Fasolki wszystkich smaków

Na ostatnim sabacie w Krakowie pewna mądra wiedźma opowiedziała ciekawą historyjkę. Bardzo obrazową. Otóż każdy z nas rodzi się z zasobem energii życiowej, który to zasób można by porównać do worka z fasolkami. Dzieci mają tych fasolek nieprzebrane wręcz zapasy. Fakt. Czasami człowiek żałuje, że nie da się dziecięcej energii przerabiać na prąd, byłyby to prawdopodobnie najbogatsze złoża energii odnawialnej na świecie.
Kiedy dorastamy i ruszamy w dorosłe życie, zasób jest wciąż spory, ale powinniśmy dbać o jego poziom i w kontaktach ze światem trzymać się zasady “fasolka za fasolkę”, żeby jednak tą energią zbytnio nie szastać.

I tu, zwłaszcza kobiety, ale przecież nie tylko, zaczynają mieć kłopot. Rozdają swoje fasolki hojną ręką, nie pilnując uczciwej wymiany. Siłaczki dźwigają na ramionach cały świat, bo przecież nie poproszą o pomoc. Czyli dają, nie dostając nic w zamian. Te z niskim poczuciem własnej wartości  swoich fasolek nie cenią, więc jeśli nawet robią jakąś tam wymianę, to nie pilnują transakcji i bywa , że za swoje dziesięć dorodnych fasolek, dostają jedną, w dodatku zgniłą.
Kończy się to często tak, że pewnego ranka chcą wstać z łóżka, ale nie mają siły. Zaglądają do worka z fasolkami, a tam tylko dno. Zero energii.

Efektem bywa depresja. Leżą, patrzą w sufit i bez pomocy lekarza i leków nic się nie da zrobić.
Oczywiście, depresja nie dotyczy tylko kobiet. Mężczyźni też mogą zostać fasolkowymi bankrutami. Najczęściej dotyczy to życia zawodowego, w które potrafią wpakować wszystkie swoje fasolki. Żeby sprostać oczekiwaniom. Żeby nie zawieść.

Historyjka jest prosta. Od siebie dodam, że bywają też fasolkowi złodzieje. Ludzie z taką dziurą wewnętrzną, że wydaje się, iż mogliby pochłonąć wszystkie fasolki świata i zawsze byłoby mało.
To wampiry energetyczne. Jeśli czujesz, że przy jakiejś osobie słabniesz dosłownie z minuty na minutę i za chwilę osuniesz się na ziemię, to najprawdopodobniej trafiłeś na przedstawiciela gatunku. I raczej nie zagrasz głównej roli w nowej ekranizacji “Zmierzchu”, tylko po tygodniu będziesz się nadawać do reanimacji w Ciechocinku. Wiej.

Chyba, że potrafisz komuś takiemu pomóc, a ta osoba tego chce. Gratuluję. Właśnie zostałaś terapeutką. Przemyśl cennik twoich usług, bo oddasz sporo fasolek.
Jak możemy doładowywać swój worek z fasolkami? Dbać o siebie w sensie zdrowego trybu życia, odpowiedniej ilości snu, higieny pracy, zdrowego jedzenia. Potężne doładowanie daje zwykle kontakt z naturą.Może śmieszą cię ludzie przytulający się do drzew, ale to działa.
I dbać o siebie w sensie wymiany energii z innymi. Fasolka za fasolkę. Fajnie, że jesteś ofiarną przyjaciółką, gotową przybiec z rosołkiem do przeziębionej koleżanki, ale czy możesz liczyć na wzajemność? Wysłuchujesz godzinnej opowieści o nieudanej randce, a czy masz okazję podzielić się swoimi problemami z dzieckiem?

Jak twoje fasolki?

 

No Comments

Dodaj komentarz