Mężczyzna jesienny

Od innych odmienny

mężczyzna z chryzantemami..”

Przepiękna piosenka Kaliny Jędrusik i w wersji podstawowej mowa jest, oczywiście, o jesiennej dziewczynie. Tej ostatniej. Bo wiosennych pełno, letnich sporo, a jesienna tylko jedna i potem zima, koniec, szlus. O ile w przypadku panów widać gorączkowe próby oszukania jesieni i trwa w najlepsze przypinanie wiosennych kwiatków do przetartego na szwach kożucha, to panie wydają się bardziej realistycznie nastawione i raczej trzymają się kurczowo swoich domowych misiaczków z wyleniałym futerkiem. Nie wiem, czy słusznie. Z jednej strony, wiadomo, nam biologia raczej suką niż matką. Podczas gdy taki George Clooney pięknie się patynuje na srebrno, i właściwie z wiekiem jest tylko coraz bardziej atrakcyjny, z aktorkami w średnim wieku sprawa wygląda już mniej różowo. Ale nie beznadziejnie. Medycyna estetyczna działa najwyraźniej cuda, bo niektóre pięćdziesiątki wciąż wyglądają całkiem, całkiem. Choćby Julianne Moore. Albo Sandra Bullock. W “Ocean’s 8” jest po prostu zjawiskowa, choć z mimiką trochę gorzej, ale wszystkiego mieć nie można.

Ważne, żeby starzeć się pogodnie i z wdziękiem. A tu z panami krucho. Przyzwyczajeni do tego, że ciało świetnie im służyło i to bez zwracania na nie większej uwagi, wszelkie dolegliwości przyjmują z niedowierzaniem i rozgoryczeniem. Kiedyś z powodu kataru pisali testamenty, no to teraz przy okazji wypadnięcia dysku po prostu świat im się kończy. Kobiety nie dosyć, że bardziej odporne na ból, to przez całe życie przyzwyczajają się, że ciało ma swoje kaprysy, a to miesiączka, a to ciąża, porody, połogi, karmienia, ciągle coś boli i dolega.

Jeszcze do niedawna myślałam, że te rozwody po czterdziestce to inicjują głównie mężczyźni, bo w szale kryzysu wieku średniego, zakochują się w dwudziestolatkach i porzucają stare żony. Obecnie zastanawiam się, czy przynajmniej w połowie przypadków nie jest to chytry, niewieści plan pozbycia się starego zrzędy i zrzucenie opieki nad niedomagającym na młodsze barki. W końcu milej spędzać czas na kursie kite’a z przystojnym instruktorem, niż wlec kwękającego dziada po gabinetach lekarskich.

Kobietka dzieci ma odchowane i nie wymagające już nakładów i opieki. Kasę jakąś sama zarabia, a że o zdrowie dbała całe życie, w przeciwieństwie do męża, to jest w całkiem dobrej formie. Mężczyźni, przynajmniej w Polsce, nie dbają o siebie. Palą jak smoki, piją hektolitry piwa hodując ciąże spożywcze uniemożliwiające im potem zobaczenie swojego najlepszego przyjaciela bez lustra. Gremialnie boją się dentysty, więc uśmiechają się, świecąc ubytkami w uzębieniu. Z włosami na główkach też bywa krucho. Zadbany, umięśniony pięćdziesięciolatek z pełnym uzębieniem i bujną fryzurą to zjawisko rzadkie niemal jak kwiat paproci.

Oni tego nie widzą. Ale my tak. I pewnie niejedna sprytna wiedźma kalkuluje sobie, że co tam, raz się żyje, można by jeszcze nieco pobalować. Tylko trzeba się pozbyć z domu kwękającego na kanapie męża przyrośniętego do puszki z piwem i ekranu telewizora. Gdyby tak go troszkę podrasować, wytuningować i wystawić na towarzyskim allegro, to może, może..Właśnie pojawiła się w okolicy słabo wykształcona, daleka kuzynka z prowincji..

Młode, uważajcie, to podstęp.

 

 

 

No Comments

Dodaj komentarz