Najbardziej wkurwiająca i jakże prawdziwa przypowieść

Kiedy jeszcze zdarzało mi się odwiedzać przybytki kultu religijnego nieodmiennie wyprowadzała mnie z równowagi przypowieść o synu marnotrawnym.

Znacie? To posłuchajcie. Oto tatuś młodszemu z synów daje jego część majątku i ten go beztrosko przepuszcza, podczas kiedy starszy przykładnie pracuje w rodzinnym gospodarstwie. I kiedy utracjusz wraca bosy i głodny to nie żeby tam kazać mu wejść kuchennymi drzwiami i coś tam łaskawie podać. Nie, na cześć wracającego ojciec każe wydać ucztę, a kiedy pracowity syn zgłasza niejakie obiekcje słyszy pouczenie, że ma się cieszyć i nie podskakiwać.

W kościelnej interpretacji jest to przypowieść o miłosierdziu, w moim osobistym odbiorze ilustracja niesprawiedliwości do jakiej mamy chyba wrodzone inklinacje. Otóż nasz mózg najwyraźniej uwielbia skupiać się na osobach, które kolokwialnie mówiąc, mają nas w… nosie, a ignorować tych, z którymi nie mamy kłopotów. Powiedzenie „miej wyjebane, a będzie ci dane” nie wzięło się znikąd.

Rodzice faworyzujący to dziecko, które przysparza im więcej trosk to taki standard, że nie ma o czym mówić. Może jedynie o tym, że jeśli to Jaś i Małgosia, to ulubieńcem mamusi zwykle będzie niesforny Jaś, a nie obowiązkowa Małgosia. Nie znam przykładów niesfornej Małgosi i grzecznego Jasia, ale pewnie występują w przyrodzie.

Dziewczyna uganiająca się za tym właśnie chłopakiem, który ją kompletnie olewa, nie odzywa się tygodniami, żeby potem wpaść na szybki numerek to też popularne w przyrodzie zjawisko.

Tak samo dzieci szalenie tęskniące za nieobecnym tatusiem, który obiecuje złote góry, a potem zapomina o urodzinach i szkolnym przedstawieniu to smutna norma. I dużo mogłyby o tym opowiadać samotne matki, którym się głównie pyskuje i ma za złe. Bo są i się starają.

W ogóle bardziej skupiamy się na bodźcach negatywnych, a straty przeżywamy o wiele bardziej in minus, niż zyski in plus.

W udanej relacji na pięć pozytywnych komunikatów może ewentualnie przypadać jeden negatywny, przy proporcji 1 do 1 szykuj się na rozwód.

A przypomniało mi się to wszystko przy słuchaniu setnego przemówienia o tym, że szczepmy się, kochani, szczepmy, bo inaczej służbę zdrowia szlag trafi. Chorzy na covid okupują oddziały i respiratory, a większość z nich to niezaszczepieni.

A jak przyjdzie omikron to nas zje.

I teraz niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego z taką troską pochylamy się nad chorymi z koronawirusem, którzy nie chcą się chronić szczepionką, chociaż mogą, bo wolą wierzyć w alternatywną medycynę, a ignorujemy wszystkich tych, którzy pokornie czekają na przesuwane w nieskończoność badania i operacje na wszystkie inne choroby. Chory na raka nie ma alternatywy w postaci szczepionki, a wylewu, zawału czy udaru nie wyleczymy amantadyną w karetce krążącej godzinami od szpitala do szpitala w poszukiwaniu miejsca.

Olewamy tych, którzy w naukę i medycynę wierzą, na rzecz tych, których po wyleczeniu dziennikarze proszą o publiczne pokajanie się i gorzkie żale, że jednak szkoda, że się nie szczepili.

Do cholery, są dorośli, niech ponoszą konsekwencje swoich decyzji.

Czemu nie przywrócimy normalnych proporcji miejsc w szpitalach, a jeśli chorzy na covid przestaną się mieścić na dedykowanych im oddziałach, to niezaszczepionych nie odeślemy do domu z zapasem amantadyny i witaminy c lewoskrętnej?

Oraz solenną obietnicą, że będziemy się za nich modlić?

