Sztuka podejmowania decyzji

Podejmowanie decyzji bywa procesem trudnym i nie musi chodzić wcale o tzw. decyzje życiowe.

Moja młodsza córka spędziła kiedyś blisko godzinę przy straganie na Krupówkach wybierając pomiędzy dwoma drewnianymi pudełkami. Pudełka były identyczne pod każdym względem, poza kolorem. Wybrała w końcu zielone, żeby po paru metrach odwrócić się na pięcie i pobiec zamienić na drugie, czerwone. Miała wtedy jakieś pięć lat.

Ja, wahając się w czasie studiów między dwoma narzeczonymi, poszłam po radę do pani psycholog. Rozsądna ta kobieta zaleciła mi poczekać na trzeciego.

Czas pokazał, że miała rację. Kiedy naprawdę się zakochałam, nie było mowy o wątpliwościach.

Okazuje się, że słynne rady w stylu – zrób listę  “za” i “przeciw” są na ogół do bani.

Nassim Taleb w “Antykruchości” stawia tezę, że MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ.

Czyli, przekładając z filozoficznego na nasze.

Jeśli potrzebujesz więcej niż JEDNEGO powodu żeby coś zrobić, to sobie daruj.

Daruj sobie tym bardziej, jeśli potrzebujesz całej listy.

Decyzje oczywiste nie wymagają więcej niż jednego powodu.

Jestem z tym facetem, bo go kocham.

Idę na medycynę, bo chcę pomagać ludziom. Albo ich kroić. Nieważne. Jeden. Powód.

Nie- wychodzę za Jasia, bo jest przystojny, lubi go moja mamusia i ma dobry zawód.

Nie- idę na prawo, bo nie mam lepszego pomysłu na życie, prawnicy dobrze zarabiają i idzie tam moja najlepsza koleżanka.

Po prostu, jeśli szukasz kolejnych powodów to znaczy, że usiłujesz sama siebie przekonać, żeby coś zrobić. A to nie najlepiej wróży twojej decyzji pod kątem antykruchości. Tylko twoje silne przekonanie o słuszności wyjścia za Jasia pozwoli przetrwać małżeńskie kryzysy. A one nadejdą, niezależnie od stopnia urody Jasia i sympatii teściowej do zięcia.

Okazuje się, że im więcej zbieramy danych na temat jakiegoś zagadnienia, tym większe prawdopodobieństwo podjęcia złej decyzji. Po prostu za bardzo się rozpraszamy. Odpowiada to sytuacji, kiedy przechodząc przez ulicę staramy się dostrzec kolor oczu mijanych przechodniów i nie zauważamy pędzącej na nas ciężarówki. Mniej znaczy więcej.

Albo kiedy staramy się ocenić naszego najnowszego narzeczonego skupiając się na jego manierach przy stole, kroju garnituru, znajomości języków obcych, a nie zauważamy, że za dużo pije.

I lądujemy w Al Anonie.

 

 

Tags:
,
3 komentarze
  • Avatar
    Amanda
    Posted at 17:47h, 09 czerwca Odpowiedz

    No nie wiem, mnie się zawsze wydawało, ze zbieranie potrzebnych danych na jakiś temat to po prostu elokwencja, obycie i brak ignorancji w temacie. Podkreślam, ważnych i potrzebnych danych. Np. czy jak skocze do tej wody na główkę to nie zawalę łbem w kamień. Warto czasem poszukać napisu ostrzegawczego. To nie jest żywiołowość, żywiołowość to sam ,,skok” ale z przygotowaniem i dobrą oceną sytuacji. ,,Skok” bez żadnego przygotowania to czysta głupota. Żywiołowe decyzje są tak samo trafne jak długo przemyślane. Zależy po prostu czy osoba, która je podejmuje wie czego chce i ma dobrze w głowie. Bo jak nie, to czy żywioł, czy myślenie 10 lat, to nie pomoże nic.

    • Wiedźma Radzi
      Wiedźma Radzi
      Posted at 19:25h, 09 czerwca Odpowiedz

      To nie tak do końca chyba o to chodzi. Po prostu jedno dobre uzasadnienie wystarcza. Nie mówisz na przykład, że Tolek to zły człowiek, bo krzywdzi ludzi, a do tego nie umie zachować się przy stole 😉

      • Avatar
        Amanda
        Posted at 22:21h, 09 czerwca Odpowiedz

        No tak, przy stole jest oczywiście dużo mniej ważne niż samo to, że krzywdzi ludzi przecież.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: