Niech wygra lepszy

Byliśmy kiedyś watahą paralotniową na fantastycznej wyprawie na Wydmę Piłata. Ta kultowa miejscówka to 500-metrowa na szerokość i wysoka na jakieś 200 metrów góra piasku nad Atlantykiem, w okolicy Bordeaux. Grupie naszej przewodził miłościwie nam panujący Instruktor Walterix I-szy. Jednak, jak to w stadzie bywa, zwykle znajduje się jakiś uzurpator rzucający wyzwanie przywódcy i wyzywający go na pojedynek. Nie inaczej było i tym razem. Był z nami w grupie sympatyczny osiłek Szymon, wyraźnie aspirujący do pozycji samca alfa, co widać było już w czasie wieczornego turnieju opowiadania kawałów. Zwykle niekwestionowanym królem kawałów jest u nas Piotrek, ale tym razem Szymon walczył jak lew i przegrał dosłownie o włos. Klęska podrażniła wyraźnie jego wybujałe ego i nierozsądnie postanowił rzucić rękawicę samemu wodzowi. Pojedynek miał polegać na tym, kto pierwszy wbiegnie ze skrzydłem na szczyt piaskowej wydmy. Można było glajta nieść lub usiłować trzymać go w powietrzu, nad głową. Szymon wyraźnie pokładał duże nadzieje w fakcie, że był od Waltera wyższy i silniejszy, a konkurencja była, na oko, dosyć wysiłkowa. Walter przyjął wyzwanie, ale zastrzegł sobie funkcję wyznaczenia godziny pojedynku, który miał odbyć się nazajutrz. Zgadnijcie, co się stało? Nasz instruktor, pilot doświadczony i posiadający zarówno umiejętności, jak i wiedzę, poczekał spokojnie, aż wiatr odwróci się odpowiednio i wtedy dał sygnał do startu. Wypuścił chłopaków przodem, po czym wbiegł do góry lekko i z gracją, wyprzedzając wszystkich, a trzymane nad głową skrzydło sprawiło, że zrobił to z niewielkim wysiłkiem i uśmiechem na ustach. Glajt po prostu go wciągnął do góry. Reszta chłopaków radziła sobie różnie, w zależności od umiejętności panowania nad skrzydłem. Szymon jako nowicjusz w lataniu, ale wydolny kondycyjnie, był chyba w pierwszej piątce. Czerwony na twarzy ze zmęczenia po biegu w zapadającym się piasku i wysiłku zbierania spadającego w piach skrzydła. I zapewne bogatszy o ważne, życiowe doświadczenie.

Co z tego dla nas, drogie wiedźmy? Ano, parę ciekawych spostrzeżeń. Po pierwsze, pozycja samca alfa nie zależy od siły fizycznej, tylko od umiejętności używania organu, który mamy między uszami. Co daje duże pole do popisu tym z nas, które chcą zdetronizować jakiegoś króla i zająć jego miejsce. Użyj rozumu i odwagi. Po drugie przyjmując wyzwanie na pojedynek, zadbaj o to, żeby warunki były tobie sprzyjające. Po trzecie, naucz się perfekcyjnie posługiwać swoim skrzydłem. Czymkolwiek jest.

 

No Comments

Dodaj komentarz