 

8 komentarzy
  • Irena
    Posted at 10:05h, 31 grudnia Odpowiedz

    bo rządzący udają, że troszczą się o chorych na covid obywateli 🙁 a jak jest naprawdę to widać

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 10:46h, 31 grudnia Odpowiedz

      naprawdę to nie radzą sobie z niczym

  • Amanda
    Posted at 12:08h, 31 grudnia Odpowiedz

    Tak się kończy ,,demokracja” w tym, jakże cudnym, społeczeństwie…

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 12:50h, 31 grudnia Odpowiedz

      no bo się trzeba podlizywać idiotom

  • M
    Posted at 16:34h, 31 grudnia Odpowiedz

    Uważam, że powszechna dostępność różnego typu dziwnych teorii (nie zasadnych pytań o bezpieczeństwo i wątpliwości a zwykłych bzdur z szemranych miejsc) + niedouczone pokolenia (stare i młode) + pseudo filozofie, które dzisiaj może uprawiać każdy i czuć się ,,ważny/a i mądry/a” i mamy taką sytuację jak ze szczepieniami, i wiele innych przykładów, chociażby ,,kultura” jazdy z polskich dróg. Im powszechniejszy dostęp do wiedzy (i tej sprawdzonej i bzdur) + brak umiejętności krytycznego myślenia i filtrowania treści + JA WIEM LEPIEJ i mamy efekty. Czasem ,,głupi chłop/baba” nie nabierze się na bzdury (bo nie ma dostępu/nie uprawia pseudo filozofii tylko myśli ,,prosto”) a ,,inteligent” (bez filtra) tak. Nasze społeczeństwo ma taką wadę, że wielu ludzi po prostu ,,wie lepiej”, z wykształceniem czy bez. Każdy wie i co mi będziesz mówić, jak JA wiem. Oczywiście, są wyjątki.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 11:29h, 01 stycznia Odpowiedz

      do tego brak zaufania do autorytetów i mamy co mamy

      • M
        Posted at 14:49h, 03 stycznia Odpowiedz

        Przypomniałam sobie, jak kiedyś kolega z pracy mojej babci powiedział takie zdanie. On jej radził, żeby poszła do lepszej pracy, jak była młoda, bo w tej się marnuje. Ona mu na to, że musiałaby być lepiej wykształcona. A on na to machnął ręką: ,,Pani [imię] im będzie więcej wykształconych, tym będzie więcej głupich.” On miał na myśli takich niby wykształconych. Patrząc na to, co się dzieje, szczególnie na takich stronach jak fb, choć w realu i innych miejscach internetu też, to ten pan mógł mieć rację. Niby ludzie chodzili do tej samej szkoły, uczyli się tego samego (jak jeszcze szkoła była w miarę) a teraz ci sami ludzie wierzą w bzdury i robią z siebie ,,obrońców” (nie wiadomo czego) a często o rzeczy, o które naprawdę mogliby w życiu zadbać i walczyć, to nie… Czy ludzie naprawdę nie widzą różnicy pomiędzy ZASADNĄ obawą, wątpliwością i zadawaniem pytań a strukturyzowanym cukrem? Przecież szczepienia, leki, były wdrażane i dawniej ale jakoś nie było masowej histerii, jak trzeba było to i małe dzieci szczepili. I nie każdy preparat był super testowany od razu. I tak, po szczepionce (jak po praktycznie wszystkim) mogą zdarzyć się powikłania. A jakoś dużo z tych szczepionych i na lekach na starość teraz ma po 80-90 lat. Średnia wieku w takiej np. Afryce, gdzie jest brak (albo znikoma ilość) leków i brak higieny jest o wiele niższa. Ale nie przetłumaczysz. Jak akurat celebryta (mądry, są wyjątki) ,,reklamuje” szczepienia to be. Ale jakby ten sam ktoś zareklamował strukturyzator wody to nie byłby ,,głupi, opłacony i zaślepiony”…

        • Wiedźma Radzi
          Posted at 17:28h, 03 stycznia Odpowiedz

          to jest taki typ umysłu, że musi w coś wierzyć, a w chodzenie po wodzie to już nie bardzo…więc zostaje karma, wysokie wibracje i spiskowe teorie

Leave a Reply

%d bloggers like this: