Meteor

Według Wikipedii meteor to świecący ślad, jaki zostawia w atmosferze ziemskiej meteoroid po swoim przelocie. Ja nazywam tak pewien niezwykle interesujący typ mężczyzny, który magnetycznie przyciąga nas swoim blaskiem, ale bardziej doświadczone z nas wolą przezornie podziwiać ten blask z daleka, niż remontować swoje życie, przez które meteoroid przemknie, żeby zniknąć w dalekim kosmosie. A po drodze spali firanki, spopieli dywan i potłucze kryształy po babci.

Najbardziej oczywistymi meteorami są takie, na przykład, gwiazdy rocka. Nieodmiennie więc ciągną za sobą roje maleńkich satelitek, czyli grouppies. Nazywając po imieniu, są to biedne ofiary uwiedzione światłem meteorów jak ćmy żarówką. Bo, umówmy się, byłoby cudownie ściągnąć na siebie uwagę Micka Jaggera przez jedną noc. Ale po miesiącu w jego towarzystwie pewnie większość z nas nadawałaby się jedynie na dłuższy pobyt w sanatorium. Albo na odwyku.

Meteor szkolny to ten przystojny kolega, do którego wzdychają wszystkie koleżanki z klasy i ze trzy młodsze roczniki. Wiele z nich z efektem, bo on wprawdzie świetnie wie, że wszystkich przelecieć się nie da, ale trzeba próbować. Prowodyr szalonych imprez kończących się na komisariacie. Król szkolnego balu. Ponieważ często grywa na gitarze, albo ujmująco deklamuje poezje na szkolnych akademiach, jego urokowi ulega nawet część grona pedagogicznego i na sucho uchodzą mu numery, za które inni koledzy wylecieliby ze szkoły. Jest odważny jak Awanturnik, a przy tym słodki jak Cukiereczek. Niebezpieczna mieszanka.

Na studiach kolejka panienek urzeczonych jego blaskiem ciągnie się po horyzont. Zwłaszcza jeśli wybierze któryś ze sfeminizowanych kierunków, a tych u nas po kokardę, bo panie bardziej garną się do nauki. Więc przezornie omjając Politechnikę, po różnych -ogiach można hulać, ile dusza zapragnie. A na koniec wybrać miss uczelni i i odjechać zaczarowaną dorożką w krainę dorosłości, pracy, kredytów i ogólnie- życiowej nudy.

I to jest coś, czego nasz Meteor nie dzierży. Więc jeśli nie chcesz być świadkiem dołów, frustracji, ani nie lubisz wyczekiwać z kolacją jak pani słowikowa (“Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji, bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji..”), to sobie daruj ustawianie się w kolejce do tzw. “ręki”. Przelotny romans jak najbardziej, będzie szampan i kwiaty i recytowanie wierszy przy księżycu. Stały związek odradzam. Ty sama jedna nie wystarczysz za całą publiczność, do której jest przyzwyczajony. Możesz być najpiękniejszą dziewczyną z osiedla, a nawet miasta, ale jesteś jedna. A on potrzebuje podziwu tłumów.

He’s got moves like Jagger..

No Comments

Dodaj komentarz