Już płonę, a jeszcze

To będzie historia o tym, jak prawie odnalazłam anioły. O mały włos.

Otóż od jakiegoś czasu zaczytuję się książkami Agnieszki Maciąg. Zaczęło się od wakacji, na które moja przyjaciółka przywiozła najnowszą p.t. “Menopauza. Podróż do esencji kobiecości”. Wcześniej Agnieszka istniała dla mnie jako modelka i twórczyni płyty “Marrakesz 5.30”, która zainspirowała mnie do sprawdzenia jak też jest w Marrakeszu nad ranem. Było magicznie.

“Menopauzę” czytałam początkowo z zaciekawieniem, a potem z coraz większa radością, że ktoś, tak samo jak ja, uważa, że koniec okresu rozrodczego uwalnia kobietę od uciążliwości miesiączek i wprowadza w złoty okres kobiecej mądrości i siły. Potem przefrunęłam przez “Pełnię życia” i inne książki Agnieszki, które gorąco polecam. Jak również wstawanie o 5.30 i wegańską dietę. Wreszcie postanowiłam pojechać na jej warsztaty i sprawdzić z bliska co i jak.

Było wspaniale. Zakochałam się w jodze kundalini i uroczym sposobie bycia Agnieszki.

Natomiast niestety raczej chwilowo nie utrzymam się na wyższych wibracjach, na które wprowadził nas jeden z prowadzących medytacje. Było blisko, serio. Nawet zwizualizowałam sobie anioły i strumień białego światła otulający mnie ochronnym kokonem. Ale kiedy na drugi dzień Marcin uczył nas jak zostać na wysokich wibracjach i nie dać się ściągnąć na niskie, no to dla mnie zaczęły się schody. Bo okazało się, że na tych wysokich utrzyma nas jedynie miłość, przebaczenie, akceptacja i inne dobre uczucia. A złe, jak gniew czy frustracja ściągną nas w dół. No i nici z oświecenia.

Zapytałam co z gniewem sprawiedliwym, ale okazało się, że takiego nie ma i każdy gniew to niska wibracja, a my mamy kochać, akceptować i wybaczać.

No i nie, jednak nie. Odfrunęły jasne anioły. Za bardzo kojarzy mi się to z patriarchatem, który odebrał kobietom prawo do złości, gniewu, do sprzeciwu. Bo przecież “grzeczna dziewczynka się nie złości” i “złość piękności szkodzi”. A która nie chce być piękna?

A teraz dowiedziałam się, że używając gniewu nie będę nie tylko piękna, ale też szczęśliwa i wysokowibracyjna. Dobrze, że emancypantkom, sufrażystkom i feministkom najwyraźniej bardziej zależało na sprawiedliwości niż urodzie i szczęściu, bo nadal byłybyśmy w niezłej czarnej dupie.

Wierzącym przypominam, że nawet Jezus wpadał w sprawiedliwy gniew. Na przykład wyganiając kupców ze świątyni.

Bardzo fajnie jest być na duchowej ścieżce rozwoju i rozwiązywać problemy w kolejnych wcieleniach i karmach, ale dobrze pamiętać przy tym, że wiara w reinkarnację i wieczne koło życia doskonale przysłużyła się petryfikacji hinduskiego systemu kastowego. Po co było walczyć ze złym i niesprawiedliwym systemem kast, skoro można było sobie wytłumaczyć, że nawet jeśli teraz urodziłeś się w kaście niedotykalnych, to skoro tylko popracujesz nad czakrami, to w następnym wcieleniu możesz urodzić się jako bramin lub książę.

Całkiem podobnie jak chrześcijaństwo uspokajało nędzarzy nadzieją na nagrodę w niebie i pocieszało, że łacniej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wstąpi do Niebieskiego Królestwa.

Tak więc na razie pozostanę przy zdaniu, że religie zbyt często chodzą pod rękę z władzą, żebym im mogła zaufać.

I póki co, zostawię sobie mój gniew. Wam też radzę. To dobre narzędzie, kiedy dzieje się nam krzywda. Albo kiedy widzimy wokół niesprawiedliwość, nadużycia i przemoc. Oczywiście, panujmy nad gniewem. Ale nie wyrzekajmy się go.

Bo jest jeszcze do załatwienia parę pilnych spraw.

 

Tags:
,
5 komentarzy
  • Avatar
    Aga
    Posted at 21:50h, 27 września Odpowiedz

    przeszły mi przez myśl podobne myśli, gdy czytałam o programie warsztatów, w których miałam się dowiedzieć o roli kobiety w kulturze słowiańskiej… i roli mężczyzny, który ma mnie chronić…

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 06:29h, 28 września Odpowiedz

      głównie przed sobą 😉

  • Avatar
    M
    Posted at 20:55h, 28 września Odpowiedz

    ,,Zapytałam co z gniewem sprawiedliwym, ale okazało się, że takiego nie ma i każdy gniew to niska wibracja, a my mamy kochać, akceptować i wybaczać.” Jeśli on to mówił niezależnie od płci (a nie, ze tylko kobiety mają to robić) i o sytuacjach ,,normalnych” to się zgadzam. Gdyby ludzie byli tylko dobrzy, gniew nie byłby w ogóle potrzebny i nie byłoby co wybaczać, bo nie robiliby sobie krzywdy. Może jemu o to chodziło? By być dobrym? Gdyby każdy był dobry to złe uczucia nie byłyby potrzebne. Nie byłoby przeciw czemu ich kierować. To w takim sensie. A jeśli chodziło mu, ze wybaczać za wszystko, nawet najgorsze, to dziwna ta koncepcja. Taka nienaturalna…

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 08:25h, 29 września Odpowiedz

      dla mnie sprawiedliwy gniew to ten, który domaga się sprawiedliwości i walczy za słabszych, na przykład w obronie zwierząt

      • Avatar
        M
        Posted at 13:00h, 29 września Odpowiedz

        Tu się w pełni zgadzam. To jest gniew uzasadniony bo czyny tych, którzy krzywdzą, są złe. Zresztą (dla wierzących Katolików) w Biblii jest i o gniewie Jezusa ale i o tym by ,,upomnieć bliźniego”. Czyli na niegodziwości nie przymykaj oczu, tylko powiedz, że źle robi. Ale widać dzisiejsi ,,wierzący” i inni tacy wiedzą ,,lepiej”, jak zwykle zresztą u nas…

Leave a Reply

%d bloggers like this: