Jak zostałam tempom szmatom

Strasznie mnie już męczy, że u nas zawsze trzeba się zapisać do jednego obozu, wyznawać jedynie słuszne wartości i nie zadawać niewygodnych pytań. No chyba, że się chce zasłużyć na wzgardliwe miano płaskoziemca.

I nie mam tu na myśli polityki, choć to zapewne politykom zawdzięczamy kulturę dyskusji, która rozlała się po internecie jak długi i szeroki.

Pisałam już ostatnio o wymianie ciosów pomiędzy Janiną Daily, a Doktor anią z powodu różnicy poglądów na temat pandemii między paniami. W komentarzach hejt polał się rwącą rzeką łącznie z propozycją odebrania lekarce prawa wykonywania zawodu. Zapewniam szanownych komentujących, że nie jest to na szczęście, takie proste.

Ja z kolei naraziłam się na niewybredne uwagi komentujących na portalu “To tylko teoria” po niewinnej uwadze, że porady doktora Jaśkowskiego, uznawanego przez ten portal za szarlatana, działają. Tylko tyle. Portale naukowe lubię, “Tylko teorii” nawet patronowałam finansowo, ale cenię sobie coś, co nazwałabym prawem do zadawania pytań i posiadania własnej opinii na dowolny temat. Nawet kontrowersyjnej. A może zwłaszcza. Jak wiadomo zwłaszcza ma jedną nóżkę bardziej, taki stary żart.

No i co poradzę, że woda utleniona wkroplona do ucha leczy ból gardła, a poziom odporności bezpośrednio zależy od poziomu vitaminy D3 w organizmie. Co ostatnio przyznali nawet amerykańscy naukowcy badając zależność przebiegu infekcji koronawirusem od tego właśnie poziomu.

Nie jestem także antyszczepionkowcem, co jest następną obelgą po płaskoziemcu, ale sama osobiście czytałam na opakowaniu szczepionki listę możliwych powikłań i jest wśród nich na przykład cukrzyca. A to się dziwnie zbiega z alarmami pediatrów o lawinowym wzroście przypadków cukrzycy typu 1-go u dzieci. Może to przypadkowa korelacja, ale czemu zamiast rzeczowej dyskusji mamy chamską napierdalankę? Czy szanowni wielbiciele szczepienia wszystkich na wszystko nigdy nie słyszeli o odszkodowaniach płaconych poszkodowanym przez szczepionki przez firmy farmaceutyczne? I naprawdę żaden z nich nie przechorował ciężkiej grypy po zaszczepieniu właśnie? Bo ja tak. Skończyło się zapaleniem płuc. I to nie znaczy, że szczepionki są w ogóle be i umrzyjmy wszyscy na tężec. To znaczy, że mamy prawo do pytań.

Reakcja “naukowców” z “Tylko teorii” dziwnie mi przypomina nerwowe reakcje gorliwych katolików, których czasem dopytuję na portalach dla wierzących, skąd ich przekonanie, że wiara w cokolwiek bez dowodów jest zjawiskiem pozytywnym i godnym pochwały? Tam z kolei nic tylko “obrażam religijne uczucia”, dziwny twór emocjonalny, którego należy bronić przed wszelkimi wątpliwościami.

Rzecz w tym, moi drodzy hejterzy i drogie hejterki, że wszelki postęp zaczyna się od pytań. A nauka potrzebuje badaczy, a nie wyznawców. Dla których nieufność i podważanie zastanego porządku to chleb powszedni.

Nazwanie kogoś idiotą zapewne poprawi wam samopoczucie, ale niczego nie ulepszy.

 

6 komentarzy
  • Avatar
    M
    Posted at 20:41h, 02 maja Odpowiedz

    ,,A nauka potrzebuje badaczy, a nie wyznawców.” Moja Pani Profesor, sama będąc naukowcem, twierdzi, że wielu dzisiejszych ,,ekspertów” nie zasługuje na to miano, bo ma zbyt dogmatyczny, ciasny umysł. I obojętnie, czy są naukowcami wierzącymi, czy ateistami… A jak chodzi o pseudo-ekspertów z durnych miejsc na FB/portali naukowych, to już w ogóle… Kiedy coś staje się dogmatem bez powodu (czyjegoś przekonania i argumentacji merytorycznej/słuszności/dowodów/postrzegania ,,dogłębnego”) ,,bo tak”, zawsze jest złe. Ślepa wiara, ślepa nauka, wszystko jedno. Bez ,,głębi”, bo tak i koniec!

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 16:02h, 04 maja Odpowiedz

      inteligentnych ludzi łatwo rozpoznać-miewają wątpliwości..

  • Avatar
    Amanda
    Posted at 20:51h, 02 maja Odpowiedz

    Bo (,,Nie zaczyna się zdania od bo!!!” orto-grammar-diabeł-wie-co nazi) dzisiaj naukowców (i ludzi w porządku, nie tylko naukowców) w Polsce jest mało. Są za to Seby i Karyny, którzy w KAŻDYM temacie się wypowiedzą, bo się znają. Co z tego, że jak pies na gwiazdach, wg. przysłowia 😉 Po czym poznać Polaka za granicą, mówiącego w obcym języku? Po co drugim wulgarnym słowie w zdaniu i wyzywaniu rozmówcy od idiotów…

  • Avatar
    Amanda
    Posted at 21:07h, 02 maja Odpowiedz

    A jeszcze zapomniałam dodać, że w polskim Internecie (i nie tylko Internecie…) obrażanie ludzi przez trolle i idiotów, mających się za ekspertów w danej dziedzinie, jest nagminne. I roi się od durnych demotów, wykopów, Joe Monster i inne badziewie. W zagranicznych wersjach te odpowiedniki są przeważnie zabawne. U nas-obraźliwe. Czasem się zdarzy hejt na zagranicznych, ale nie aż taki, i zaraz ludzie mówią temu komuś (trollowi), ze sam robi z siebie imbecyla. Spotkałam się czasami na zagranicznych stronach ale CZASAMI. W najcięższym przypadku to był lekki sarkazm, bez brutalnych obelg w stronę rozmówcy. A u nas najlżejszy przypadek to ,,Ty debilu jeb***!”. No, faktycznie debilny kraj (ludzie), który na każdym kroku klnie i wyśmiewa innych bo mają swoje zdanie.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 16:05h, 04 maja Odpowiedz

      Poziom niechęci wzajemnej, frustracji i złości jest przerażający..ostatnio dentyści zbierają cięgi, bo podnieśli ceny i nikogo nie obchodzi, że to producenci odzieży ochronnej poszaleli i fartuch jednorazowy podrożał o 500%. Najpierw pacjenci pluli, że dentyści pozamykali gabinety i nie można uzyskać pomocy z bolącym zębem, teraz plują, że pomoc jest, ale cena podskoczyła..

      • Avatar
        Amanda
        Posted at 17:35h, 04 maja Odpowiedz

        A do tego jeszcze maseczki, które normalnie kosztują 1,00-2,50 w aptece teraz w najtańszych są po 5 zł. A w automatach gdzieś po 11.00 zł…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: