Suma drobnych błędów

W lotnictwie dosyć często zdarza się, że do katastrofy dochodzi na skutek zsumowania się iluś drobnych błędów. Żaden z nich osobno nie miałby wystarczającej mocy sprawczej, ale dodane do siebie prowadzą do tragedii.

Dlatego piloci mają swoją specjalną check listę, czyli wykaz kolejnych zadań do wykonania i parametrów do sprawdzenia zanim poderwą samolot czy paralotnię do startu. Checklista jest święta i biada kibicującym na startowisku kiedy w swojej nieświadomości zawracają pilotowi głowę duperelami w czasie,, kiedy on sprawdza sprzęt. Można zostać objechanym jak bura suka i słusznie, bo od staranności przygotowań zależy jego życie. Grawitacja nie zna litości.

Myślę, że podobną check listę należałoby przygotować naszym sympatycznym kolegom do obsługi związku. I ja się tu wcale nie wyrywam, ja się nie znam, zarobiona jestem. Ale znam paru takich, którym związki wychodzą, a ich żony, po wielu latach, nadal zapatrzone są w nich jak w tęczę. Więc może mogliby w ramach solidarności plemników pomóc tym spośród siebie, którzy wciąż idą pod wiatr, byli wychowani przez wilki i kolejna relacja rozpada im się z niezrozumiałych dla nich powodów.

To znaczy, tak naprawdę to ja im mogę te powody podać, wyliczyć i ująć w excelu, ale przecież na pewno tylko tak mówię bo mam pmsa, menopauzę, albo ostry zespół niedopchnięcia. Kto by tam słuchał kolejnej rozhisteryzowanej baby, co się czepia nie wiadomo o co. Natomiast gdyby check listę sporządzili mężczyźni dla innych mężczyzn, a to co innego. To  by było prawdziwe, merytoryczne i na temat. Więc apeluję. W imieniu tych nieświadomych i niepojętnych. Zaskakiwanych sądowymi pozwami o rozwód po dwudziestu latach, a przecież wszystko było w porządku, żona coś tam marudziła, ale one tak mają, nie ma co zwracać uwagi, zaraz jej przejdzie, a tu taki ciekawy mecz.

Tak przykładowo, podam kilka punktów.

1. Słuchaj, co ona do ciebie mówi.

2.Pytaj, jak jej minął dzień i SŁUCHAJ, kiedy opowiada.

3.Zauważaj nowa fryzurę, sukienkę i ogólnie daj jej odczuć, że ci się podoba, że jej pragniesz i nie możesz bez niej żyć.

4. Pamiętaj, że za dom odpowiadasz tak samo jak ona, dom to nie hotel z obsługą.

5. Dopuść czasem sobie do głowy, że nie jesteś centrum Wszechświata i wyznacznikiem wartości uniwersalnych, a jak ona mówi, że jej zimno, to marznie, a nie ma jakieś dziwne fanaberie.

6. Rozmawiaj.

….

Mogę tak do setki, ale zostawiam tą robotę kolegom. Tym wrażliwym, uważnym i pojętnym. Kochani, od tej check listy zależy życie waszych towarzyszy broni, przyłóżcie się.

Kiedyś było łatwiej, ja to rozumiem. Nie trzeba się było wysilać za bardzo. Kiedyś to było, a teraz to nie jest, jak mawia młodzież znudzona tzw. “kombatant story”.

Kobiety nie miały wiele do gadania, zależne finansowo i flekowane społecznie za wszelkie zachowania odbiegające od zadanych ramek.

Ale się, cholery, zbisurmaniły. Wykształciły się, pracują, zarabiają i mają wymagania. Co poniektóre nawet w temacie seksu, orgazmu i innych bezeceństw. A już skandal nad skandale, w temacie wspólnej odpowiedzialności za wspólne dzieci i wspólne gospodarstwo domowe.

I z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że o ile z męskiej inicjatywy związki rozpadają się najczęściej, bo nie zawsze, z powodu nowej miłości, to w drugą stronę działa to nieco inaczej. Mniej spektakularnie. Bardziej systematycznie. Na ogół przekonanie kobiety o bezsensowności dalszych wysiłków w kierunku poprawy związku trwa lata, bo jesteśmy niezwykle pracowite i gotowe grzebać przy mało udanym modelu prawie w nieskończoność.

Ale bywa, że jednak w końcu gruchnie. Kiedy nikt się nie spodziewał, a najmniej sam zainteresowany.

Właśnie jako suma drobnych błędów. Nie pamiętałem, nie zauważyłem, nie załatwiłem, bo mi się nie chciało. Otóż kochanie, tak bardzo przejmuję się konfliktem na Bliskim Wschodzie, że zupełnie wypadła mi z głowy nasza rocznica i twoje marzenie o romantycznym weekendzie. Loty w kosmos też zajmują tą część mojej uwagi, którą mógłbym poświęcić na zorganizowanie remontu łazienki. A szczyt w Davos bardziej leży mi na sercu niż twoje szczytowanie. Chyba to rozumiesz?

I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Nieuważność.

Nieuważność, która coraz bardziej przypomina lekceważenie.

Nieobecność i szklany wzrok wlepiony w kolejny występ “naszych”. Zawsze jest jakaś olimpiada, puchar, albo Liga Mistrzów.

I to absolutne zaskoczenie.

Pozew??? Ale dlaczego????

Suma drobnych błędów.

 

 

 

2 komentarze
  • Amanda
    Posted at 15:33h, 17 maja Odpowiedz

    ,,Kto by tam słuchał kolejnej rozhisteryzowanej baby, co się czepia nie wiadomo o co.” I to jest właśnie problem, że ,,baby” chcą być z kimś kto je ma za wycieraczkę do butów a tylko ładnie udaje, albo nawet nie. Normalny facet (normalny, nie patola) jak jego dziewczyna by go miała za cwierć-debila, choć on jest normalny, to raczej ucieka. A ona nie, nie odejdzie od kogoś kto ją ma za debilkę, bo ,,go zmieni” i ,,on ją kocha”. Idiotyzm.

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 16:25h, 17 maja Odpowiedz

      bo sama w siebie przestaje wierzyć

Leave a Reply

%d bloggers like this: