Ja Ci radzę, rób jak chcesz

Fajny temat się pojawił na grupie 50+ p.t. „Co byś powiedziała sobie 16 letniej?” czy jakoś tak. Btw. bardzo się tam ostatnio poprawiła atmosfera(ciekawe dlaczego?), trochę jeszcze zostanę.

Wracając do tematu. Odpowiedzi padają różne. Najczęściej przewija się, oczywiście, ta złota rada dla każdej dziewczynki „Uwierz w siebie”. Bo z tym, okazuje się, dziewczynkom najtrudniej.

Wychowane do „dziewczynka winna być skromną” i „siedź w kącie, znajdą cię” dopiero po wielu latach orientują się, że w tym kącie to zarosły kurzem, a te bardziej bezczelne dobrze się mają. A, że są już w wieku co najmniej średnim, to wreszcie zorientowały się, że są całkiem niegłupie, dużo wiedzą i potrafią. Mogą zarządzać, organizować i brać odpowiedzialność.

I, że te kilka stanowisk, które zdążyli zająć Jaś ze Stasiem tak naprawdę powinny one objąć, bo by sobie lepiej poradziły, niż te dwa mazgaje i lenie.

Na drugim miejscu plasuje się rada: „Spełniaj marzenia”. I tu już mam pewien problem. Bo rzecz w tym, że one najczęściej właśnie je spełniły. Tylko, po wielu latach, okazało się, że niekoniecznie własne.

Spełniły marzenia tatusia o córce lekarce czy prawniczce, mamusi o wnukach, męża o ogródku działkowym, dzieci o obiadach po szkole. No jeszcze na początku swoje o królewiczu na białym koniu, (albo chociaż rowerze), który porwie w ramiona i pokocha za tych wszystkich co za mało kochali. Zjawił się, porwał, miłości starczyło na jakieś cztery lata. Bo za miłość wzięły namiętność, o której czytały we wszystkich głupawych romansidłach.

A potem o sobie zapomniały, bo wszyscy inni zawsze byli ważniejsi.

Moja złota rada „Przeleć pół akademika” nie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, bo mimo, że bardziej świadome i dojrzałe, nadal nasze dziewczynki 50+ są zbyt grzeczne żeby na taką radę się chociaż uśmiechnąć. A szkoda. Bo rada, choć śmiała, nie jest zła. Może niekoniecznie zaraz pół, ale na pewno warto lepiej poznać przeciwnika, zamiast marzyć i czytać wiersze. To znaczy, lubię poezję, ale ją piszą te nieliczne, naprawdę wrażliwe, jednostki i czytając wiersze i romanse nie dowiemy się niczego co nam się może przydać w prawdziwym życiu. To już lepiej postudiować socjobiologię.

A generalnie, odchodząc już od nieprzyzwoitych propozycji, to po prostu żyj dziewczyno.

Żyj pełnią życia i nie bój się niczego. Strach zabija duszę, to już wiemy z „Diuny”.

Natomiast mam dla wszystkich tych patrzących z nostalgią w przeszłość pocieszenie. Niczego nie zrobiłyście źle. Złota zasada coachingu głosi, że:

ZAWSZE DOKONUJEMY NAJLEPSZYCH DOSTĘPNYCH NAM WYBORÓW.

Zrobiłyście, moje drogie, co mogłyście.

Ale teraz możecie więcej. Więcej wiecie, rozumiecie, potraficie.

GO GIRL.

 

2 komentarze
  • Irena
    Posted at 10:12h, 26 października Odpowiedz

    moja rada: uciekaj od toksycznych ludzi, bądź życzliwa ale nie daj się wykorzystywać i nie miej złudzeń co do wartości rodziny i w ogóle ludzi

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 11:20h, 26 października Odpowiedz

      dobra rada, choc mało kto mnie w życiu tyle nauczył co jeden absolutnie toksyczny facet 😉

Leave a Reply

%d bloggers like this: