Prawie bajki

Chyba najmądrzejszą bajką, jaką czytałam moim córkom w dzieciństwie, był Kubuś Puchatek. Jak wiemy, czytanie tej bajki nie nudzi dorosłych, bo ma ona tzw. drugie dno. W dodatku posiada niezwykłą moc kreowania rzeczywistości, bo po wnikliwej analizie, okazało się, że nasza rodzina to właściwie mieszkańcy Stumilowego Lasu w przebraniu. Tak więc mamy swojego Kubusia Puchatka, Kłapouchego, Prosiaczka i tak dalej. Ja jestem, oczywiście, Sową. I do dzisiaj nie wiem, czy dopasowaliśmy swoje osobowości do książki, czy jest ona po prostu prawdą uniwersalną i wszyscy tak mają u siebie.

Inne bajki też mogą wpływać na nasze postrzeganie rzeczywistości i tu chyba należałoby w końcu zweryfikować listę lektur. Znam bardzo mądrą książkę Kasi Miller “Bajki rozebrane”, w której autorka interpretuje bajki z punktu widzenia psychologii. Ale mimo całego uznania, miałabym parę uwag. Doceniam mądrość i pracowitość Kopciuszka, jej umiejętność dogadywania się ze zwierzętami i tak dalej. Ale czy naprawdę warto było wkładać tyle pracy w zdobycie królewicza-ciamajdy, który najpierw nie potrafił dogonić ukochanej po schodach, chociaż biegała w szklanych szpilkach, a potem umiał ją rozpoznać jedynie po wielkości stopy? Może w dawnych czasach był to jakiś wzorzec postępowania, bo zamążpójście stanowiło dla dziewczyny jedyną dostępną ścieżkę kariery, ale dzisiaj? Nowoczesne Kopciuszki zakładają własne firmy i nie mają czasu na bale. Ani chęci niańczenia gamoniowatych królewiczów.

A taka Śpiąca Królewna? Jedyna nauka z tej bajki, to chyba ta, że nie należy wkurzać wrednej cioci. Naturalna dziewczęca ciekawość zostaje ukarana stuletnim snem. Ładnie by dziewczynki dzisiaj wyglądały, gdyby bały się robić to, co zakazane.

Albo Śnieżka. Można ją całkiem inaczej odczytać. Moim zdaniem dużo lepiej bawiła się w lesie z siedmioma krasnoludkami, niż potem w zamku z jednym nudnym królewiczem. Biorąc pod uwagę, ile czasu i uwagi facet jest w stanie poświęcić kobiecie, kiedy mu minie faza miłości namiętnej, siedmiu sympatycznych adoratorów wydaje się być cyfrą optymalną. Po jednym na każdy dzień tygodnia.

Absolutnie aktualny jest za to Piotruś Pan, tylko nie przesadzałabym z gloryfikacją głównego bohatera. Niejednej dziewczynce kontakt z tym uroczym chłopczykiem mocno utrudnia życie. Aż prosiłoby się, żeby mu w końcu piraci spuścili porządne lanie.

Moje córki, poza Kubusiem, najbardziej lubiły bajkę o Mulan. Dzielnej, chińskiej dziewczynce, która została wojownikiem i nikogo się nie bała. Jasna sprawa, też kończy się ślubem z księciem, widocznie bajkopisarze mają jednak dosyć ograniczoną wyobraźnię. Ale to raczej on się musiał postarać. Bo Mulan świetnie radziła sobie sama.

 

3 komentarze
  • Maya
    Posted at 22:28h, 01 kwietnia Odpowiedz

    Polecam bajkę o Meridzie Walecznej

  • Maya
    Posted at 22:30h, 01 kwietnia Odpowiedz

    Nie dość, że wiedziała czego chce to jeszcze kandydatów do ręki odesłała z kwitkiem 😉

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 13:41h, 02 kwietnia Odpowiedz

      prawidłowo 🙂

Dodaj komentarz