Punkt krytyczny życzliwości

Wiedźmy są z zasady życzliwe ludziom i światu, ale nie pozwalają się wykorzystywać.
Nikomu. Ani facetom, ani własnym dzieciom, ani przyjaciołom, o przypadkowych znajomych z pociągu nie wspominając.

Z mężczyznami sprawa jest prosta, oni lubią się rozliczać w systemie 1 do 1. Tak funkcjonują z kumplami “ty płacisz za kort, ja stawiam piwo”. Więc jeśli sama nie przegniesz i nie przyzwyczaisz misia, że jesteś wieloczynnościowym robotem domowym, w dodatku energooszczędnym, bo wiecznie na diecie i bez własnych potrzeb, to wystarczy jakieś sto przypomnień dziennie i załapie. Musisz tylko sama prowadzić punktację, bo o ile on skrupulatnie liczy własne punkty typu:

1.rozpakowanie zmywarki
2.włożenie gazety do gazetnika

to swoje punkty musisz zliczać, i najlepiej zapisywać sama, bo może się okazać, że fakt umycia wszystkich okien w domu nie zostanie w ogóle w świadomości misia odnotowany i nijak się nie zrównoważy z przyniesieniem piwa z garażu. Jak nie pilnujesz punktacji, to jesteś sama sobie winna i nie dziw się, że masz wynik 20:1 na swoją niekorzyść.

Gorzej z dziećmi, tu nasze matczyne serca nie wytrzymują presji i po raz tysięczny litujemy się nad przeciążoną wpatrywaniem się w telefon pociechą i same wieszamy pranie.
Błąd karygodny, zaowocuje w przyszłości transportami brudnych ciuchów z akademika, bo dziecię nie wie jak działa pralka.

Z życzliwością dla przyjaciółki też nie można przesadzić, bo gotowa uznać, że ona bardziej potrzebuje twojego narzeczonego niż Ty, skoro sama zaprowadziłaś ją do niego na lekcje tańca.

Ogólnie należy robić różne rzeczy dla bliźnich dopiero jak poproszą, a powtarzać, kiedy podziękują i się odwdzięczą. W przeciwnym wypadku będą sądzić, że trafili na poczciwą fujarę, której można podrzucić bliźniaki na weekend, a na wakacje psa na diecie bezglutenowej.
Jacek Fedorowicz opracował nawet w latach 70-tych teorię dotyczącą krytycznego punktu życzliwości. Dowodzi on w niej, że zgadzając się bez szemrania na spełnianie rozmaitych próśb otoczenia, w pewnym momencie dochodzimy do tak zwanego KRYTYCZNEGO PUNKTU ŻYCZLIWOŚCI.

Otóż jest to punkt, po przekroczeniu którego już nie ma odwrotu i każda odmowa dowolnej przysługi, o którą zostaniemy poproszeni, zaowocuje gorącą i dozgonną nienawiścią proszącego,a my zostaniemy uznane za nieżyczliwą i nieużytą jędzę.
I będzie to nasza wina, bo przyzwyczaiłyśmy otoczenie, że może nas obarczać odwiedzaniem cudzej ciotki w szpitalu z własnoręcznie upichconym rosołkiem, podwiezieniem w środku nocy na lotnisko szwagra kolegi z wojska, albo wypiekiem ciasteczek na kiermasz szkolny bratanicy sąsiadki.

Dlatego z bólem serca, ale należy odmawiać od początku, konsekwentnie i uparcie, żeby po jakimś roku usłyszeć od koleżanki z sąsiedniego biurka prośbę wygłoszoną nieśmiało, drżącym głosem  ; “Słuchaj, ja cię strasznie przepraszam, wiem, że ty nie lubisz takich próśb, ale czy mogłabyś mi na chwilkę pożyczyć swojego długopisu?”
Po chwili wahania zgadzamy się niechętnie, a koleżanka jest nam szczerze wdzięczna i wychwala naszą życzliwość pod niebiosa.
Tyle Jacek Fedorowicz.

No niestety, jest to może trochę przerysowane, ale bliskie prawdy i radziłabym stosować, mimo, że serce nam się kraje i wyrywa do pomagania bliźnim w potrzebie.
W przeciwnym wypadku może się okazać, że męża podprowadziła nam ukraińska niania, przygarnięta na mrozie, kochanka koleżanka zabrana z litości na wakacje, a nowego mercedesa Cyganka, której zgodziłyśmy się podwieźć chorego kotka do lecznicy.

 

No Comments

Dodaj komentarz