Obiecanki cacanki

Gdyby cię kiedyś kusiło, by zadać sakramentalne pytanie, które zadają kobiety niepewne swojego związku, czyli tego “na czym stoisz”, wiedz, że jedyna właściwa odpowiedź brzmi “na własnych nogach”.

Nie ma takiej przysięgi, która nie mogłaby zostać złamana, ani takiej obietnicy, która musi być dotrzymana choćby nie wiem co. Dlatego nie oddawaj swojego życia w niczyje ręce, w błogiej nadziei, że oto ktoś się tobą zaopiekuje, zajmie, zadecyduje za ciebie i wie lepiej co dla ciebie dobre. Bywa, że tak jest, ale cena zazwyczaj jest bardzo słona, nie warto przepłacać. Bo płacisz swoim życiem, a ono jest bezcenne, jedyne, niepowtarzalne i tylko dla ciebie. Dlatego nie czekaj z wyjazdem na wakacje, aż twój matołek pozdaje drugie terminy, kiedy ty masz wszystko zaliczone w przedterminach.  Jak zda to dojedzie, chyba , że ty już spotkasz kogoś zdolniejszego.

Nie rezygnuj z atrakcyjnej propozycji pracy, bo on nie wyobraża sobie życia poza Radomskiem, gdzie co tydzień musicie być na obiedzie u jego mamusi.
Twoja kariera jest dla ciebie ważniejsza niż jego, bo jeśli zostaniesz tą, która “się poświęciła”, żeby on swoją robił i wzięła na siebie domowy kierat, to z dużym prawdopodobieństwem za dwadzieścia lat zasilisz szeregi “kobiet zawiedzionych”.

Czyli tych, które zamiast spodziewanej nagrody spotkała “czarna niewdzięczność” i wątpliwa przyjemność  bycia wymienioną na młodszy model, bo stary się porysował i nie pasuje panu prezesowi do wizerunku. Pewnie, że możesz płakać potem i zawodzić, że oto poświęciłaś mu najlepsze lata życia, a on ma to w nosie, bo ” się zakochał”. A tak naprawdę ma dosyć nudnej baby uwieszonej wiecznie na jego szyi. W dodatku chorej z zazdrości, bo włożyła wszystkie jajka do jednego koszyka i myśl, że ktoś mógłby go ukraść, nie daje jej spać po nocach. Tylko, że od płaczu się brzydnie, robią się zmarszczki i wory pod oczami, a ten widok skłoni niewiernego co najwyżej do jeszcze szybszego pakowania walizek, bo nikt nie lubi patrzeć na cudze nieszczęście, za które w dodatku jest obarczany odpowiedzialnością. To nie on odpowiada za to, że uznałaś się za osobę mniej ważną od niego, tylko Ty. Nie ma sensu mu ciosać kołków na głowie, że jest egoistą, bo to dla niego tak oczywiste jak oddychanie i ma  przekonanie o byciu centrum Wszechświata wplecione w geny jako trzecią nitkę DNA.

A nawet jeśli kiedyś miał wątpliwości, to ty sama utwierdziłaś go w tym przekonaniu, przez wiele lat stawiając go na piedestał i przecierając ściereczką zachwytów, żeby lepiej błyszczał.
Należy po prostu brać przykład, od samego początku. Ty jesteś najważniejsza. Nie jesteś satelitą orbitującą wokół swego słoneczka, masz swoją pracę, swoje wyjazdy, grono przyjaciół i , przede wszystkim, swoje pieniądze. Idiotkami są te, które kiedy zaczynają się umawiać, a potem żyć z facetem, nie mają czasu dla przyjaciółek.

Oczywiście, że on będzie strzelał fochy, że wychodzisz, zamiast być do jego dyspozycji w domu.
Co zupełnie nie ma przełożenia na sytuację odwrotną, kiedy to on ma ochotę iść pograć w hokeja z kolegami. Jego prawo do wolności jest oczywiste i ustalone od wieków, ty o swoje będziesz musiała walczyć codziennie. Ale warto.

Bo jesteś wtedy wolną jak wiatr, piękną wiedźmą, do której serca i ręki pretendują tłumy kandydatów, a twój wybranek ma pełne ręce roboty, żeby ich utrzymać w bezpiecznej odległości i ani mu w głowie rozglądanie się na boki.

2 komentarze
  • Joanna
    Posted at 23:35h, 04 lutego Odpowiedz

    Nie. Nie warto walczyć. Nie warto być z kimś, kto nie uznaje naszych praw za oczywiste.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 07:57h, 05 lutego Odpowiedz

      Jest różnica między walką, a asertywnością. Hihi, akurat rano miałam z tego ćwiczenia po raz tysięczny.

Dodaj komentarz