Mistrz Yoda level master

Podobno najlepiej jak coś powinno być zrobione wiedzą ci, którzy nigdy tego nie musieli robić.

Wychodząc z tego założenia tolerujemy księży doradzających w sprawach seksu i małżeństwa, polityków wymądrzających się w kwestii cen w sklepach dyskontowych i znachorów wypowiadających się na temat leczenia raka.

To, oczywiście, wierzchołek góry lodowej, a samo zjawisko ma korzenie dużo głębsze i bardzo trudne do wyrwania. Coś jak zatrzymana ósemka i to poprzecznie ułożona w kości. Albo dąb Bartek.

A przekonałam się o tym dziś rano pouczona tonem wyższości w temacie całkowicie błahym, acz upierdliwym. Mianowicie w kwestii czyszczenia kocich misek. Nie tak to robię, powinno się inaczej. Jak się powinno wie ten, który nigdy, ale to nigdy jeszcze tego nie robił choć kot ma jakieś 14 lat.

Całkiem podobnie  w różnych kwestiach pouczał nas na wyprawie do Maroka jeden sympatyczny kolega i zupełnie nie rozumiał, czemu dusimy się ze śmiechu wysyłając sobie wzajemnie na komórki filmik, na którym smerf Ważniak łazi za kolegami z wioski i marudzi, że Pracuś nie tak pracuje, Laluś nie tak się czesze, a reszta zupełnie nieprawidłowo się bawi.

I też nie rozumiał, czemu co chwilę ląduje w krzakach głową w dół.

Bo nasi sympatyczni koledzy znają się dosłownie na wszystkim. A już najlepiej na tym, czego na ogół nigdy nie robią. Matki nie tak wychowują dzieci, kiedy oni siedzą na BARDZO WAŻNYCH ZEBRANIACH. I potem przez te nieodpowiedzialne wariatki mamy hordy źle wychowanej młodzieży. Oni by to zrobili o niebo lepiej, tylko NIE MAJĄ CZASU.

Źle sobie planujemy czas miotając się między pracą i domem. Nieergonomicznie. Nie tak robimy zakupy, znowu się tyle zmarnowało, kto to widział. Niefachowo sprzątamy lodówkę.

Tygrys wchodząc do domu, w którym było dwoje małych dzieci, potrafił poskarżyć się, że MA OGÓLNE ODCZUCIE NIEPORZĄDKU. Nie, żeby zaraz łapał za odkurzacz. Cierpiał.

Mój tata uwielbia pouczać moją mamę w kuchni, bo nie tak obiera ziemniaki (za grubo), nie tak doprawia (za słabo), nie tak coś tam miesza i tak dalej.

Tyle, że mama ma na to świetny sposób i po prostu wychodzi, pozwalając jego talentowi kulinarnemu swobodnie się rozwijać.

I to jest, moje drogie, chyba jedyna metoda na mistrza Yodę. Należy mu po prostu wsadzić świetlisty miecz w garść i posłać do walki zamiast z nabożną miną wysłuchiwać rad jak Luke Skywalker.

Wyjść do kosmetyczki, fryzjera, wyjechać na Alaskę. A po powrocie sprawdzić czy aby starannie posprzątał, smacznie ugotował i czy dzieci są wystarczająco zadbane. No i czy w tak zwanym międzyczasie dostatecznie zadbał o swoją formę i wszechstronny rozwój. Chyba rozumie, że z zaniedbanym kocmołuchem wstyd się pokazać na mieście.

Skorzystałabym z własnej rady, tylko mi kota żal.

 

 

2 komentarze
  • M
    Posted at 21:37h, 10 października Odpowiedz

    Niestety, są też rzesze takich kobiet ,,ja wiem/zrobię lepiej” chociaż w danej sytuacji nie były NIGDY. Znam z autopsji, to u obu płci jest wkurzające, delikatnie mówiąc 🙁

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 19:20h, 11 października Odpowiedz

      a tak

Leave a Reply

%d bloggers like this: