Po pierwsze- rzuć szkołę

A tak na serio. W “Wysokich obcasach” omówienie książki Guya Wincha o budowaniu poczucia własnej wartości i dbaniu o tzw. higienę psychiczną. Podobno więcej czasu poświęcamy myciu zębów niż dbaniu o zdrowie psychiczne. Biorąc pod uwagę to, co czasem widuję w jamie ustnej, to ze stanem psychiki musi być tragicznie. Tytuł książki po angielsku, czyli jeszcze nie ma tłumaczenia. Ale na pewno będzie, bo temat chodliwy jak nie wiem co. Czytam sobie te mądre rady podsumowane w punktach i pierwsze co mi się nasuwa to to, że jeśli chcesz budować poczucie własnej wartości to musisz polską szkołę omijać szerokim łukiem. Ty, a potem twoje dzieci. Nasz mózg, jak wiadomo, potrafi skupić się tylko na wybranych fragmentach rzeczywistości. A na czym skupia się szkoła? NA BŁĘDACH. Na tym, czego nie umiesz, nie zrozumiałeś, zapomniałeś. Nie chcę tu obrazić tych kilku wyjątkowych pedagogów, których udało mi się w życiu spotkać (Małgosiu, pozdrawiam), ale większość belfrów to sfrustrowani brakiem życiowego sukcesu ludzie, którym dano władzę nad słabszymi od siebie. A od tego tylko krok do szkolnego mobbingu. W dodatku nie mają żadnej motywacji do dobrej pracy, bo od efektów nic nie zależy. Nauczyciel mianowany jest praktycznie nieusuwalny, czy potrafi uczyć, czy nie. Co więcej, mają antymotywację, w postaci przeświadczenia, że spanikowani rodzice w razie czego poślą pociechę na korki. Jesteśmy krajem nieustannych korepetycji, właściwie szkoda przed południem dziecku szkołą głowę zawracać, bo i tak popołudnie ma zajęte korkami.

Tyle o szkole. Następny z paru punktów: “Nie zamykaj się na ludzi”. Dobre sobie. Spróbuj przejść większym miastem nie natykając się na ogrodzone osiedla nowej klasy średniej. Płoty, bramki, cieć w budce. Tworzymy społeczeństwo podziałów i niestety bliżej nam do Ameryki Południowej niż do Skandynawii. Telewizor to już w ogóle trzeba wyrzucić, bo niezależnie od stacji odbywa się nieustanne szczucie na przeciwników politycznych, i to tak prymitywne, że aż zęby bolą.

Punkt “Przestań karać się za niepowodzenie”. Świetnie. Ja siebie nie muszę. Wszystkie instytucje od szkoły zaczynając, a na Urzędzie Skarbowym kończąc, tylko czyhają na najmniejsze potknięcie. Policja drogowa nie służy u nas usprawnieniu ruchu i zmniejszeniu liczby wypadków, tylko czai się po krzakach na kierowców, którzy nie zauważyli znaku ograniczającego prędkość, zostawionego przez robotników drogowych łatających drogę dwa lata temu w szczerym polu. Zus nie zawiadomi cię, że nie wpłynęła składka zdrowotna, tylko cichaczem zerwie ubezpieczenie, a potem trudno to odkręcić, chociaż płacisz uczciwie od 20-stu lat.

No i podsumowujący punkt 5 “Daj sobie więcej praw”. Ciekawe jak. Państwo odbiera mi nawet prawo do decydowania o własnym ciele i przyszłości w imię fanatyzmu religijnego. Lekarz odbiera mi prawo do tabletki “po”, bo podpisał klauzulę sumienia i ona mu kasuje przysięgę Hipokratesa w głowie. Aptekarz może mi nie sprzedać środków antykoncepcyjnych z tego samego powodu. Prawo do emerytury lata raz w prawo, raz w lewo, w zależności od widzimisię polityków, a nie w zależnosci od zawartej ze mną umowy. Jak państwu wygodnie to kradnie 2-gi filar, jak rządzą populiści, to obiecują wcześniejsze przejście w stan spoczynku, tylko nie wiadomo z jaką kasą, bo to też zależy od cyferek na suficie.

Wychodzi na to, że dosyć trudno zbudować w naszym kraju mechanizmy odporności psychicznej. Chyba, że przyjmiemy zasadę “Co nie zabije, to wzmocni”.

 

 

Tags:
No Comments

Dodaj komentarz