Nierozwiązywalny spór kaczek z kurami

Kiedy byłam mała, przez jakiś czas przebywałam z rodzicami na prawdziwej wsi, takiej z krowami, kurami i całą resztą. I był tam sobie mój rówieśnik Józio.

Józio kiedyś dostał porządnie w skórę od matki, bo potopił jej kurczaki usiłując je uczyć pływania. Mimo cierpliwej perswazji Józia „no pływaj, gupia” kolejne kurczaki znikały pod lustrem wody w beczce, dopóki matka nie zobaczyła co się dzieje i nie pogoniła Józiowi kota.

A przypomniała mi się ta historyjka kiedy rozmyślałam po raz kolejny nad faktem, że ponad 50% kobiet w wieku produkcyjnym w Polsce nie pracuje zawodowo i nie przejawia takiej chęci. Nie ma zatem sensu tłumaczenie im, że robią błąd, bo być może błąd tkwi w rozumowaniu, że każda z nas nadaje się do pracy i zawodowej kariery. Mężczyzn nikt nie pyta, my mamy wybór. Bywa, że do czasu, ale która o tym myśli obejmując królestwo chochli i rondla.

Zatem mamy wybór i staramy się dopasować życiowe plany do swojego poziomu kompetencji.

Psychologia ustaliła, że jeśli chodzi o zajmowanie się jakimś zagadnieniem, to jeśli jest dla nas zbyt skomplikowane,  odczuwamy silny stres. Natomiast jeśli zbyt proste- rodzi się w nas uczucie frustracji.

Powinno być takie w sam raz. Ani za trudne, ani za łatwe.

I może tu jest pies pogrzebany.

Jeśli przykładowo porównamy sobie kobiety pracujące do kaczek, a tym domowym zostawimy tradycyjnie nazwę kur, to gołym okiem widać, że zachwalanie kurom szmaragdowej tafli stawu kariery, nie ma żadnego sensu, bo kury dobrze wiedzą, że co jak co, ale pływania to się nie nauczą. Natomiast kaczki posadzone na grzędzie będą kwaczeć, że im niewygodnie i do bani. I przy pierwszej okazji zwieją nad staw.

Po prostu dziewczyny ambitne, dynamiczne i bystre, siedząc w domu, gotowe zanudzić się na śmierć. I liczba dzieci nie ma tu znaczenia, znam 29 letnią matkę trójki, która zawodowo idzie jak burza.

Natomiast zawsze będą kobiety, dla których przymus wstawania co dzień do roboty jest gorszy niż serwisowanie gospodarstwa domowego i rodziny i te będą ostoją tradycyjnego porządku. Przymuszone do pracy zawodowej czują się nieszczęśliwe i nadmiernie obciążone. Stresuje je szef, wymagania rynku pracy, klienci i wszystko inne. Pogodzenie życia rodzinnego z zawodowym jest powyżej ich progu kompetencji.

I proszę bardzo, każdemu według potrzeb, jak chciał Władimir Iljicz Uljanow.

Tylko przestańmy dorabiać ideologię do faktów i darujmy sobie te patetyczne frazy „poświęciłam się rodzinie”. Nie, po prostu do roboty ci się iść nie chciało i jak ma cię kto utrzymywać, twoje prawo.

My kaczki, też mamy często dzieci, męża i coś tam do ogarnięcia poza zawodową orką. Tak naprawdę gotowanie obiadów i bieganie z odkurzaczem jest zajęciem mało skomplikowanym, zresztą nasze domy też same się nie sprzątają, a domownicy nie dokonują fotosyntezy. To czemu wy „się poświęcacie”, my odmachujemy kaczą łapą żeby mieć z głowy, bo to trywialne zajęcia.

A jeśli chodzi o wychowywanie dzieci, to z moich obserwacji wynika, że dzieci matek pracujących są bardziej samodzielne i ogarnięte, bo nie mają wyjścia. Mamusia nie przyleci do szkoły z zapomnianym strojem na w-f. Więc argumenty o wychowywaniu jako najważniejszym zadaniu matki, któremu najlepiej oddać się bez reszty, można o kant potłuc. Zrobiłam to, całe życie pracując, da się. I to nieźle.

Nasze kaczątka nie boją się wody i będą świetnie pływać.

A wasze kurczaki?

