Przylatujemy do Agadiru, a tam już Zbysiu Gotkiewicz czeka na nas z samochodami. Jeden prowadzi on, drugi Maciek Pieńkowski, a trzeci nasza Bożenka Gut, nieustraszona.

Meldujemy się u Aziza, w rodzinnym hoteliku Maison D’hotes, marokańska kolacja, pyszny tajin. Będziemy się przebierać w marokańskie stroje ślubne i malować henną.
Będzie też wizyta w prawdziwym marokańskim hammamie, ale to bez zdjęć.
Zakupy ciuchowe w Mirleft i spacer dzika plażą z gejzerkami
Plaża Legzira, latanie, wielbłądy.
Wąwóz Id Aissa, czyli Wąwóz Jezusa. Dzikie skały i my.
Nocleg w oazie i kąpiel w gorącym źródle na środku pustyni.  Niezapomniana wizyta w karawanseraju i berberyjska biżuteria. No i jeden nocleg w uszytym naprędce namiocie, kiedy niespodziewanie w jednym z hoteli zabrakło miejsc, za to w drugim był piękny dziedziniec z sufitem z gwiazd
Rajd przez hamadę i niebieskie kamienie szalonego Belga.

Wspaniałe kazby, nieodłączny element marokańskiego krajobrazu.

Nocleg w klimatycznym riadzie Dar Dzahra w Taroudant. Własność pewnego Francuza z fantazją.

Wracamy z walizką wspomnień. Magiczne, cudowne Maroko. Chcecie pojechać tam z nami?