Mówię, bo wiem, czy wiem bo mówię?

Mówię, bo wiem, czy wiem bo mówię?

W internecie gównoburza wokół nowej książki Kasi Miller “Instrukcja obsługi dzieci”. Pisze jedna czytelniczka, że przejrzała(sic!) książkę na lotnisku i cały dzień czuje niesmak, bo tam jest o wymierzaniu kar i o tym, że homoseksualizm wynika z nadmaru kobiecej energii. A, że na profilowym ma tęczę, no to pewnie się zna.

Tekst oburzonej czytelniczki przekleja Blog Ojciec i już bez zbędnego zawracania sobie głowy treścią, zwraca się do wydawcy, czyli miesięcznika “Zwierciadło” z apelem, że jak to, że co to, kto dopuścił i kto wypuścił. Kamil ma troje dzieci, poczytnego bloga i też się zna.

Pod obiema recenzjami setki zjadliwych komentarzy, że jak to można karać dzieci i co sobie taka pseudopsycholog myśli, no zwiodła, zawiodła i na manowce powiodła. Dyplom jej odebrać! Z większości wpisów wynika, że komentujący książki na oczy nie widzieli.

A w ogóle, co ona się może na dzieciach znać, taka psycholog od siedmiu boleści, wszak nie ma własnych bombelków. I jest gruba.

Całe szczęście, że jak byłam mała, to mi się psuły zęby, bo by mi inaczej pacjenci nie uwierzyli, że się znam na ich leczeniu.

Apeluję do kolegów kardiologów, żeby wszyscy, którzy jeszcze nie przeszli zawału godnie wycofali się z zawodu. Są granice ignorancji.

I wszyscy oburzeni komentujący z przejęciem deklarują, że teraz jeszcze bardziej tej książki nie przeczytają. Do ręki nie wezmą, fuj. Już sam tytuł ich obrzydza, bo instrukcję to może mieć pralka. Choć i tej zapewne nie czytali.

Nie mogąc uwierzyć, że Kasia, którą znam i podziwiam, mogła napisać głupią książkę, pędzę do empiku, kupuję i CZYTAM.

Docieram do owych kar. O tym, że dziecko powinno bać się kary za złe uczynki. A nie? Tym, którzy sądzą, że dzieci do złych uczynków nie są zdolne, polecam książkę “Władca much”. Przejmująca. Albo wizytę w poprawczaku.

Najbardziej opornym proponuję świetny serial “Ballada o Januszku”. Bardzo ładnie ilustruje skutki wychowania zwanego potocznie, choć błędnie, “bezstresowym”.

Co więc naprawdę jest w książce Kasi o karach ?

Jest o wyraźnym stawianiu granic, konsekwencji i nie uleganiu naciskom i manipulacjom. Oraz emocjonalnym szantażom. 

Wołowymi literami jest napisane, że NIE WOLNO używać przemocy słownej i fizycznej.

Szukam o homoseksualizmie. Jest o nadużywaniu psychicznym syna przez zaborczą matkę i o tym, że takie postępowanie może mu obrzydzić kobiecość. Zwłaszcza jak mamusia sypia w jednym łóżku z dziesięciolatkiem. Nie wiem, czy to może popchnąć chłopca w stronę związków homoseksualnych, ale co byśmy pomyśleli o tatusiu sypiającym w łóżku z dorastającą córką?

Wyraźnie jest napisane, że TO NIE JEST wyjaśnienie etiologii homoseksualizmu, bo temat jest bardziej skomplikowany. Zresztą Kasia jest ostatnią osobą, którą podejrzewałabym o negatywny stosunek do homoseksualistów.

W reszcie książki mnóstwo sensownych porad na temat rodzicielstwa, które, moim skromnym zdaniem, bardzo by się większości mamusiek przydały.

Zwłaszcza te o akceptacji, wspieraniu i dawaniu dzieciom prawa do wolności i własnych wyborów.

Ale po co? Przecież one się na dzieciach znają, bo je mają. A przecież ten kto ma, to wie jak wychować. I żadnych poradników nie potrzebuje.

Efekty widzę na co dzień. Wy nie?

Teraz po książkę nie sięgną, bo im Goździkowa powiedziała, że nie warto.

Można się z Kasią zgadzać na jakiś temat, albo mieć inne zdanie. Ale jest ona osobą, która mówi, bo WIE. Ma przemyślane, przeczytane i przerobione.

Natomiast ci, którzy hołdują zasadzie “Wiem, bo mówię” protestują pod teatrami przeciwko sztukom, których nie widzieli i jeszcze bardziej nie zobaczą. U nas na wsi mówi się o nich “mądry z urodzenia”. Mają zdanie na każdy temat i ugruntowane poglądy.

Nie wiem, to się wypowiem.

 

0 thoughts on “Mówię, bo wiem, czy wiem bo mówię?

  1. ,,Jest o nadużywaniu psychicznym syna przez zaborczą matkę i o tym, że takie postępowanie może mu obrzydzić kobiecość.” Nie wiem na co tu się np. obrażać. Patriarchat kobietom skutecznie obrzydził męskość, to w drugą stronę też działa. Umiar… Cebulaki ale się wypowiedzą…

  2. U mnie na roku jest paru takich ,,mądrych” studentów (płci obojga) a o reszcie takich z mojego otoczenia nie wspomnę…

  3. Brawo, dobrze napisane! Szkoda mi Kasi Miller, bo populisci na kwarantannie znalezli sobie kozla ofiarnego do wylewania swoich frustracji. Slowa wyrwane z kontekstu, a popularni blogerzy nabijaja sobie wyswietlenia na plecach Miller, ktorej wiedza i doswiadczeniem nie dorastaja nawet do piet… Kasia ma wielka wrazliwosc na odcienie szarosci w zyciu, niestety masa umiejaca operowac jedynie czernia i biela nie jest w stanie tego zaakceptowac, ani docenic.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back To Top