
Mężczyźni też dają różne rzeczy, ale na ogół tylko wtedy, kiedy tego chcą. Nie znam faceta, który by “się poświęcał”, no chyba,że na ołtarzu ojczyzny. Więc automatycznie zakłada, że Ty masz tak samo. Czyli, że dawałaś, bo chciałaś.

Jeśli nie zamierzasz zostać marudną, nudną, roszczeniową babą, od której ogania się mąż, dzieci i reszta rodziny -bierz przykład.
Bo faceci na frazę “bo ja dla ciebie tyle, a ty co?” reagują wstrętem i chęcią natychmiastowego wyjazdu na latanie, motor, nurki, albo badanie zwyczajów pingwinów na biegunie. Byle dalej od Ciebie. I mają rację, ze swojego punktu widzenia. Bo czy oni prosili, żebyś ich oblepiała wieczną uwagą, troską, pilnowała przyjmowania lekarstw i ubierania ciepłej bielizny? On był przekonany, że ty to wszystko robisz, bo to twoje hobby i uprzejmie pozwalał się obsługiwać, żeby ci nie robić przykrości. Twoje pretensje wprawiają go w autentyczne zdumienie. On nie udaje, on naprawdę sądził, że prasownie, gotowanie i robienie zakupów spożywczych dla całej rodziny na tydzień, w hipermarkecie, z trzylatkiem uwieszonym u wózka, to twoja życiowa pasja i powołanie.

W tym przekonaniu utrzymują go wychowanie, religia i kultura.
To ciebie mamusia nauczyła, że “kobieta powinna..”, bo sama też została wychowana na “uniwersalną dawczynię”, która musi usprawiedliwić swoją egzystencję szeregiem czynności służebno-opiekuńczych. To ty chciałaś być niezbędna i po cichu liczyłaś na to, że za te twoje starania, będą cię kochali miłością wieczną i zaoferują ten sam zestaw usług, a może i co lepszego, choćby wczasy w Międzyzdrojach.

Nic takiego nie nastąpiło (i nigdy się nie stanie), więc łazisz, jęczysz, masz poczucie krzywdy i pretensje do całego świata, który oto, znowu, znowu, okazuje “czarną niewdzięczność”.
Dawanie trudno ograniczyć w przypadku małych dzieci, dlatego gorąco namawiam do poważnego potraktowania decyzji o macierzyństwie. Ale już mężczyznom wcale nie musimy, a co więcej, nie powinnyśmy, ścielić się u stóp, podawać podgrzanej na własnej piersi potrawki z przepiórek w płatkach róż, prać brudnych gaci, ani prasować tej cholernej, białej koszuli z reklamy któregoś z proszków. Nawiasem, swojemu 15-letniemu synkowi też nie musisz kroić kotlecika .

Oczywiście możemy, jeśli to lubimy, ale mówiąc szczerze, czy nie ciekawsze jest wzięcie udziału w warsztatach jogi, albo zjazd na nartach z Kasprowego? A może teatr, kino, książki?
Zresztą rób co chcesz i lubisz, ale tyle, ile naprawdę chcesz, bez czekania aż świat się odwzajemni, bo to, powtarzam, to się NIGDY nie stanie.

Kiedy żyjesz tak jak chcesz, robisz to co lubisz, bierzesz to, czego pragniesz, to wypełnia cię energia, z której chętnie przelejesz coś na bliźnich w postaci słów, czynów lub materialnych dowodów sympatii. I wtedy to jest prawdziwe dawanie, a nie nędzne żebranie o uczucie, czy przepraszanie świata za to, że żyjesz. A skoro ci pozwala, to chcesz się do czegoś przydać. Jesteś tego świata ozdobą .

No Comments

Dodaj komentarz