Dziewczyna na niepogodę

Jak powszechnie wiadomo, mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie. Po to ta cała rywalizacja, ustalanie porządku dziobania, wyścig po dobra ziemskie i, generalnie. rozkładanie pawiego ogona. Żeby zachwycić, oszołomić i w końcu zdobyć wybraną samiczkę. Zapytałam kiedyś kolegę, znanego ze skłonności do flirtów i romansów, po co wciąż jeszcze czaruje kolejne niewiasty, skoro w domu czeka na niego piękna żona, obiekt zazdrosnych westchnień kolegów. Wtedy odpowiedź mnie zadziwiła, ale życie i socjologiczne obserwacje potwierdziły jej absolutną szczerość. A brzmiała ona “dla tego zachwytu w oczach”. Zachwytu, którego zwykle skąpi po paru latach znajomości ślubna połowica. Nazachwycała się i będzie. Teraz co najwyżej zirytuje się niewyniesieniem śmieci i przypomni o zaległych rachunkach. Sama też zazwyczaj nie czuje się przesadnie noszona na rękach i obdarzana podziwem za fakt umiejętnego łączenia pracy zawodowej i opieki nad nieletnimi z dbaniem o dom, rodzinę, męża, teściową i jeszcze urodę, bo wyglądać trzeba jakby się nic nie robiło mimo, że harujemy jak górnik dołowy.

Oczywiście, nie namawiam do zachwycania się, kiedy naprawdę nie ma czym, a facet nas rozczarowuje na każdym kroku. Ale jeśli trafił nam się w miarę przyzwoity egzemplarz, to pamiętajmy o zasadzie, że po paru latach związku na jedną krytykę powinno przypadać jakieś 5 pochwał. Taka już nasza psychologiczna konstrukcja, że stratę, czy krytykę właśnie, odczuwamy jakieś pięć razy bardziej in minus, niż zysk lub pochwałę in plus. Jednym słowem- bardziej nas martwi zgubienie 10 złotych, niż cieszy znalezienie 50. Zakładam, że nie w jednej chwili.

Więc kiedy mężczyzna się stara i ogólnie daje radę, to mu to powiedz. Tak, wiem, on ci nie powiedział komplementu już od roku i nie widzi nowej fryzury. No trudno. Ktoś musi być pierwszy. Poza tym, do cholery, coś ci się chyba w nim musi podobać, skoro jeszcze nie siedzisz u adwokata?

A już najlepszy sprawdzian twojej życiowej mądrości to czas niepogody. Nie wyszło mu tak jak planował. Nie zdobył K2, wyleciał z roboty, stracił na giełdzie. Jeśli ci się w ogóle przyznaje, to i tak cud. Faceci nienawidzą przyznawać się do porażek. Często wolą iść w zaparte chociaż komornik u bram. Skoro ci powiedział, że mu nie wyszło, to znaczy, że ma do ciebie bezgraniczne zaufanie. Że nie dopieprzysz. Nie powiesz “A nie mówiłam?” i nie polecisz ze skargą do mamusi. Spokojnie. Pozbiera się. Jedyne czego potrzebuje, to twojej wiary, że potrafi.

Nie zawiedź go.

2 komentarze
  • Agnieszka Kizlich
    Posted at 23:50h, 17 marca Odpowiedz

    Cały czas to robię 🙂 i oczy pełne zachwytu też mam 😀

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 08:10h, 18 marca Odpowiedz

      no to założę się, że wam się układa 🙂

Dodaj komentarz