Właśnie przeżyliśmy koniec świata. Bo świat, który znaliśmy, już nie istnieje. Świat bez granic i świat nieograniczonej konsumpcji. Nieustannych podróży i ciągłego bogacenia się. Świat uporządkowany, bezpieczny i stały. Ponieważ żyję już naprawdę długo, to mam na koncie co najmniej jeden koniec świata. Tamten świat też wydawał...

Dzisiejszy temat podsunęła mi Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu podczas webinaru o pracy w domu. Ola jest wspaniałą, energetyczną osobą i zajmuje się uczeniem kobiet zarządzania czasem. A ten webinar był akurat o pracy w domu i jak to sobie zaplanować, żeby czas nie...

Czytam sobie właśnie 1923-cią książkę o odnoszeniu sukcesu, tym razem "Jedną rzecz" Gary Kellera i Jay Papasan. Jak zwykle bestseller z listy "New York Timesa", jak zwykle genialna i na pewno pomogła milionom. A na pewno autorom, zupełnie tak samo jak książka "Biedny ojciec, bogaty...

Kto jeszcze pamięta z zamierzchłych czasów PRL-u ten uroczy program, podłączony bodajże do Teleranka, promujący bezinteresowną pomoc innym? Formuła polegała na tym, że młodzi ludzie, zazwyczaj harcerze, pomagali komuś potrzebującemu, albo robili coś prospołecznie, a jedynym podpisem pod wykonanym dobrym uczynkiem był właśnie symbol dłoni,...

Od razu mówię, że mnie nie. Ja ich uwielbiam i jestem z nich dumna, zwłaszcza, że w przypadku dwóch egzemplarzy przyznaję się do współautorstwa i podpisuję obiema rękami. Natomiast autorzy artykułów o tym pokoleniu, urodzonym w latach 1980-2000 (mniej więcej, różnie to jest podawane) zazwyczaj biadolą...

Kto pamięta taką bajkę o czarodziejskim ołówku, którym bohater mógł sobie narysować wszystko, czego potrzebował? Przypomniała mi się, kiedy czytałam raport o Polkach w WO. Z tego raportu wynika, że połowa Polek nie pracuje, a pracująca reszta też głównie ceni sobie wartości rodzinne, a robota...

cała popkultura wciska ci, że najważniejsze to mieć faceta. I zdobycie jakiegokolwiek jest ważniejsze niż Nobel z Pulitzerem razem wzięte....

Pamiętam, jak w domu moich dziadków wszyscy chodzili na paluszkach, kiedy nestor rodu udawał się na popłudniową drzemkę regeneracyjną. Następowało to ważkie wydarzenie tuż po skonsumowaniu obiadu podsuwanego mu pod nos przez tzw. "niepracującą żonę". Niepracującą, czyli obrabiającą chatę, dwoje dzieci, kurzą fermę i hektarowy ogród...

To Einstein kiedyś powiedział, że tylko idiota robi wciąż to samo, oczekując innych wyników. Ten genialny fizyk niekoniecznie miał na myśli tajemnice ludzkiej psychiki, bo zapewne bardziej interesowały go tajemnice Wszechświata. Natomiast samo spostrzeżenie jest, w odniesieniu do naszego życia, jak najbardziej słuszne i należałoby...

Idiotyczny tekst ministra stał się powodem internetowej beki z cymbała, który nie widzi niestosowności ubolewania nad trudem dociągania do pierwszego, kiedy ma się kilkanaście tysięcy miesięcznie dochodu. I jak chodzi brzegiem Wisły to mu kaczki chleb muszą rzucać. Słusznie pisze w swoim felietonie w "Wysokich Obcasach"...