Myślenie życzeniowe w natarciu

Zapisałam się do grupy kobiet po 50-tce na fejsie, bo wiek zobowiązuje, i doprawdy wiele mam z tym zabawy. Oraz tematy na posty. Bo wiecie jak to jest, czasami mądrość przychodzi z wiekiem, a czasami wiek przychodzi sam. Ja się tylko starzeję, na mądrość czekam, ale mnie olewa, za to przybywa mi poczucia humoru. Za młodu byłam ponurym straszydłem, widocznie teraz mi się wyrównuje. Jak wiemy, natura dąży do średniej.

Serio. Amerykańscy naukowcy zrobili badanie i wyszło, że za najpiękniejszą twarz badani uznali taką, która była uśrednieniem graficznym wszystkich innych.

Najwyraźniej do części grupy wiek też przyszedł sam, bo przeczytałam dzisiaj post o tym jak to karma wraca, a jeśli kogoś skrzywdzimy, nawet nieświadomie, to będziemy cierpieć za to do końca życia.

Wynika z tego, że nie tylko będziemy cierpieć, ale jeszcze się głowić nad tym z jakiego powodu. No, bo skoro nieświadomie też się liczy?

Cóż za piękny przykład myślenia życzeniowego.

Oczywiście, zaraz pod postem pokazały się moje ulubione komunały o tym, że nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu. Zwrot ten jest ukochanym zwrotem używanym przez porzucane żony w celu postraszenia tej wstrętnej zdziry, która wywlekła ukochanego misiaczka z małżeńskiego łoża i porwała. Zła ta kobieta nie będzie się cieszyła długo ze swej zbrodni i zapewne już wkrótce zarazi się co najmniej trądem.

No więc nie, moje drogie skrzywdzone, to tak nie działa. To znaczy, spora część drugich małżeństw też kończy się rozwodem, ale to nie dlatego, że dobry Bóg chce Wam wynagrodzić krzywdy, tylko zapewne dlatego, że jak ktoś był samolubnym dupkiem w pierwszym związku i nie poszedł na terapię, tylko podmienił ukochaną, to zapewne drugi związek też schrzani. I może to być jeszcze bardziej spektakularne, bo mawiają źli ludzie, że druga żona jest karą za to jak się potraktowało pierwszą.

A jeśli facet jest fajny, tylko za pierwszym razem źle trafił, to w następnym związku będzie mu mlekiem i miodem płynęło. Znam takich kilku.

Natomiast wracając do tematu i tej karmy co wraca, to jest to myśl pocieszająca, ale zupełnie nie poparta faktami. Całkiem jak nasze przekonanie o życiu pozagrobowym. Też myślę, że byłoby fajnie, gdyby nasze życie nie kończyło się z chwilą wydania przysłowiowego ostatniego tchu, ale nie mam żadnych podstaw by sądzić, że tak jest. Ani żadnych na to dowodów.

Mamy za to sporo dowodów tak zwanych pośrednich, żeby sądzić, że krzywdzenie innych ludzi było w historii szalenie opłacalne. Wszystkie możne rody budowały swoją potęgę zaczynając od napadów lub grabieży, jeśli były krwi bardziej szlachetnej, lub lichwy, jeśli korzenie swe miały w warstwie bardziej kupieckiej. Przez całe wieki wygranymi byli ci, którzy sprawniej i bardziej brutalnie potrafili bić, palić, gwałcić i mordować. I nie wracała do nich żadna karma, tylko dostawali tytuły książęce. Pewnie dlatego dla biedaków idea Sądu Ostatecznego i karząca ręka Boga, która zaprowadzi sprawiedliwość, okazała się tak kusząca, a chrześcijaństwo tak się przyjęło.

Co z tego dla nas, drogie Wiedźmy?

No cóż. Nie popieram naiwnej wiary w powracającą karmę i czekania na dziejową sprawiedliwość.

Dla istot łagodnych i wrażliwych mogę jedynie zaproponować szkołę radykalnego wybaczania, to ostatnio modne.

Te, które mają bardziej gorącą krew będą zmuszone wziąć swoje sprawy w swoje ręce.

Samo się nie zemści.

4 komentarze
  • Irena
    Posted at 09:53h, 01 września Odpowiedz

    Bo “Zemsta jest rozkoszą bogów” a i ludzi też 🙂

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 10:44h, 01 września Odpowiedz

      Różnie z tym bywa, ale jak chcesz mieć zrobione to na karmę nie czekaj 😉

  • Amanda
    Posted at 11:47h, 05 września Odpowiedz

    Dla mnie takie gadanie, że każdy (zły) dostaje na co zasłużył to bujda. Jest mnóstwo sk…, którzy zasługują na karę gorszą od śmierci a żyją w zdrowiu i dalej są, kim są. I mnóstwo fantastycznych ludzi, których spotyka nieszczęście albo dostają po dupie od tych sk…. Coś ten Bóg, czy los, ślepy, czy jak? Czy ma tak ,,logiczny” i ,,genialny” plan, że manifestuje go przez nielogiczność? Albo nie istnieje po prostu 🙂 Ludzie naprawdę są w stanie uwierzyć w każdą bzdurę ,,bo im lepiej”. Zastanawiam się czasem, dlaczego jedni ludzie wierzą w swoje a inne rzeczy odrzucają. Skoro ,,wszystko jest możliwe” to Katolicy (czy Chrześcijanie ogólnie), z logicznego punktu widzenia, nie powinni odrzucać hinduistycznych bóstw, Muzułmanie Boga, Hindusi Potwora Spagetti, a Żydzi Mahometa i Allaha. Co nie? Przecież ich bóstwo X mogło równie dobrze stworzyć inne bóstwa, żeby np. ich wystawić na próbę kto jest ,,najprawdziwiejszy”. Nie muszą wyznawać ale dlaczego inne bóstwa mają nie ,,istnieć”? Czemu to nielogiczne? Wszystko jest możliwe przecież, każdy ma swoją książkę i tam jest napisane. Chrześcijanie mają figurki plączące krwią i stygmaty, w Indiach co jakiś czas rodzi się dziecko z sześcioma rękami (wchłonięcie bliźniaka) i są posążki krów dające mleko. A Pastafarianom w każdej włoskiej knajpie ukazuje się Kluszczaność. Skąd wiadomo, które fałszywe a które nie? ;P Ah, logika, gdzie jesteś?

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 21:23h, 05 września Odpowiedz

      ludzie religijni nie posługują się logiką..

Leave a Reply

%d bloggers like this: