Jak nie wybierasz, to też wybierasz

Moja starsza córka, aktualnie przebywająca w pięknej Kanadzie i stająca na uszach, żeby wracając zdążyć zagłosować, zrobiła mi pobudkę w środku nocy, żebym koniecznie Was, moje drogie, zmobilizowała do pójścia na wybory. Nie wyciszyłam telefonu i komunikator brzęknął o 4.30. Czasem mi się to zdarza, a Wy się potem dziwicie, kiedy ja zdążam napisać tekst, żeby był o 7 rano na wallu. No to już wiecie.

Ja tylko nie wiem, czemu jej w ogóle przez myśl przemknęło, że wśród 4 i pół tysiąca moich wiedźm na fanpejdżu jest w ogóle jakaś nieświadoma jednostka, która nie bierze udziału w głosowaniu? Jedynej okazji, żeby pokazać politykom, co o nich myślimy. Skoro czytacie moje teksty i Wam się podobają, to uważam, że to absolutnie niemożliwe. I ona chyba Was obraża?

Żeby nie było. Też jestem po raz kolejny wkurzona faktem, że u nas głosuje się co najwyżej na mniejsze zło. Bo na dobro jakoś nigdy nie ma okazji. Jak lewica ma światopogląd w porządku, to ma durne pomysły na gospodarkę. Wybór między mafią i sektą też mnie osobiście nie bawi.

Ale. Ładnych parę setek lat w ogóle nie mogłyśmy wybierać. Ani męża, ani króla, ani w ogóle nic. Nasze prababki nam tą możliwość wywalczyły i nie było to łatwe. Rezygnację uważam za sprzeniewierzenie się dokonaniom tysięcy wspaniałych wiedźm, które ryzykowały życiem, zdrowiem i dobrą opinią, żeby walczyć o prawa kobiet.

Możemy to olać, pewnie. Nikt nie prosił. Chciały to walczyły. Już połowa z nas woli siedzieć w domu niż realizować prawo do pracy i własnych pieniędzy. Pogadamy za 20 lat, jak dzieci dorosną.

Tylko pisząc to wszystko do Was, to ja bym Was chyba spostponowała, jak sie się ładnie po staropolsku mawiało, moje kochane. Więc nie napiszę, bo wiem, że akurat Wy na wybory pójdziecie. Pytanie, jak na wybory zaciągnąć te wszystkie, które uważają, że nie ma po co. Mam przyjaciółkę jeszcze z podstawówki, która nigdy nie chodziła, bo nie widziała w tym żadnego sensu. W tym roku pójdzie po raz pierwszy. Zgadnijcie, czemu? Jest nauczycielką. Tą akurat grupę zawodową udało się Dobrej Zmianie doprowadzić do szewskiej pasji. Jak i kilka innych, ostatnio przedsiębiorców. Liczę, że jeszcze kilka genialnych posunięć i wkurw rozleje się na tyle szeroko, że reszta też ruszy w końcu dupę.

Pamiętajmy tylko, że ten kto nie wybiera, też wybiera. Wybiera to, że zdecyduje za niego ktoś inny. Ale przecież Wy to wiecie.

Także ten. Idę odespać.

 

No Comments

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: