Sztuka autoprezentacji

W internecie aż roi się od kursów autoprezentacji, na których możemy dowiedzieć się jak powinnyśmy opowiadać światu o sobie. Bo trzeba wiedzieć, że świat na ogół wie o nas to, co mu same powiemy. Inni są zbyt zajęci sobą, żeby uważnie przyglądać się nam. Jak to pisał jeden felietonista “każdy myśli tylko o sobie, a o mnie ja jeden, nieboraczek”.

Kursy słono kosztują, o wiele lepiej przyjrzeć się, całkiem za darmo, jak to robią mężczyźni. Sztukę autoprezentacji mają po prostu we krwi. Zresztą w całej przyrodzie samce puszą się, tokują i rozkładają pawie ogony przed oczyma wybrednych reprodukcyjnie samiczek.

Mężczyźni NIGDY nie mówią źle o sobie, chyba, że z udawaną, fałszywą skromnością. Niski zawsze jest co najmniej średniego wzrostu, gołodupiec ma jedynie chwilowy problem z przepływem gotówki, a leń to po prostu model energooszczędny.

To my mamy nieznośny zwyczaj pomniejszania siebie, swoich osiągnięć i intelektu, bo jeszcze by się komuś zrobiło przykro, a w ogóle to kobieta “powinna być skromną”. Podczas kiedy przeciętny mężczyzna w rozmowie stara się rozdąć swój rzeczywisty format ile się da, my nie opowiadamy o sobie dobrych rzeczy, czekając skromnie, aż świat sam zauważy, jakie jesteśmy świetne i rzuci nam się do stóp. Nie zauważy i nie rzuci. Za to chętnie wykorzysta nasze pomysły, projekty, ciężką pracę.  A ordery trafią jak zwykle na godniejsze, czyli męskie, piersi.

Wszystkie poradniki dla agencji rekrutacyjnych powinny zawierać rozdział uczący rekruterów, za pomocą specjalnych algorytmów, jak obliczyć rzeczywistą wartość kandydata w zależności od płci. Czyli u panów należałoby odejmować po jakieś 30% od każdej zachwalanej przez niego cechy, a kobietom należałoby dodawać co najmniej tyle samo do każdego “noo…robiłam taki projekt..chyba dobrze to wyszło….kolega przedstawił jako swój i dostał nagrodę pracownika roku”.

To samo w życiu. Kiedy słuchasz tzw. początkowych toków godowych, odejmuj, odejmuj, odejmuj. Pamiętaj, że raczej słyszysz kim twój wybranek CHCIAŁBY  być, a nie to, kim jest. Gdzie chciałby pojechać, a nie, gdzie był. Co chciałby przeczytać, a nie, co przeczytał. Kiedy natomiast z “pewną taką nieśmiałością” zwierzy ci się z rzeczy niekoniecznie dla niego chwalebnych, dodawaj, dodawaj, dodawaj. Kieliszek wina do kolacji to zwykle butelka. Mały dług to spory kredyt do spłacenia. Sympatia do rozegrania partyjki pokera to nałóg hazardowy.

O sobie natomiast przestań opowiadać farmazony w stylu “muszę schudnąć”, i prezentować swój ledwo widoczny cellulit na udach. Doceń studia zaliczone bez jednego egzaminu poprawkowego oraz fakt, że w pół godziny potrafisz ugotować obiad z trzech dań.

Nie pozwalaj się pomijać przy nagrodach, awansach i podwyżkach. Nigdy sama siebie nie krytykuj. Inni z przyjemnością zrobią to za ciebie.

 

No Comments

Dodaj komentarz