Dzbany mszalne

Scrolluję sobie rankiem fejsa, a tam znajome wiedźmy wrzuciły link do rozmowy Wojciecha Eichelbergera z Tomaszem Jastrunem “Jak otworzyć twarde serce?”. W pierwszej chwili myślę, że chodzi o nas i męskie żale, że my takie nieużyte, okrutne i mało empatycznie podchodzimy do facetów. No to się rzucam jak wilk na ananasy, bo ciekawa jestem co dwaj panowie mają do powiedzenia o uwodzeniu kobiet, w końcu znawcy tematu. Okazuje się jednak, że to twarde serce, to jednak jest męskie i to my mamy otwierać. Trochę mi się robi słabo na myśl, że znowu robota spadnie na nas, bo z rozmowy wynika, że oni jak ta puszka tuńczyka, a my musimy piłować stal, żeby się dobrać do smakowitego wnętrza. No dobra, jak się nie ma, co się lubi.. Czytam. Wprawdzie po ostatnim sabacie zbiorowo uznałyśmy się za lesbijki, ale może dobrze wiedzieć jak dobrać się do tego męskiego serca, gdyby nam jednak przeszło.

Dobrnęłam do zdania:” To zaskakujące, jak powszechne jest wśród kobiet przekonanie, że faceci to półgłówki, którymi rządzą ich genitalia ” i naprawdę nie wiem- skąd nam to do głów przychodzi?? Coś może powinni na ten temat wiedzieć szanowni autorzy, których życiorysy świadczą o tym, że nie jest ono tak całkiem bezzasadne. Ja się nie czepiam. Jako admiratorka tez stawianych przez socjobiologię, w ogóle nie mam za złe panom ich ulegania magii młodości, urody i wdzięku naszej płci. Tylko proszę o szczerość, jak się chce robić za autorytet. Czemu na ogół jest tak, że facet, który ewidentnie daje dowody, że socjobiologia się nie myli, musi dorabiać do tego ideologię “nie chodzi o to, że jest taka młoda, ona ma OSOBOWOŚĆ”. Ciekawe, czy jak przepakujemy ową osobowość w ciało brzydsze i starsze, to nadal będą zainteresowani?

Więc mnie się od razu nie chce porozumiewać, bo jak mamy ze sobą naprawdę rozmawiać, to mówmy sobie prawdę. Jak choćby ten pisarz, co zebrał ostatnio falę hejtu za szczere przyznanie się do upodobania w dwudziestolatkach. Hejtu, moim zdaniem, niesłusznego, mnie się też bardziej podobają dwudziestolatki od 50-latków i co poradzę. Zwłaszcza, że mężczyźni raczej stronią od zabiegów medycyny estetycznej i wiek bardziej widać.

Powiem więcej, jak już przeczytam całość, bo z samej rozmowy wynika dla mnie, że mężczyźni, nawet ci, wydawałoby się, wrażliwi (poeta) i świadomi (psychoterapeuta) nadal uważają, że na związkach zależy głównie kobietom i po prostu ze skóry wyjdą, żeby się z upatrzonym egzemplarzem dogadać jak z człowiekiem. Zrozumieć, ugłaskać i oswoić. Przygarnąć na stałe do stołu i łoża.

Oczekiwałałabym, że tak dojrzali wiekiem i doświadczeniem, panowie, udzielą swoim młodszym kolegom paru rad typu “Jakich sztuczek użyć w łóżku, żeby ona chciała drugiej randki?” Albo zrobią listę 100-tu śniadań, po których ona wróci na kolację. Tymczasem okazuje się, że oni nadal żyją w świecie, w którym to meandrami duszy mężczyzny należy się bezustannie zajmować.

No to mam dla Was, panowie, wiadomość. Świat się zmienił i trochę nie nadążacie.

Przeczytałam gdzieś zdanie, że kobiety szukają mężczyzn, których jeszcze nie ma, a mężczyźni kobiet, których JUŻ NIE MA. Także piłka po waszej stronie. Do roboty.

6 komentarzy
  • Avatar
    Ken.G
    Posted at 11:22h, 10 lutego Odpowiedz

    Ja też zawsze lubiłam młodszych. No co poradzę. Kiedy buszowałam po portalu randkowym jako śwarna 20-tka, często zaczepiali mnie panowie po 50. Było to nawet zabawne (skąd u takiego dziadzia poczucie, że ma szanse u dziewczyny w wieku jego córki?), póki nie zaczęło się powtarzać. Jak taki ma kasę, kupi sobie uprzejmość jakiejś mariolki, ale kiedy nie ma? Ech, magia zerowej samokrytyki 😊

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 11:45h, 10 lutego Odpowiedz

      Bo ma szanse i nie zawsze chodzi o kasę, czasem o syndrom tatusia, a bywa i tak, że o powalającą osobowość, bo Gustaw Holoubek grosza przy duszy nie miał, jak podrywał Magdę Zawadzką. Natomiast socjobiologia działa i dobrze sobie z tego zdawać sprawę. I to mnie śmieszy, że same autorytety autorskie mimo swej głębi polecieli na młodsze;-) więc skąd zarzut, że to my mamy ich za sterowanych genitaliami?

      • Avatar
        M
        Posted at 16:27h, 10 lutego Odpowiedz

        Ja nawet bym nie dyskutowała z kimś takim (szkoda czasu) bo to właśnie jest ,,pseudo” głębia terapeutów i prawda stara jak świat. Oni (w większości, czasem na serio są wyjątki lecące na fajną osobowość ale to bardzo rzadkie) SĄ sterowani swoim ,,drugim mózgiem” ale i tak do większości nie dociera, nawet do niby światłych. No właśnie, niby… 😉

        • Wiedźma Radzi
          Wiedźma Radzi
          Posted at 16:32h, 10 lutego Odpowiedz

          Mnie to zresztą nie przeszkadza, bo , jak wiadomo, jestem przepiękna 🙂 i wszyscy na mnie lecą 🙂

  • Avatar
    Amanda
    Posted at 15:09h, 11 lutego Odpowiedz

    Bo faktycznie (no dobra, zdarzają się jeszcze) JUŻ NIE MA służących, których jedynym celem w życiu jest obsługa pana i władcy. Wreszcie dużo z kobiet naprawdę przejrzało na oczy, ze to pranie mózgu było. I żeby z nią być to samemu trzeba coś od siebie dać i mi wcale nie chodzi o kasę. Także faceci powinni zmienić algorytmy zamiast dalej uważać się za centrum wszechrzeczy :O

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 07:45h, 12 lutego Odpowiedz

      dokładnie 🙂

Dodaj komentarz