Żegnaj, Scarlett

Pewnie każda z nas miała, albo ma jakąś ulubioną bohaterkę literacką. Moja mama, zwykle nieskłonna do wzruszeń, kiedy miała grypę, brała sobie do łóżka “Anię z Zielonego Wzgórza” i rozczulała się po raz setny nad losami dzielnej sierotki. Moje córki Ani nie znosiły i twierdziły, że to okropne nudziarstwo. Uwielbiały za to Mulan, chińską wojowniczkę.

Moją najukochańszą bohaterką i literackim alter ego była od zawsze Scarlett O’Hara, główna bohaterka “Przeminęło z wiatrem”. Jej metody okręcania sobie wokół palca upatrzonych mężczyzn działały wtedy, działają i dziś. Opisałam je w “Pierwszej nagrodzie” i ręczę za efekty. Uwielbiałam jej nieposkromioną odwagę, waleczność i pasję życia. Czytałam sto razy i ZAWSZE do końca miałam nadzieję, że dogadają się z Rhettem na ostatniej stronie.

Oczywiście, wzorem Scarlett, wynajdywałam sobie w życiu rozmaitych Ashley’ów, do których bezowocnie wzdychałam, no bo co to za życie bez nieodwzajemnionej miłości. I pewnie przegapiłam niejednego Rhetta przy okazji. Mam tak samo niewyparzony język i nie przejmuję się opinią tych ludzi, których uważam za ograniczonych. Oraz walczę do upadłego o to, na czym mi zależy. Jak Scarlett o Tarę.

Ale kiedy będę znowu czytać, to już nie będę czekać, kiedy ona wreszcie zauważy, że to Rhett jest mężczyzną dla niej stworzonym i zaklinać ją w duchu, żeby przejrzała na oczy i rzuciła mu się w ramiona. Strona po stronie będę czekać, kiedy moja ulubiona bohaterka zrozumie, że to ona sama jest główną postacią tej historii. Że cała reszta orbituje wokół jej niepospolitej osobowości, żywiołowego temperamentu i nieodpartego wdzięku. Polega na jej sile i pracowitości i chowa się za jej plecami przed niebezpieczeństwem. Że może mieć Rhetta, Ashleya i jeszcze pięciu innych, bo wszyscy oni ledwo za nią nadążają kiedy tańczy w swojej krynolinie.

Powodzenia, Scarlett.

 

6 komentarzy
  • M.
    Posted at 09:04h, 13 kwietnia Odpowiedz

    O tak, Scarlett to również moja ukochana bohaterka i również z każdym razem, kiedy wracam do “Przeminęło z wiatrem”, liczę że się jednak z Rhettem pogodzą 🙂 W trudnych czasach, kiedy problemy mnie przytłaczają i nie widzę wyjścia, sięgam do najcudowniejszej, moim zdaniem, myśli Scarlett – “pomyślę o tym jutro”. O dziwo działa, zasypiam spokojnie, a następnego dnia, z wypoczętym umysłem, z reguły znajduję rozwiązanie, a jeśli nie, to przynajmniej kierunek, w którym powinnam podążać. Polecam 🙂

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 17:00h, 13 kwietnia Odpowiedz

      uwielbiam waleczne kobiety 🙂

  • Andzia nie Ania 😜
    Posted at 07:36h, 14 kwietnia Odpowiedz

    A ja przynależę do fanek Ani Shirley. Rudowłosa temperamentna dziewczynka która pomimo licznych kłopotów i przeciwności wytrwale dąży do celu, zawsze pozytywnie mnie nastraja.
    “Jutro jest zawsze świeże i wolne od błedu..” tak sobie powtarzam i razem z Anią zaczynam nowy rozdział na moim “Zielonym Wzgórzu”

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 07:38h, 14 kwietnia Odpowiedz

      Ja lubię Anię, ale dziaciaki już nie chcą tego czytać, niestety. Fajnie, że jest ta uwspółcześninona wersja na Netflixie, bardzo mi sie podoba.

  • Viollet
    Posted at 20:45h, 14 kwietnia Odpowiedz

    Lubię jedną i drugą… a najlepsze, że nie wiem, którą bardziej… i o dziwo moja córka również lubi Anie, a Scarlett nieco mniej …:)…a, że na Netfix jest Ania w nowym wydaniu, to nie wiedziałam…muszę zerknąć…:)

    • Wiedźma Radzi
      Posted at 21:36h, 14 kwietnia Odpowiedz

      koniecznie, bardzo fajna ta uwspółcześniona Ania 🙂

Dodaj komentarz