Kult przegranego, czyli dlaczego jesteś tak cholernie zmęczona

Nie oglądam meczów polskiej reprezentacji jeśli nie muszę, bo akurat jestem gdzieś towarzysko i WSZYSCY oglądają.

Po co? Nie lubię tego do bólu przewidywalnego uczucia gorzkiego rozczarowania kiedy opłacanym milionowymi gażami piłkarzom po raz kolejny plączą się nogi, piłka wpada nie do tej bramki, a zespołowo potrafią co najwyżej iść do kibla.

Nie oglądałam zatem też  “meczu otwarcia”, ale trudno się nie dowiedzieć, że jak zwykle dali dupy. Czeka więc ich jeszcze tylko “mecz o wszystko” i “mecz o honor”.

Jak dla mnie zachowaliby się honorowo gdyby oddali hajs jaki zapewne pobrali za ten żałosny pokaz indolencji.

Ale temat jest dużo szerszy niż występy naszych “orłów”. Chryste, co to za orły, kury grzebiące co najwyżej.

W naszym pięknym kraju od stuleci panuje kult przegranego bohatera. Polskie kobiety od wieków nieodmienne pocieszają, opatrują, wspierają i podtrzymują. Zamiast w przypadku dania plamy przez ukochanego posłać go do diabła i rozejrzeć się za bardziej udanym egzemplarzem, stają się mistrzyniami dawania kolejnej szansy. Gdyby naszą wiarą w naszych mężczyzn brukować drogi to mielibyśmy tutaj największą sieć dróg bitych we Wszechświecie.

Co się potem dziwić, że podpieramy się nosem zapieprzając na dwa etaty, starzejemy w przyspieszonym tempie nie dosypiając po nocach i gorzkniejemy wyczerpane samotnym pchaniem taczek przez życie podczas kiedy on ginie, albo jedzie na zsyłkę, albo przynajmniej topi robaka zwątpienia w alkoholu.

Do cholery, moje miłe panie, przestańmy pocieszać luzerów, wspierać przegrywów i nadrabiać za zwykłych leni.

Nawet uwalnianie się z okowów patriarchatu potrafili przerobić na swoją korzyść i skoro już mogą pokazywać emocje, to pokazują najczęściej jak im smutno i nie wychodzi. A my, oczywiście, heja do pocieszania, ocierania łezek i zarabiania na kolejną cwaną gapę.

Jakoś rzadziej widzę żeby w tych uwolnionych emocjach objawiały się czułość dla partnerki, chęć komunikacji, albo wrażliwość na sztukę. Za to piosenka “Zaopiekuj się mną” zespołu Rezerwat mogłaby stać się hymnem narodowym.

No jasne, też miałam ten odruch. Kiedy dwóch się o mnie biło, to moje czułe serduszko kazało biec i ocierać krew temu, który dostał po mordzie. Nie wychodzi się na tym dobrze, zaręczam.

W głowę się stuknijcie, panienki, i zacznijcie się kształcić na filmach przyrodniczych. Tam zawsze, ale to ZAWSZE wybredna samiczka odchodzi ze zwycięzcą. Bo ma zakodowane w instynktach, że to z nim ma szanse mieć zdrowe potomstwo i dochować je do dorosłości.

W Ameryce panuje kult zwycięzcy, u nas odwrotnie. Skutki widać.

Wieki całe polscy mężczyźni zawodzą swoje kobiety, a one nieustannie im to wybaczają. Tracą państwo na własne życzenie, wybaczamy. Przegrywają durne powstania, wspieramy. Rozbijają samoloty, płaczemy.

I harujemy jak woły, żeby nadrobić ich niekompetencję, nieuzasadnioną pychę i głupie pomysły. A po robocie chodzimy na paluszkach i opatrujemy rany, bo on leży na kanapie i przeżywa.

Najwyraźniej nie tędy droga, bo i tak mamy straszliwą statystykę samobójstw, głównie męskich. Widocznie nasze wsparcie, popadanie we współuzależnienia i zarzynanie się robotą nie pomaga.

Może pomoże zimny wychów.

 

 

 

 

 

 

4 komentarze
  • Gos
    Posted at 10:05h, 15 czerwca Odpowiedz

    Doskonałe i w punkt.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 19:11h, 15 czerwca Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  • M
    Posted at 21:01h, 15 czerwca Odpowiedz

    Piłkarze dostają miliony, ,,gwiazdy” pokroju Nicki Minaj dostają miliony a w ,,innym świecie” dzieci harują za kilka centów. 5 albo 7-letnie…

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 08:03h, 16 czerwca Odpowiedz

      to prawda, ale to osobny temat

Leave a Reply

%d bloggers like this: