Seksu naszego powszedniego daj nam, Panie

Wprawdzie tylko piekarze byli na tyle sprytni, żeby się wcisnąć do “Ojcze Nasz” i w codziennych modlitwach Polek nic o seksie nie ma, ale jednak nie udało się Kościołowi tak całkiem wyrugować z listy ludzkich potrzeb seksu, intymności ani bliskości. Choć bardzo się starał i stara do dziś.

Natomiast udało się z dobrym skutkiem wcisnąć nam w głowy pojęcie grzechu i sprawić, że polskie kobiety we własnej świadomosci istnieją najczęściej tylko do pasa, bo to co poniżej jest nieczyste. W starszym pokoleniu rzadko która w ogóle wie, co ma “tam na dole”. I bardzo zabawna jest w związku z tym nazwa bloga proseksualna.pl, czyli “Tam na dole to mam stopy”. Polecam. Najnowszy artykuł o orgazmie wielokrotnym.

To odcięcie od własnego ciała powoduje, rzecz jasna, liczne problemy na tle seksualnym i o tym opowiadają kobiety, zajmujące się ich rozwiązywaniem zawodowo, w książce “Seksuolożki-sekrety gabinetów” Marty Szarejko.

Książki nie będę streszczać, proszę sobie poczytać, bardzo ciekawa. Jeden tylko cytacik. Mówi Maria Niedźwiecka, psycholożka i sex-coach :”Co do niewielu rzeczy mam pewność, ale w to, że można szczęśliwie żyć, nie czując swojego ciała, nie kochając go i nie akceptując, nigdy nie uwierzę”.

I ten problem z kobietami w Polsce powtarza się do znudzenia i to niezależnie czy tematem książek jest psychologia, seksuologia, czy ogólnie życie. Mamy koszmarnie zaniżone poczucie własnej wartości. Nie cenimy i nie kochamy naszych ciał i właściwie dziwi nas, że kochają je nasi mężczyzźni. Za co jesteśmy im wręcz niepomiernie wdzięczne, zamiast uważać to za oczywistość.

Bardzo to współodczuwam i rozumiem, pół wiośnianej młodości upłynęło mi na planowaniu operacji nosa. Nic w końcu z tym nosem nie zrobiłam i konia z rzędem temu, kto patrząc na moje zdjęcia odgadnie, o co mi właściwie chodziło? Pojęcia nie mam, słowo daję.

Mamy tysiące kobiet wstydzących się swoich ciał i tyleż samo facetów zadowolonych z siebie jak prosię w deszcz. Mnie zdarzyło się zgasić obiecującą znajomość, bo uważałam, że chłopak jest dla mnie ZA przystojny i jak się tylko zorientuje, to mnie rzuci. ŻADEN z moich kolegów nigdy nie uważał, że ja jestem dla niego zbyt  atrakcyjna i on nie ma startu, nawet jeśli wyglądem przypominał Quasimoda.

Te problemy z samoakceptacją odbijają się na naszym życiu seksualnym, bo bardziej się stresujemy, czy aby nie widać żadnych fałdek niż potrafimy otworzyć na przyjemność. A stąd prosta droga do udawania orgazmu, bo kto ma głowę do jakiegoś tam orgazmu, kiedy trzeba uważać żeby korzystnie ułożyć ciało na pościeli.

Zresztą naszą otwartość na nagość widać doskonale w saunach, w których Polki wciąż gotują się w jednoczęściowych kostiumach, co ani higieniczne, ani zdrowe. Przedstawiciele nacji nieco bardziej cywilizowanych przecierają oczy ze zdumienia.

W dzisiejszych czasach niby już ta seksualność nie jest takim tabu, ale z kolei wiedzę młodzież czerpie z filmów porno, zamiast ze szkoły. I potem wydaje im się, że tak powinno być zawsze, że on piłuje godzinę penisem wielkim jak młot Thora, a ona jęczy z rozkoszy. A Ministerstwo Edukacji funduje nam takie podręczniki w tym temacie, że tylko siąść i płakać.

Dobrze byłoby pamiętać, że potrzeby seksualne są na samym dole piramidy Maslowa, obok jedzenia, wody i snu. Czyli są naszymi potrzebami PODSTAWOWYMI. To znaczy takimi, bez zaspokojenia których, człowiek nie potrafi zajmować się potrzebami wyższego rzędu jak potrzeba przynależności, miłości czy samorealizacji. Czyli, jak jest głodny, to w poważaniu ma wyższe wartości i wszędzie czuje zapach świeżych bułeczek.

Co zresztą nieźle tłumaczy obsesję księży katolickich na punkcie seksu.

p.s. Skończyłam pisać, idę się opalać .Nago.

6 komentarzy
  • Avatar
    Amanda
    Posted at 13:16h, 19 sierpnia Odpowiedz

    Mnie się podoba jak Murzynki w USA się zachowują. Nawet bardzo otyłe Afroamerykanki idą z piersią do przodu, nie zachowują się jakby przepraszały za to, że żyją. Jedne bardziej nieśmiałe, drugie śmiałe, ale mają swoją przestrzeń i nie przejmują się komentarzami głupków. A podobno to biała rasa jest najbardziej cywilizowana i szczęśliwa. Chyba zależy gdzie, bo jak obserwuję Polki, albo chociażby typowe mieszczańskie białe Amerykanki, nawet tylko z programów w TV, to coś mi się zdaje, że im dalej w cywilizację białego człowieka, typowo konsumpcyjną (pomijam państwa rozwinięte np. cała Skandynawia), tym poczucie wartości kobiet maleje. I zamiast przejmować się zdrowiem i zająć tym co się lubi, to się przejmuje bzdetami, hoduje kompleksy a koncerny na tym zarabiają…

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 22:12h, 19 sierpnia Odpowiedz

      Nie wiem jak jest z Amerykankami, ale co do Polek to mocno obwiniam historię i te wszystkie idiotyczne zrywy narodowe, które doprowadzały cyklicznie do niedoboru mężczyzn na rynku matrymonialnym. A wiadomo-towar rzadki..

  • Avatar
    L
    Posted at 10:33h, 26 sierpnia Odpowiedz

    Kobiety przez wieki zachodziły w ciążę z reguły nieplanowana (seks to ryzyko i kłopot, a nie tylko przyjemnosc), same z gromadka dzieci by sobie nie poradziły, w sytuacji braku państwa (zabory, uprzywilejowana pozycja mężczyzn w spoleczenstwie, kobiety nie pracowały, a jeśli już to za marne grosze) szukały męskiego opiekuna i próbowały go wszelkimi metodami przy sobie zatrzymac, uroda miała im zagwarantować, że po kilku latach nie wymieni ich na atrakcyjniejsza.

    Polska po transformacji gospodarczej to też byl kraj dzikiego kapitalizmu, bez wsparcia panstwa, dużo ludzi było wykluczonych ekonomicznie, wiec umocnilo się przekonanie, że uroda to towar i trwa do dzisiaj, choć pewnie za sprawą młodych niezależnych finansowo kobiet będzie z czasem się zmieniać.

    W krajach skandynawskich czy w Anglii, kobieta z dzieckiem lub gromadka może liczyć na to, że państwo pomoże jej finansowo, gdy facet zniknie, nie musi wiec używać swojej urody jako wabika i może skupić się na innych rzeczach. Dużo kobiet tam nie maluje się w ogóle, nie chodzi na obcasach, większy luzik.

    Co do Stanów – tam kobiety stosuja makijaz, podobnie jak wybielanie zębów, operacje plastyczne – ale mezczyzni tez biorą udzial w tym wyścigu, więc wydaje mi się, że nacisk na urode jest tam duzy w przypadku obu plci. Uroda jest utożsamiana z sukcesem. Brak też państwa opiekuńczego zauważmy.
    Co do Afroamerykanek, Latynosek czy Karaibek to w ich kulturze dużo ciała znaczy sexy, inaczej niż w europejskim kręgu kulturowym, więc podejrzewam, że stad ta ich pewność siebie…

    No i duży wplyw religii dominującej…ujarzmic seksualność kobiet, bo jest niebezpieczna i prowadzi do emancypacji zagrażając męskiej dominacji

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 15:40h, 26 sierpnia Odpowiedz

      bardzo trafne wnioski moim zdaniem 🙂

    • Avatar
      Amanda
      Posted at 21:06h, 04 września Odpowiedz

      Cała kultura murzyńska czy latynoska (to nie obraza, ja mówię Murzyn) jest zdecydowanie mniej konsumpcyjna niż kultura ,,typowych” białych np. statystyczny Amerykanin z miasta. Może stąd inne podejście do ciała i sukcesu? Jak obserwuje, to w mniejszych miastach i na wsi w Polsce kult ciała też jest mniej widoczny niż np. w Warszawie. Kowboje z południa Stanów też mają chyba trochę inne podejście. Ale ogólnie to się z tym zgadzam.

      • Wiedźma Radzi
        Wiedźma Radzi
        Posted at 09:44h, 05 września Odpowiedz

        to w ogóle ciekawy temat na doktorat 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: