Neytiri, I see you

Bardzo mi się zawsze podobało to powitanie z Pandory. Nie mam nic przeciwko optymistycznemu “Dzień dobry”, ale jakby to było inaczej, gdybyśmy drugiemu człowiekowi na powitanie mówili “Widzę Cię”. I naprawdę go widzieli. Nie poprzez pryzmat swoich wobec niego oczekiwań, zdolności do spełnienia naszych potrzeb czy zaspokojenia tęsknot . WIDZIELI . JEGO.

Mąż widzący swoją żonę nie jako zestaw funkcji koniecznych do płynnego działania gospodarstwa domowego. Żona widząca męża, a nie faceta, który ma zarobić, załatwić, zorganizować i generalnie-sprostać.

Rodzice widzący swoje dzieci, a nie nadzieje na spełnienie tego, co im się samym nie udało, zaspokojenie rodzicelskich ambicji i powody do chluby.

Sąsiedzi widzący ludzi mieszkających dookoła i to, że staruszka z pierwszego piętra dawno nie wychodziła. A dziecko sąsiada z trzeciego ma jakieś dziwne siniaki.

Gdybyśmy zamiast innych bez przerwy oceniać przykładając do naszego, czyli jedynie słusznego, wzorca, po prostu ich widzieli.

Mam wrażenie, że te różne kursy osobistego rozwoju, które są, oczywiście, bardzo dobre i konieczne do uporania się ze swoimi zahamowaniami, traumami i problemami z dzieciństwa to tylko początek i jedna strona medalu. Ważne i niezbędne jest poznać siebie, podnieść z podłogi swoje poczucie wartości, skontaktować z emocjami i tak dalej.

Ale myślę, że prawdziwym sukcesem i ukoronowaniem tego naszego rozwoju byłoby, gdybyśmy potrafili spotykając drugiego człowieka szczerze i prawdziwie powiedzieć:

“Widzę Cię”.

 

2 komentarze
  • Hatten
    Posted at 09:40h, 13 czerwca Odpowiedz

    BA! Byłoby pięknie gdyby ludzie widzieli cokolwiek poza własnymi sprawami. Choćby piękny Zachód Słońca, matkę która przed autobusem walczy z wózkiem, ciekawy kształt chmury czy ślimaka na trawie parkingu. Spostrzeganie innych ludzi jest dużo trudniejsze. Grozi rozmową. A Ja się spieszę i nie mam czasu,a poza tym co taki człowiek może Mi powiedzieć? Pewnie nic mądrego bo i tak nie Mnie nie zrozumie. Lepiej założyć słuchawki,zamknąć szyby stojąc w korku, zasnąć w pociągu albo wyjąć smartfona czekając na autobus. Jeśli zachowasz się inaczej to pierwszym odruchem zagadywanych jest ZDZIWIENIE. Czego ten Gostek chce? Pieniędzy? Podrywa? Chce mi coś sprzedać? Okraść? Nie mówię o sytuacjach gdy większość jest wyluzowana – wakacje, plaża, party, piątunio… Wtedy można zagadać nawet bez typowego “Jak się dostać do Filharmonii?” 😉

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 11:58h, 13 czerwca Odpowiedz

      Najtrudniej zobaczyć tych najbliżej, do których mamy życiowe interesy

Dodaj komentarz