Dlaczego kobiety przejmą władzę nad światem 2

Bardzo nam było przyjemnie i szampańsko w Andaluzji, w Algodonales, pod opieką Ewuni, w jej cudownym, przytulnym domku, otoczonym wzgórzami. Rano Jose przynosił nam świeże granaty i pogodnie trajkotał po hiszpańsku, zupełnie nie przejmując się faketm, że nic nie rozumiemy. Powietrze pachniało, słonko grzało, miód, malina.

I po raz kolejny miałam okazje do poczynienia spostrzeżeń o różnicach między płciami. Było nas dziesięć kobietek, wcześniej spotkałyśmy się na Akademii. I kiedy rano powoli wstawałyśmy, wspólne śniadanie magicznym sposobem po chwili znajdowało się na słonecznym tarasie. No, po prostu, abrakadabra, stoliczku, nakryj się. Ot, Dorotka zrobiła herbatkę dla wszystkich, Martusia usmażyła jajka, ktoś tam doniósł pieczywo i tak dalej. Po kilku minutach już wszystkie siedziały i razem jadły. W analogicznych okolicznościach, na męskich wyjazdach paralotniowych, każdy z kolegów robi śniadanie sam dla siebie i sam sobie je to śniadanie potem przy stole.

Różnica niby nieznaczna, ale bardzo znacząca w kwestii panowania nad światem. Mam tu na myśli, oczywiście, kobiecą zdolność do współpracy poziomej. Mężczyźni żyją w świecie hierarchicznym. Albo ustalą porządek dziobania i potem szef zarządza, a reszta robi co należy, albo grupa rozpada się na byty niezależne i autonomiczne, gdzie nikt się nikim nie interesuje i do nikogo nie wtrąca.

I dlatego, moim zdaniem, w kobietach nadzieja. Mężczyźni po prostu nie potrafią inaczej. Oni muszą rywalizować, mają to w genach. Zawsze musi być wygrany i przegrany, rządzący i rządzony. Tymi swoimi skłonnościami najpierw nam tą cywilizacje zbudowali, a potem doprowadzili na krawędź zagłady. Ich odwieczna, trwająca od kołyski po grób, zabawa w to, kto ma większego, obecnie stała się zbyt groźna, żeby im pozwolić ją kontynuować.

Kobiety dobrze się nawzajem rozumieją. Byłam na niezliczonych kobiecych warsztatach, na których rano spotyka się grupa obcych kobiet, a wieczorem rozstają dobre przyjaciółki. Potrafią płynnie i bez zgrzytów realizować różne projekty, mimo, że nie ma oficjalnego kierownictwa. Bardziej są skupione na samym zadaniu niż na zdobywaniu posłuchu i prestiżu.

To im, rzecz jasna, zdobycie władzy utrudnia, bo koledzy do dyrektorskich stołków zawsze bardziej wyrywni.

Ale świat naszych talentów, drogie siostry, potrzebuje. Jest naprawdę mnóstwo do zrobienia, jeśli ta planeta ma przetrwać.

Także ten. Do roboty.

No Comments

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: