Pół wieku za nami-zalety i wady

Zupełnie mi nie przeszkadza ta piątka z przodu. Może mam skrzywienie jeszcze ze szkoły, kiedy zawsze starałam się dostawać piątki. Szóstek wtedy nie było, przypominam. Innymi słowy, byłam tym nieznośnym typem prymusa, co to ma zawsze rączkę w górze i wszystko wie.

I to jest pierwsza zaleta wieku dojrzałego. Już wiesz, że nie wiesz. A na dodatek, dajesz sobie na to wewnętrzne przyzwolenie. Nie musisz wiedzieć wszystkiego i nie musisz mieć samych piątek. Wystarczy, że jesteś.

Poza dostawaniem piątek, młodość upłynęła mi pod znakiem kompleksów na punkcie wyglądu i drobiazgowym planowaniu operacji plastycznej nosa. Niewiele rzeczy mi się w sobie podobało, a co więcej, świat wydawał się potwierdzać moją niską samoocenę. Nic dziwnego. Ludzie na ogół widzą cię tak, jak ty sama siebie. I to jest druga zaleta. Samoakceptacja. Dzisiaj z lustra patrzy na mnie osoba, którą lubię. Uważam, że całkiem nieźle wygląda i ma ciekawe rzeczy do powiedzenia. A feedback od świata mi to potwierdza.

Kiedy w młodości nie za bardzo jeszcze wiesz, kim jesteś, zdarza się, że dostosowujesz się do oczekiwań otoczenia i realizujesz nie swój program na życie. Robisz to, co uważasz, że powinnaś, a nie to- co chcesz. I to jest trzecia zaleta. Robię to, na co mam ochotę, do czego mam przekonanie, sama o sobie decyduję. W dodatku, od kiedy moje dzieci są dorosłe, za nikogo nie odpowiadam. I świadomość tej wolności budzi mnie codziennie jak lampka szampana. Z truskawkami.

Co do wad. No cóż, już nie zrobię “kołowrotka” na drążku, co kiedyś było moim ulubionym numerem popisowym na podwórku. Ale latam na paralotni, więc się tym chwalę, gdzie mogę. Koledzy wprawdzie machają na to moje latanie ręką i dali mi kiedyś puchar “nie trać czasu w powietrzu, leć prosto na lądowisko”, ale co tam, i tak się liczy.

Co jeszcze? Jak śpiewała Maryla Rodowicz; ” i zapełni się Paryż i Kutno, nowych dziewczyn urodą okrutną”. Już nie jestem królową balu. Ale byłam. I nigdy nie zapomnę tamtych wakacji, kiedy tańczyliśmy boso na festiwalu w Saint Hillaire. Każdej z nas życzę takiego balu, przynajmniej raz w życiu.

Tańczcie, moje kochane i śmiejcie się do życia każdego dnia. ” Żeby wspominać było co, żeby się nic nie zmarnowało”- jak śpiewa mój ulubiony Michał Bajor. Flirtujcie, kochajcie, kręćcie każdy fajny komin, żeby lot był wysoki i długi.

Na przyziemienie jeszcze przyjdzie czas.

 

7 komentarzy
  • reQuine
    Posted at 09:14h, 30 sierpnia Odpowiedz

    Zdecydowanie PIEKNY, mądry wpis … kłaniam się nisko w pozdrowieniach i życzeniach trwania wbrew 🙂

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 18:31h, 30 sierpnia Odpowiedz

      Bardzo dziękuję 🙂 i za wsparcie intelektualne też 🙂

  • Edyta Broda
    Posted at 10:40h, 30 sierpnia Odpowiedz

    Tak jest! Przeciwstawiajmy promowanej i gloryfikowanej młodości tę piękną i mądrą dojrzałość. Niech odzyska swój blask! Wszystkiego dobrego!

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 18:32h, 30 sierpnia Odpowiedz

      Niech sobie żyją w harmonii, każdy wiek ma swoje dobre strony 🙂 pozdrawiam serdecznie

  • Viollet
    Posted at 17:29h, 30 sierpnia Odpowiedz

    Witaj w Klubie… a przepustką do niego są te wszystkie wady i zalety, które tak pięknie podsumowałaś…:))

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 18:33h, 30 sierpnia Odpowiedz

      Dzięki siostro-blogerko 🙂 fajne mamy hobby 🙂

      • Viollet
        Posted at 16:22h, 31 sierpnia Odpowiedz

        Oj fajne… 🙂 Jesteś pierwszą osobą, która powiedziała do mnie siostro… :). Nigdy nie miałam siostry… a tu proszę, świat blogerek niczym jedna wielka rodzina…:) Buziaki siostrzyczko-blogerko..:))

Dodaj komentarz