Efekt motyla

Efekt motyla odkrył w roku 1960 Edward Lorenz pracując nad komputerowym prognozowaniem pogody. Stworzył do tego celu układ 12-stu równań wyrażających relacje między temperaturą, ciśnieniem, prędkościa wiatru itd. Sądził, jak większość ówczesnych naukowców, że prawie dokładne dane wejściowe, dadzą prawie dokładne wyliczenia. Okazało się, że bardzo się mylił. Niewielka różnica wartości liczbowych na wejściu dawała coraz bardziej różne wykresy wyników w zależności od upływu symulowanego czasu. I dlatego właśnie niemożliwe są dokładne prognozy długoterminowe. Zamiast na meteoprog. można sobie zajrzeć równie dobrze do filiżanki z fusami, kiedy planujemy urlop nad Bałtykiem.

Sama nazwa wzięła się od anegdoty, w której trzepot skrzydeł motyla w Ohio, może po trzech dniach spowodować burzę piaskową w Tekasasie oraz od kształtu wykresu równań Lorenza. Hollywood wykorzystało pomysł w thrillerze pod tym samym tytułem, z Asthonem Kutcherem,  który podróżując w czasie odkrywa, że niewielkie zmiany w przeszłości skutkują fundamentalnymi zmianami w teraźniejszości. Warto obejrzeć.

Mnie ta nazwa przychodzi zawsze do głowy, kiedy wspominam rozmowę z przyjaciółką o ogrodzie Keukenhof, w którym co roku wiosną zakwita 5 mln tulipanów. Kiedy usłyszałam od niej o tym miejscu w pobliżu Amsterdamu, postanowiłam, że muszę to zobaczyć, bo tulipany to moje ulubione kwiaty. Zabrałam starszą córkę i w roku 2010 spędziłyśmy 4 niezapomniane dni w Holandii. Amsterdam nas urzekł, zwiedziłyśmy go pieszo, rowerem i łodzią. A jeden cały dzień spędziłyśmy w magicznym ogrodzie jak z bajki, do którego przyjeżdżają ludzie z całego świata. Biali, żółci i beżowi. W japońskim kimonie i hinduskim sari. Po tej wycieczce moja córka zamarzyła o wyjeździe na studia zagraniczne. Znalazła sobie kierunek i miasto trochę podobne do Amsterdamu, Aarhus w Danii. Sama sobie wszystko zorganizowała, a wyjazd 1200 km od domu był odważnym skokiem na głęboką wodę dorosłości. Dzisiaj jest cudownie odważną młodą czarownicą, przed którą stoi otworem cały świat. A ja patrząc na nią, wspominam rozmowę o tulipanach.

Czasem wystarczy jedna rozmowa, ważne spotkanie, ciekawy człowiek, żeby popchnąć nasze życie w nowym kierunku. Chińskie przysłowie mówi, że kiedy uczeń jest gotowy, to spotyka mistrza. Nie jestem, oczywiście, żadnym mistrzem, ale jeśli któryś artykuł sprawi, że jego czytelniczka odkryje coś dla siebie, zaczerpnie inspirację do zmian, żeby lepiej poczuć się ze sobą i w swoim życiu, to warto pisać tego bloga. Życie jest do życia, dziewczyny. Nie do żałowania wczoraj i martwienia się o jutro. Życie jest do zwiedzania kwiatowych ogrodów i latania w przestworzach jak ptak.

Dziękuję, że jesteście ze mną.

 

Tags:
,
No Comments

Dodaj komentarz