On gada, ona gada

Tym co wyróżniło nasz gatunek spośród milionów innych i najprawdopodobniej zadecydowało o ewolucyjnym sukcesie, jest umiejętność posługiwania się językiem. Czyli społeczna komunikacja i dar przekazywania słowem pojęć abstrakcyjnych.
Możesz śmiało założyć, że skoro ta zdolność jest dowodem, iż stoimy na szczycie darwinowskiej drabiny, to kobiety są jednak szczebelek wyżej od większości facetów. Już od najmłodszych są lat dużo sprawniejsze leksykalnie i bardziej komunikatywne.
Znajomy mężczyzna wprawdzie twierdzi, że im mowa służy do przekazywania informacji, a nam opisywania emocji, i stąd ilościowe różnice, ale słuchając naszych polityków, śmiem wątpić.

Są, oczywiście, wyjątki, dowodzące, że ewolucja wciąż działa i ja bym je hołubiła. Rozmowny mężczyzna, a jeszcze mający coś ciekawego do powiedzenia, i to niekoniecznie o sobie, to cud tego świata i takich należy sobie zbierać jak cenne znaczki do klasera.
Natomiast jedno ostrzeżenie. Na tych wsłuchanych w ciebie, jak kompozytor w szum deszczu, bym uważała. To przeważnie babiarze, którzy niekoniecznie są zainteresowani drgnieniami twojej duszy, za to świetnie wiedzą, że kto wysłucha kobiety, ten już ma ją w ramionach. Mówi się, że mężczyzna rozmawia z kobietą, żeby ją zaciągnąć do łóżka, a kobieta idzie do łóżka z facetem, żeby z nim porozmawiać i coś jest na rzeczy.

Przeciętny facet jest w stanie naraz wyłapać jeden spójny komunikat, więc nie przeciążaj mu zwojów strumieniem informacji, bo mu się twardy dysk zawiesi i zamiast skoszonego trawnika, będziesz miała ogłupiałego gościa plączącego się pod nogami z wyrazem stuporu na twarzy, usiłującego sobie rozpaczliwie przypomnieć, czego ty właściwie chciałaś.

Nieprzeciętni, lokujący się po prawej stronie krzywej Gaussa, piszą książki, tworzą traktaty filozoficzne i najpiękniejsze wiersze. Jeśli na takiego trafisz i zobaczysz w jego oczach zaproszenie, korzystaj bez namysłu, to rzadki dar losu. Może przejdziesz do historii jak Maryla Wereszczakówna?

Egzemplarz domowy raczej chroń przed frustracją wywołaną absolutną niemożnością dorównania ci w werbalnej sprawności. Pamiętaj też, że twoje wielowątkowe rozmowy z przyjaciółkami, kiedy mówicie wszystkie naraz i świetnie się przy tym nawzajem rozumiecie, to w jego oczach,a raczej uszach, jakiś Armageddon. Więc jak planujesz w domu sabat, to go wyślij na tenisa z kolegą, żeby nie oszalał.
To w użytku prywatnym, bo publicznie mężczyźni bez przerwy zabierają głos, tylko czasem trudno nam się zorientować, po co.  Zwłaszcza politycy. Jakby mieli ambicję pokazania całemu światu, że nie mają kompletnie nic sensownego do zakomunikowania. Mnie to bardziej wygląda na samcze ryki, mające na celu ustalenie hierarchii w stadzie, niż próby przekazania jakichś spójnych idei. Dlatego nie pozwalaj sobie przerywać w publicznych dyskusjach bo tobie się wydaje, iż przerywający chce coś mądrego powiedzieć i jak mu nie pozwolisz natychmiast, to może potem zapomnieć. Prawda jest taka, że podczas gdy ty dążysz do konstruktywnego rozwiązania, dla niego to walka o dominację, na zasadzie, że im więcej i głośniej gadam, nawet bez sensu, tym moja pozycja wyższa, a racja słuszniejsza.

Przypuszczam, że stąd bierze się też nieporozumienie polegające na tym, że kobieta czuje się zlekceważona, bo facet zazwyczaj nie pamięta co mówiła, czyli tym samym, w jej oczach, daje dowód na to, że uważa jej słowa za nieważne.

Otóż nie, drogie wiedźmy, to wynika z tego, że przeciętny mężczyzna nie ma podzielnej uwagi i nie potrafi robić dwóch rzeczy jednocześnie, na przykład mówić i myśleć. Przyjrzyj się, że kiedy idący mężczyzna odbiera telefon, to natychmiast się zatrzymuje. Zamiast słuchać tego, co mówisz, on skupia się na wydaniu z siebie już za chwilę lwiego ryku, żeby zawalczyć o pozycję w stadzie, więc jest w stresie. Pamiętaj, że czytelne artykułowanie myśli to dla niego często Mont Everest intelektualnych możliwości.

Lepiej się sprawdza system prostych poleceń, ale dopóki to mężczyźni stanowią grupę dominującą na najwyższych szczeblach władzy, będziemy skazane na jałowe popisy oratorskie, zamiast rozwiązywania problemów.
Świadczą o tym wszystkie bezowocne spotkania grupy G20 i podobnych gremiów.
Czy nie sądzicie, że czas najwyższy przejąć władzę nad światem?

1Comment
  • Rob
    Posted at 12:13h, 23 stycznia Odpowiedz

    Hahaha. Kiedy dzwoni telefon, to wtedy rozpoczynając rozmowę, wstaję i zaczynam sobie spacerować po korytarzach 😀 Ale może to tylko “efekt uboczny” tego, że wtedy aplikacja fit w telefonie zlicza kroki, a to mi potrzebne do… dobrego samopoczucia, że się ruszam haha.

Dodaj komentarz