Mądre Kaśki

Kto pamięta jeszcze tą piosenkę?

“Wysokie płoty tato grodził,

żeby do Kasi nikt nie chodził,

ale ta Kasia mądra była,

i dziurę w desce wywierciła”..

Piosenka zabawna jak książka Kasi Nosowskiej, którą właśnie wczoraj dorwałam w Empiku i czytam, jak to się mówi, “jednym tchem”. Zabawna, mądra, oryginalna w formie. I myślę sobie-kolejna fajna kobitka, która musiała przejść podobną rzekę kobiecych rozczarowań, upokorzeń, nadmiernych starań i walki o akceptację, żeby dobijając do bezpiecznego brzegu dojrzałości, móc z pełnym przekonaniem powiedzieć  “A mam to wreszcie w dupie”.

Bardzo lubię być dojrzałą kobietą i nie wspominam dobrze młodości, chociaż na pewno dysponowałam wtedy lepszymi tzw.”warunkami”. I co z tego, skoro wcale o tym nie wiedziałam. I z tego co słyszę na warsztatach u innej mądrej Kasi, czyli Kasi Miller, albo czytam w szczerych babskich książkach, takich jak ta Nosowskiej, to nie ja jedna. Większości znanych mi kobiet najwięcej czasu w życiu zajęło wyrobienie w sobie poczucia własnej wartości. A niektórym nie udało się to nigdy, wciąż mają w środku niepewną siebie, małą dziewczynkę.

Wiecznie głodną akceptacji, zabiegającą o to, żeby ją wszyscy lubili i spełniającą cudze oczekiwania. Jak chłopcom udaje się tego uniknąć? Co im pomaga realizować własne cele bez oglądania się na reakcję otoczenia, puszczać mimo uszu krytyczne uwagi i bez wysiłku tkwić sobie w przekonaniu, że są ok? Nie wszystkim, oczywiście, ale z tego co obserwuję, większości? Gdzie ten magiczny guziczek?

Moim zdaniem, w osiągnięciach. Każdy kij ma dwa końce. Mężczyźni wprawdzie narzekają, że czują się zmuszeni do ciągłej rywalizacji, ale jednocześnie ta rywalizacja wyrabia w nich sprawność w wielu dziedzinach i uczy polegania na sobie. Wygranie wyścigu czy meczu nie zależy od ładnej fryzury (choć image czołowych piłkarzy wydaje się temu zaprzeczać), a szacunku kolegów nie zapewnią zgrabne nogi. Chłopców docenia się za sukcesy, a oni uczą się doceniać własną sprawczość.

Dziewczynki na ogół dostają taki feedback od świata, że wystarczy, jak są ładne. I że ich najważniejszym zadaniem, to się podobać. Spadek po minionych epokach, kiedy na życie ustawiało pannę zamążpójście. Dawno to nie działa, ale mechanizmy zostały. Więc ty się starasz, a werdykt wydaje otoczenie. Nie polegasz na sobie, tylko zależysz od cudzej opinii. A łaska pańska, jak wiadomo, na pstrym koniu jeździ. Czytałam wpis blogerki, której waga wahała się od wartości anorektycznych, do nadwagi i ZAWSZE było coś nie tak. Ile by nie ważyła, nigdy nie było ok. Chudła, zachęcano ją do jedzenia, tyła- przestrzegano przed skutkami nadwagi.

Bo przecież masz osiągać wyśrubowane okładkami czasopism standardy i SIĘ PODOBAĆ. Nawet jak masz całkiem niezłe szkolne osiągnięcia, to niechybnie tematem rodzinnych wywiadów przy okazji imienin i świąt będzie “Czy masz już chłopaka?”. Czyli, czy dostałaś w końcu ten upragniony certyfikat jakości. KTOŚ CIĘ CHCE. I kiedy to wreszcie nastąpi, to nawet ze szczęścia zapominasz często zastanowić się, czy ty chcesz jego.

I dopiero, kiedy przeżyjesz spory kawałek życia, przekonujesz się, czasem boleśnie, że wygląd niewiele znaczy. I wcale nie te najpiękniejsze szkolne koleżanki są spełnione i szczęśliwe. Tylko te mądre Kaśki, które włączyły w porę myślenie i wyzwoliły się ze schematów narzucanych nam przez patriarchalną kulturę. Postawiły na siebie, swój rozwój i osiągnięcia. Mają facetów na stanie, lub nie, ale nie są satelitami obiegającymi swoje słoneczka. Mają swoje życie, swoje pasje i nie oglądają się na reakcje otoczenia.

Czasem piszą.

Tags:
,
2 komentarze
  • Ken.G
    Posted at 10:19h, 31 maja Odpowiedz

    Piosenka zabawna, ale zawsze słuchałam jej z przekąsem – może by było inaczej, gdyby bohaterka nie była moją imienniczką 😉 Swój guziczek włączyłam dość szybko, przez co zawsze byłam “dziwna”, inna, odstająca, za mało grzeczna, zawsze pod prąd i na bakier. Taka mądra Kasia może sobie żyć po swojemu, czasem tylko jest trudno jej rodzinie, która nie włączyła, ba! chyba w ogóle nie ma tego guziczka i bardzo się boi opinii sąsiadów tudzież innych życzliwych. Mądrej Kasi nikt nie powie nic niemiłego, bo usłyszy… co najmniej równie niemiłą odpowiedź, za to można “życzliwie” szepnąć coś jej mamie, babci etc. I obserwować kaprawym ślepkiem, jak mocno zabolało. Tak że ma to dwie strony, niestety.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 11:22h, 31 maja Odpowiedz

      Zgadzam się,ale trzeba i tak robić swoje, a mamie czy babci, tłumaczyć. A jak nie dociera, to już trudno.

Dodaj komentarz