[social_share show_share_icon="yes"]
8 komentarzy
  • Amanda
    Posted at 17:07h, 31 stycznia Odpowiedz

    Ja myślę, że po prostu wiele kobiet nie chce a) odwalać podwójnej roboty (bo mężuś ,,nie musi” w polskim wydaniu to dlaczego ona ma mieć 2 etaty?) i b) iść do gównianej pracy, w której dostaje minimalną pensję i się nie rozwija, mimo, że uczyła się całe młode życie (a teraz tak to niestety wygląda na rynku pracy). To nie jest dobre rozwiązanie i na dłuższą metę robi sobie krzywdę ale jedyne realne w takiej sytuacji. I nie zawsze wynika z wyboru i braku chęci, łatwo upraszczać.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 19:57h, 31 stycznia Odpowiedz

      akurat wybór to jest zawsze, mogę tak wybrać, ale wybór mam

  • M
    Posted at 17:34h, 31 stycznia Odpowiedz

    ,,Pogodzenie życia rodzinnego z zawodowym jest powyżej ich progu kompetencji.” Niektóre kobiety, moim zdaniem, po prostu nie chcą odwalać podwójnej pracy, w domu i w pracy zawodowej. To nie jest dobre i może gdyby mężczyźni normalnie pracowali i w domu i w pracy, to one by robiły tak samo? Mężczyźni są też przecież biologicznie zwolnieni z okresów co miesiąc, jak zostają ojcami i nawet są normalni, opiekuńczy i wychowują dzieci, to nie chodzą 9 miesięcy w ciąży, nie każda kobieta czuje się wtedy dobrze. Nie rodzą dzieci, nie ma u nich zmian w poziomie takich hormonów, co się przedkłada nawet na samopoczucie i tak dalej. Nie mają depresji po porodzie. Nie każdy chce się zarzynać i zgrywać twardziela. Ja nie pochwalam takiego wyboru ,,kury”, tylko stwierdzam fakty. Poza tym, obecny rynek pracy w Polsce (i np. Niemczech, Holandii) oferuje o wiele więcej prac (czasem nawet prostych albo fizycznych ale w miarę dobrze płatnych) mężczyznom. Murarze, tynkarze, spawacze, kierowcy tirów, blacharze to głównie mężczyźni i to te prace teraz są dobrze płatne, jest na nie zapotrzebowanie to jest i pieniądz. Nabór do pracy do, dajmy na to, laboratoriów w mniejszych miejscowościach, powiatach jest znikomy, dziewczyny po studiach z najlepszymi chęciami NIE MAJĄ pracy, choć szukają, mam takie znajome i one nie są przygłupie… Żadna z nich ,,kurą” zostać nie zamierza dla ścisłości. I nie każda może wyjechać do większego miasta. To nie jest takie proste, jak niektórzy sadzą, szast, prast, idziesz i już. Nie każdy ma taki sam start i to, że np. mi się coś udaje to nie znaczy, że każdemu. Wolałabym, żeby kobiety były niezależne finansowo ale jednocześnie nie musiały odwalać podwójnej pracy a niestety tak nie jest, jak ktoś zakłada rodzinę. To się zmienia ale bardzo, bardzo wolno.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 19:59h, 31 stycznia Odpowiedz

      zmuszenie partnera do podziału obowiązków to też jest rodzaj kompetencji

  • Joanna
    Posted at 09:23h, 01 lutego Odpowiedz

    Hmm matka pracująca i jak najbardziej kaczka też potrafi przed pracą podrzucić dziecku zapomniany strój na wf. Wiem to po sobie. I dzieci nie koniecznie wprost nas rodziców naśladują w życiu dorosłym. Moja matka była raczej kura zresztą nie koniecznie z własnej woli. Ja zawsze pracowałam nie tylko dlatego że musiałam. A moja córka przez wiele lat pielęgnowała w sobie marzenia o byciu kura domowa z dużą ilością dzieci. I z bardzo bogatym mężem.
    Ale wybór mamy . Tylko ze nie czarno biały.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 10:14h, 01 lutego Odpowiedz

      Podrzucanie odradzam i generalnie warto nauczyć dzieci , że to one same są odpowiedzialne za swoje sprawy szkolne, bo to potem procentuje. No ja też chciałam wyjść za mąż za milionera, tylko jakoś się zagapiłam ;-). Niemniej jednak człowiek jest istotą twórczą, więc kaczka skazana na bycie kurą zaraz sobie zrobi staw przydomowy :-).

  • A.
    Posted at 22:05h, 03 lutego Odpowiedz

    W końcu, ktoś głośno o tym powiedział. Dziękuję 🙂
    To, że facet nie angażuje się w sprawy domu to nasza wina. Najpierw ograniczamy naszych partnerów w angażowanie się w sprawy domu, dzieci etc. rzekłabym, że ich wyręczamy bo przecież kobieta/matka zrobi to lepiej (wrr…) a następnie naszych synów wychowujemy na życiowe kaleki we wszystkim ich wyręczając i niczego nie wymagając. Przecież synów wychowujemy dla obcej kobiety! Musimy się bardzo nie lubić… Bo niby dlaczego inna kobieta ma mieć lepiej? Niech też się męczy jak ja. Taka nasza droga do nikąd, którą chętnie kroczymy.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 20:46h, 04 lutego Odpowiedz

      lepiej wyżywać się w pracy 🙂 niż niańczyć facetów

Leave a Reply

%d bloggers like this: